UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

REKLAMA



AGENTS OF SHIELD 4B – Recenzja

Czwarty sezon Marvel’s Agents of SHIELD to zupełnie nowe podejście do prowadzenia serialu. Twórcy 22 zamówione odcinki postanowili podzielić na trzy różne mini serie i tym samym stworzyć mniej rozciągnięte wątki. Czy pomysł się sprawdził? Moja recenzja Agents of SHIELD 4B o podtytule LMD.

Pod koniec pierwszej części sezonu okazało się, że Aida wcale nie jest androidem, który można dowolnie kontrolować. Po przeczytaniu księgi Darkhold zdobyła wiedzę i umiejętności, które pozwalają jej na rzeczy nieosiągalnie i niepojęte ani dla Radcliffe’a, ani Fitza. Czy LMD (Life-Model-Decoy) zerwało się ze smyczy i czy będziemy mieli powtórkę z Ultrona?

Druga część czwartej serii rozgrywa się bez Ghost Ridera. Robbie, gdzieś zniknął i w tym serialu raczej już nie powróci. Czy jest szansa na spin-off dla „płonącej czachy”? Nie wiem i nie wiem czy chciałbym serialu ograniczanego przez otwartą telewizję i niską kategorię wiekową. Może jakieś spotkanie z Punisherem na Netflixie? Marzenie.


MARVEL’S AGENTS OF S.H.I.E.L.D. Sezon 4A – Recenzja


W sezonie 4B powraca wątek senator Nadeer i organizacji Watch Dogs eliminującej wszystkich Inhumans. Walkę z terrorystami za punkt honoru postawiła sobie Daisy, która na stałe wróciła do drużyny. Dzięki większej roli Daisy odcinki są ciekawsze i mniej tutaj narzekania Macka i różnej jakości one-linerów Coulsona. Ponadto Daisy bierze udział w świetnej walce z pewnym rosyjskim twardzielem. Wygląda to bardzo widowiskowo i profesjonalnie.

Bardzo podobało mi się pokazanie androidów LMD, które myślą, że są ludźmi. Za przykład niech posłuży May, która w finale części 4A okazała się podstawionym androidem. Ma swoje uczucia, pamięta wiele wydarzeń z przeszłości i nie zdaje sobie sprawy, że jest tylko maszyną. Dzięki temu boty znacznie różnią się od Ultrona, a mimo to potrafią wyrządzić porządne szkody i mocno namieszać.

Co ciekawe podczas tego pojedynku Chloe Bennet złamała rękę i do końca sezonu grała z usztywnieniem.

Świetnie poprowadzono też wątek Fitza. Obawiałem się, że jego potajemne zaangażowanie w prace nad sztuczną inteligencją wprowadzi nudną rodzinną dramę i rozpaczającą, zdradzoną Simmons. Na szczęście udało się stworzyć całkiem fajną linię fabularną i zaserwowano naprawdę dobre twisty. Dzięki temu Agents of SHIELD udaje się wyskakiwać z utartych ram telewizyjnych seriali. Scenarzyści podrzucają jakiś ograny motyw, by rozwinąć go później w zaskakujący sposób. Wielokrotnie łapałem się na tym, że narzekając na jakiś element musiałem zmieniać zdanie, bo twórcy zaskakiwali w kolejnym odcinku.

Druga część sezonu kończy się świetnym zamknięciem wątku LMD, który nie oznacza jednak braku Aidy. Emocjonujący finał 4B dostarcza kilku zwrotów akcji i mnóstwa emocji. Brak Ghost Raidera sprawił, że scenarzyści skupili się na znanych nam bohaterach i mogli popuścić wodze fantazji.  Całość kończy się zapowiedzią arcyciekawej części 4C. Co stanie się z bohaterami, gdzie poniosą ich technologiczne odkrycia i co z Aidą i jej twórcą doktorem Radcliffem? O tym już niedługo.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here