UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

REKLAMA



Netflix nie raz udowodnił, że nie boi się ryzykować i oferuje co raz to bardziej oryginalne seriale. Platforma nie kalkuluje codziennej oglądalności i wpływów z reklam w tzw. prime time. Różnorodność gatunkowa biblioteki sprawia, że nawet największa maruda znajdzie coś dla siebie, a jeśli coś się nie spodoba, bardzo szybko można znaleźć odpowiedni zamiennik. Piszę o tym dlatego, że za namową żony usiedliśmy do serialu, którego sam nigdy bym nie włączył i który zupełnie rozmija się z moim gustem. Co jednak się stało, że Trzynaście powodów obejrzeliśmy w raptem 5 dni?  O tym w mojej recenzji.

Uczennica liceum Hannah Baker to nasz narrator. Dziewczyna prowadzi nas przez swoje życie, a raczej przez ostatnie miesiące i tygodnie swojego życia. Tak, w momencie rozpoczęcia serialu Hannah nie żyje. Popełniła samobójstwo nie wyjawiając swoich powodów rodzinie i przyjaciołom. A przynajmniej tak mogłoby się wydawać. Jeden z jej kolegów, Clay Jensen, szkolny nie posiadający wielu przyjaciół, odludek wracając z zajęć na schodach swego domu znajduje pudełko po butach. W środku znajduje 7 analogowych kaset magnetofonowych, a na nich nagrania stworzone przez Hannah przed śmiercią.

Dziewczyna poświęciła każdą z kaset (sześć kaset strona A i B i jedna strona kasety numer siedem) jednej z osób, które obwinia za swój los. Jeśli „wybraniec” odsłucha i przekaże kolejnej osobie na liście – sprawa zakończy się w głowach bohaterów kolejnych nagrać. W przeciwnym wypadku zaufana osoba upubliczni nagrania i cały świat dowie się, do czego zdolni są uczniowie liceum. A do czego są zdolni tego dowiecie się oglądając, ponieważ nie zamierzam spoilować.

Wraz z Clayem, każdym odcinkiem i zarazem każdą kasetą odkrywamy kolejne puzzle układanki, które tworzą całkiem spójny i intrygujący obraz. Muszę przybić wirtualną piątkę scenarzystom, ponieważ zgrabnie powiązali poszczególne wydarzenia. Wydarzenia, które doprowadziły Hannah to podjęcia tak mocnej i szokującej decyzji jaką jest samobójstwo.

Konstrukcja jeden odcinek – jeden powód działa bardzo magnetycznie na widza. Ogólny brak cliffhangerów zastępuje czysta ciekawość. Wielokrotnie zastanawialiśmy się o kim będzie kolejne nagranie i jak wpasuje się w dotychczasowe wydarzenia. Oczywiście trzeba wziąć poprawkę na to, że niektóre z powodów niszczących życie Hannah są mocno naciągane, a z tego typu sytuacjami w szkole spotkał się chyba każdy z nas. Niemniej podejmując ważny temat, jakim jest psychiczne i fizyczne znęcanie się nad kolegami, zdajemy sobie sprawę jak cienka jest granica, której staramy się nie przekroczyć.

A co nie zagrało? Trzynaście powodów powtarza błędy wielu hollywoodzkich filmów, które w rolach nastolatków obsadzają dwudziestolatków. Claya zagrał 21-letni Dylan Minette, Hannah to również 21-letnia Katherine Langford, a kumpel głównego bohatera Tony to 26-letni Christian Navarro. Mimo młodego wyglądu bohaterowie nie wyglądają na 17-latków, co bardzo przeszkadzało mi w odbiorze. Kolejnym, dość irytującym, problemem są dialogi i monologi postaci. Rzucanie górnolotnych tekstów, wyszukanych alegorii, czy naprawdę głębokich przemyśleń jest tutaj na porządku dziennym. Nijak nie pasuje to do środowiska licealnego, gdzie myśli się jedynie o chłopakach/dziewczynach i imprezach. Albo po prostu nie znam amerykańskich realiów.

Mimo narzekania w ostatnich dwóch akapitach, szczerze polecam Trzynaście powodów. Jest to serial, który może odrzucić na samym początku, a może też wciągnąć na dobre. Historia porusza ważne sprawy i oferuje całkiem ciekawy pomysł na prowadzenie historii. Całkiem, całkiem niezły.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here