UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

REKLAMA



PITBULL. NIEBEZPIECZNE KOBIETY

Przyznaję bez bicia – jestem heretykiem. Nie podobał mi się film Pitbull. Nowe Porządki. Po wielu pochwałach zasłyszanych wśród znajomych ostrzyłem sobie ząbki, a gdy wreszcie wybrałem się do kina… spotkało mnie wielkie rozczarowanie. Ot, film bez fabuły, z koszmarną grą aktorów drugiego planu, który ratuje kilka zabawnych tekstów. Do kontynuacji podchodziłem jak do jeża, a wycieczka do kina nie wchodziła w grę. No, ale przyszła premiera DVD/BR, więc postanowiłem sprawdzić czy jest lepiej, bo jarającym się znajomym już nie wierzę. Moja recenzja.

Między pierwszym, a drugim filmem minął około rok. Majami (Piotr Stramowski) w dalszym ciągu rozpracowuje duże grupy przestępcze. Podczas jednej z akcji zabija napastnika, więc herszt gangu wydaje na niego wyrok śmierci. Zadania, na ochotnika, podejmuje się Cukier (Sebastian Fabijański), niepozorny koleś, który ma wielkie, przestępcze ambicje.

Jak się szybko okazuje, wątek polowania na Majami to jedynie sprawa poboczna. Gliniarz z irokezem jest tym razem postacią drugoplanową, a pierwszej skrzypce grają tytułowe „niebezpieczne kobiety”. Główną bohaterką wydaje się być Zuza (Joanna Kulig), która po odkryciu, że jej mąż na „delegacje” wybiera się do swojego kochanka, postanawia zostać policjantką. W akademii jej losy krzyżują się z Jadźką (Anna Dereszowska), a już jako funkcjonariuszka wpada w konflikt z Somalią (Magadalena Cielecka). Jest też Drabina (Alicja Bachleda Curuś) niesłusznie skazana, ciężarna dziewczyna Cukra…

To co miało być najmocniejszym punktem filmu okazuje się jego przekleństwem. Wątki twardych kobiet przeplatają się ze sobą w zasadzie tylko dla pozorów. To w gruncie rzeczy zupełnie odrębne historyjki, w większości mocno naciągane i, co gorsza, nie robiące na widzu żadnego wrażenia. Wulgarna i brutalna Jadźka, okazuje się zaszczutą przez męża kurą domową, przemiana jaka zachodzi w Drabinie to kryminalny szablon. Interesująco wypada jedynie Somalia, ale jej wątek jest najmniejszy i najkrótszy. Najgorzej prezentuje się niestety Zuza. Patrząca na wszystko tępym wzrokiem ze znudzoną miną częściej irytuje niż intryguje. W wielu momentach miałem nadzieję, że jej zachowanie to tylko gra, którą prowadzi, by pomóc w śledztwie, ale okazało się, że jest po prostu tępa i nie domyśla się najprostszych rzeczy. Bardzo to wszystko słabe.

Cały Pitbull. Niebezpieczne Kobiety cierpi na zbyt dużą ilość wątków. Vega w dwóch godzinach próbował zmieścić perypetie kilku pań, dodać do tego polowanie na Majami, wplątać we wszystko mafię paliwową i dorzucić postaci uwielbiane z poprzednim filmie. Zajmująca centralne miejsce na plakacie Olka (Maja Ostaszewska) jest postacią zupełnie nie związaną z fabułą. Jest jedynie kopalnią świetnych tekstów i sytuacji oderwanych od wydarzeń. Jest cholernie zabawna, ale to tyle. Bez niej byłoby po prostu poważniej. Zebranie znanych aktorów to jedno, ale znalezienie dla nich fajnych ról to zupełnie inna bajka. Co nam po świetnej Cieleckiej, jeśli jej wątek tylko chwilowo przeplata się z głównymi bohaterami.

Na ostatnie pół godziny pojawia się też Strachu (Tomasz Oświęcimski), by walnąć kilka tekstów. Olka, jako dziewczyna Majami ma jakieś uzasadnienie w tym filmie, natomiast Strachu wciśnięty został na siłę. Za bardzo na siłę. Sceny z jego udziałem to kilkunastosekundowe klipy z kolejnymi gagami („fajny gołąb” ze zwiastuna). Są zabawne, ale nadają się bardziej do filmików z YouTube niż filmu fabularnego. Gagi w filmie mają sens gdy związane są z wydarzeniami albo z dialogami. Tutaj wygląda to tak jakby w postprodukcji zrobiono dokrętki, bo film był zbyt mało zabawny. Lipa.

Pitbull. Niebezpieczne Kobiety jest jeszcze słabszy niż słabe Nowe Porządki. Film cierpiący na brak fabuły, skopane wątki postaci drugoplanowych i w ogóle niepotrzebne historyjki bohaterów trzecioplanowych. Przez większość czasu miałem wrażenie, że nakręcono z 10 godzin materiału na serial i zmontowano z tego 2 godziny filmu. Szkoda waszego czasu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here