UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

REKLAMA



HOMELAND Sezon 6 – Recenzja

Piąty sezon Homeland miał swoje wolniejsze momenty, ale koniec końców dostarczył bardzo dobrą intrygę i poprowadził wątek Quinna, jednego z głównych bohaterów, w bardzo zaskakujący i dramatyczny sposób. Niedopowiedziane zakończenie trzymało nas w napięciu przez kilkanaście miesięcy, ale wreszcie jest. Nowe miejsce akcji i zupełnie nowa sytuacja sprawiają, że dostaliśmy sezon zupełnie inny niż 5 poprzednich. Czy lepszy? O tym w poniższej recenzji.

HOMELAND Sezon 5 – Recenzja

Od wydarzeń z Berlina minął rok. Carrie przeprowadziła się do Nowego Jorku, gdzie pracuje w fundacji walczącej z wykorzystywaniem, dyskryminacją i stygmatyzacją amerykańskich muzułmanów. Jednym z jej klientów zostaje Sekou Bah, pochodzący z Nigerii młody chłopak, który prowadzi internetowy kanał z filmikami wytykającymi hipokryzję amerykańskich służb wobec mieszkających w USA muzułmanów. Sekou nowym nagraniem podpada FBI i zostaje oskarżony o wspieranie ugrupowań terrorystycznych. Carrie zajmuje się jego sprawą, jednocześnie wykorzystując swoje koneksje w CIA, NSA i innych amerykańskich służbach. I gdy już myślimy, że będzie to główny wątek sezonu następuje wielki zwrot akcji…

Spokojne i nieco nudnawe trzy pierwsze odcinki szóstego sezonu w rzeczywistości okazują się szykowaniem gruntu pod trzęsienie ziemi i niesamowite wydarzenia z kolejnych odcinków. To jak scenarzyści wykorzystali wszystkie malutkie, niemalże niezauważalne zdarzenia do stworzenia podłoża pod ostatnie odcinki sezonu to małe mistrzostwo świata. Warto bowiem wiedzieć, że tym razem nie mamy do czynienia z kolejną terrorystyczną komórką, a wewnętrznym zagrożeniem wśród amerykańskich służb. Oczywiście nie zdradzę kto z kim, przeciwko komu i dlaczego, ale przygotujcie się na prawdziwą jazdę bez trzymanki i szokujące zwroty akcji dla fanów serialu.

Największą zagadkę przed nowym sezonem rozwiązały już zwiastuny. Quinn żyje i… nie wcale nie ma się dobrze. Wcześniejsze wybudzenie ze śpiączki w Berlinie spowodowały u niego nieodwracalne szkody. Ma problemy z mówieniem, mocno kuleje i stracił władzę w lewej ręce. Jest brakiem człowieka mieszkającym w szpitalu dla weteranów wojennych. Po pierwszych odcinkach strasznie żałowałem, że twórcy nie uśmiercili go w finale w piątego sezonu, ponieważ jego wątek mocno zwalniał serial. Targana poczuciem winy Carrie pozwoliła mu zamieszkać w swoim domu, a obwiniający ją o swoje nieszczęście Quinn okazuje się niereformowalnym dupkiem. Za dużo w tym niepotrzebnej dramy…

… a przynajmniej tak wydawało się na początku. Po wspomnianym wielkim twiście Quinn szybko staje się jednym z głównych bohaterów i zaczyna robić to, w czym jest najlepszy – szpiegować. To on wpada na trop gigantycznej intrygi i to on staje się centralną postacią końcówki sezonu. Jego wątek został poprowadzony bezbłędnie, a powiązanie poszczególnych wątków i stworzenie z tego przekonującej całości – wielkie ukłony.

Wielokrotnie pisałem, że wręcz ubóstwiam Claire Danes w roli Carrie Mathison. Danes sportretowała swoją bohaterkę w sposób wybitny, co podkreśla grą w praktycznie każdym odcinku. Jej nagłe zmiany nastroju typu złość, radość, smutek, rozpacz wyglądają tak realistycznie, że wielu zdobywców Oscara może się zawstydzić. Wspaniała rola, po prostu. Wspomniany Quinn, czyli Rupert Friend ma tym razem większe pole do popisu, ponieważ nieomylny dotąd agent musi zmagać się ze swoim ciałem i problemami z głową. Chyba tego właśnie potrzebował, po koszmarnym filmie Hitman: Agent 47. Mandy Patinkin, czyli Saul, moja ulubiona postać, nie schodzi poniżej swojego wysokiego poziomu. Cieszy natomiast o wiele większa niż dotychczas rola Murraya Abrahama. Jego Dar Adal dostał prawdziwe pole do popisu i zaserwował zupełnie nowe spojrzenie na najbardziej tajemniczą postać serialu. Nie podeszła mi za to Elizabeth Marvel w roli Prezydent elekt Elizabeth Keane. Znana z House of Cards aktorka robiła wszystko, by jej postać różniła się od wyborczej przeciwniczki Franka Underwooda, ale wyszło trochę sztucznie. Prezydenci z reguły są usztywnieni, ale jakoś nie mogłem się przekonać do tej postaci.

Chciałbym napisać bardzo wiele o finale szóstego sezonu, ale ta recenzja nie zawiera spoilerów. Wkrótce przyjrzę mu się bliżej w oddzielnej recenzji, dotyczącej jedynie ostatniego odcinka. Scenarzyści idealnie spasowali wszystkie duże i wszystkie małe wątki, tworząc cholernie mocny, inteligentny i zaskakujący finał. A gdy wydaje się, że został przywrócony status quo, walą przysłowiową bombę na otwarcie kolejnej serii. Genialne!

Tak wygląda szósty sezon Homeland. Sezon wspaniały, niesamowicie emocjonujący i nieprawdopodobnie zaskakujący. Nie wiem czy nie jest to najlepsza seria od pierwszego spotkania z Carrie i Brodym. Trudno znaleźć coś, co dostarczyłoby równie dużo emocji biorąc pod uwagę, że to już szósta seria. Wiemy, że pojawią się sezony 7 i 8. Jestem o nie spokojny, ponieważ scenarzyści pokazują, że formuła jest bardzo daleka od wyczerpania. Nie mogło być innej oceny!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here