UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

REKLAMA



Za sprawą wydawnictwa Egmont w Polsce zadebiutowała kolejna ważna opowieść z uniwersum Marvela. X-Men: Mordercza Geneza to próba odświeżenia i przebudowania historii mutantów oraz nowego spojrzenia na Profesora X. Czu sztuka się udała? O tym w mojej recenzji!

Fabuła Morderczej Genezy odwołuje się do wydarzeń z wyspy Krakoa na Pacyfiku, gdy oryginalna grupa X-Men (Cyclops, Angel, Havok, Iceman, Polaris i Jean Grey) stała się więźniami potężnej istoty. Okazuje się, że grupa Wolverine’a nie była pierwszą, która próbowała uratować mutantów. Kto pojawił się tam wcześniej i co ma z tym wspólnego zaginiony Profesor X?

Nagroda Eisnera (pełna nazwa: The Will Eisner Comic Industry Award – Nagroda Przemysłu Komiksowego imienia Willa Eisnera) –nagroda nazwana na cześć Willa Eisnera, pioniera komiksu amerykańskiego, scenarzysty i rysownika komiksowego, stałego gościa ceremonii rozdania nagród (aż do śmierci w 2005 roku). (źródło wikipedia)

Za składającą się z sześciu zeszytów serię odpowiada Ed Brubaker, zdobywca sześciu nagród Eisnera. Brubaker pracował przy Daredevilu, Kapitanie Ameryka, Uncanny X-Men, Catwoman, czy Immortal Iron Fist. Brubaker tworząc swój run nie miał do końca wolnej ręki, ponieważ musiał oprzeć się na wielu wydarzeniach z przeszłości. Mimo to udało mu się stworzyć angażującą historię odpowiednią dla czytelników nie znających zawirowanych losów mutantów. W kilku momentach posłużył się krótkimi retrospekcjami, ale dzięki temu wszystko jest zrozumiałe i nie wymaga żadnej dodatkowej wiedzy.

Urzekło mnie zupełnie nowe podejście do Profesora X. Brubaker zerwał z dotychczasową szlachetnością Xaviera, czyniąc z niego przebiegłego manipulatora, który robi wszystko, by przekonać mniej doświadczone osoby do swoich racji. Prawdziwa natura Xaviera wpływa na to jak swojego mentora postrzegają dotychczas zapatrzeni w niego uczniowie i przyjaciele. Cholernie dobry wątek i solidny powiew świeżości. Wolverine, wizytówka X-Men, jest tutaj bohaterem drugoplanowym. I bardzo dobrze! Pierwsze skrzypce grają Scott (Cyclops)i Rachel, ale znalazło się kilka minut dla Hanka, Kurta i reszty. Dzięki temu czuć, że X-Men to grupa, niemalże rodzina, która potrafi współpracować i jest dla siebie niebywałym wsparciem.

Kilka ostatnich stron z każdego zeszytu przedstawia origin nie znanych dotąd mutantów. Dowiadujemy się skąd się wzięli, jakie zdolności posiedli i jak je wykorzystywali. Dodatek jest nie tylko świetnym pomysłem, ale również przedstawia bardzo fajne historie. Nie zdradzając zbyt wiele mogę wspomnieć, że komiks przedstawia Darwina, mutanta o niesamowitej zdolności przystosowywania się do warunków w jakich się znalazł (błyskawicznej ewolucji).

X-Men: Mordercza Geneza to kawał świetnego czytadła! Solidna, pełna napięcia, dramatów i zwrotów akcji historia i fantastycznie nakreśleni bohaterowie sprawiają, że bardzo trudno się oderwać. Ponadto komiks nada się dla osób, które chciałby poznać bliżej mutantów, a boi przyswajania zbyt wielu informacji na raz. Raz jeszcze polecam!

Ezgemplarz do recenzji dostarczył Egmont

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here