UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

REKLAMA



Trzy miesiące przyszło nam czekać na trzeci odcinek trzeciego sezonu The Walking Dead. Wypracowana przy Batmanie regularność Telltale odeszła w niepamięć i znów przed włączeniem Above the Law musiałem przypomnieć sobie „co się tam, do cholery, wydarzyło”. Sprawdźmy, czy udało utrzymać się wysoki poziom.


THE WALKING DEAD SEASON 3: A NEW FRONTIER
1. EPISODE 1: TIES THAT BIND PART I – Recenzja
2. EPISODE 2: TIES THAT BIND PART II – Recenzja
3. EPISODE 3: ABOVE THE LAW – Recenzja
4. EPISODE 4: THICKER THAN WATER – Recenzja
5. EPISODE 5: FROM THE GALLOWS – Recenzja


Odcinek zatytułowany Above the Law rozpoczyna się od zupełnie niepotrzebnego wspomnienia tłumaczącego nam dlaczego Javi, Kate i dzieciaki wyruszyli w drogę bez Davida (brata Javi’ego, męża Kate i biologicznego ojca Gabe’a i Mariany). Z reguły nie jestem przeciwny flashbackom, ale opisywana sytuacja nie wnosi zupełnie nic do fabuły i równie dobrze mogła być częścią jakiegoś dialogu pomiędzy bohaterami. Dopiero po 10 minutach przeskakujemy do wydarzeń, które nas naprawdę interesują. Javi, Jezus, Tripp i Gabe przynieśli ranną Kate do Richmond błagając o pomoc dla dziewczyny znienawidzoną grupę New Frontier. Jednym z przywódców osady okazuje się wspomniany David…

Fabularnie jest niestety dużo słabiej niż w pierwszych dwóch epizodach. Telltale, wzorem seriali telewizyjnych, odkryło, że pełne napięcia i nierzadko szokujące końcówki skutecznie zacierają marne wrażenie jakie mieliśmy po zaliczeniu 90% epizodu. Dopiero ostatnie 5 minut trzeciego odcinka The Walking Dead nabiera tempa i uzasadnia sens snucia tej półtoragodzinnej opowiastki. Szkoda też, że dopiero w końcówce dostajemy realne echo decyzji z pierwszego i drugiego odcinka. W wielu aspektach były to wybory czysto iluzoryczne, ale miło jest wiedzieć, że charakterystyczny przypis „X to zapamięta” nie został pominięty i ma realny wydźwięk. Niestety zupełnie olano świetne postaci, którymi mogło poszczycić się Telltale. Clementine co chwila znika, by pojawić się najbardziej „niespodziewanym” momencie. A zapożyczony z komiksów Jezus (gra odcinka się od serialu) wygłasza raptem pięć moralizatorskich zdań. Słabiutko.

W jednym aspekcie Above the Law daje radę. Bardzo spodobało mi się przedstawienie mechanizmów jakie kierują grupą New Frontier. W uniwersum The Walking Dead mieliśmy już do czynienia z Alexandrią, Wzgórzem, Królestwem, Sanktuarium, a aktualnie komiks przerabia Szeptaczy. Każdą z tych społeczności diametralnie różnił sposób zarządzania, od demokracji, przez tyranię aż po hierarchę rodem ze świata dzikich zwierząt. New Frontier z kolei zarządzane jest przez cztery osoby należące do czegoś na wzór firmowego zarządu. Kluczowe decyzje podejmowane są podczas spotkań tej czwórki i każdy pomysł musi zostać zaakceptowany przez większość, by wcielić go w życie. Chciałbym zobaczyć jak „starszyzna” radzi sobie z trudnymi i nierzadko kontrowersyjnymi moralnie problemami w przyszłych odcinkach.

Above the Law to najsłabszy odcinek trzeciego sezonu The Walking Dead. Świetna konkluzja nie usprawiedliwia bardzo przeciętnej reszty, gdzie wszechobecna nuda przerywana jest krótkimi, wciśniętymi nieco na siłę, scenami akcji. Dodajmy do tego niewykorzystany potencjał znanych postaci i mamy uzasadnienie poniższej oceny. Przynajmniej grafika nie chrupie…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here