UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

REKLAMA



SIGMA FORCE 08: LINIA KRWI – Recenzja

Przerwa od książek okazała się dłuższa niż pierwotnie zakładałem, więc nie wyrobię się ze wszystkimi książkami z serii Sigma Force do czerwca, jak założyłem sobie na początku tego roku. Przyszedł jednak czas na ciąg dalszy Greya i jego zespoły od zadań niemożliwych. Recenzja książki Linia Krwi.


Seria SIGMA Force składa się z:

  1. Burza Piaskowa – Recenzja
  2. Mapa Trzech Mędrców – Recenzja
  3. Czarny Zakon – Recenzja
  4. Wirus Judasza – Recenzja
  5. Ostatnia Wyrocznia – Recenzja
  6. Klucz Zagłady – Recenzja
  7. Kolonia Diabła – Recenzja
  8. Linia Krwi – Recenzja
  9. Oko Boga 
  10. Szósta Apokalipsa 
  11. Labirynt Kości 
  12. Siódma Plaga 

Akcja ósmej książki z serii zaczyna się kilka tygodni po fenomenalnej końcówce Kolonii Diabła. Jeśli do tej pory każda z książek nadawała się do czytania bez znajomości poprzednich odsłon to w tym przypadku gorąco zachęcam do poznania siódmej odsłony, która jest punktem odniesienia do aktualnych wydarzeń. Zabójstwo matki Greya sprawiło, że komandor za cel numer jeden postawił sobie wytropienie i zniszczenie Gildii. Praca stała się dla niego sprawą osobistą, więc nie cofnie się przed niczym, by dopiąć swego. Tymczasem Painter zszokowany swoim niedawnym odkryciem prowadzi potajemne śledztwo dotyczące najważniejszej rodziny współczesnej Ameryki. Drzewo genealogiczne rodziny Gantów, czyli urzędującego prezydenta, prowadzi bezpośrednio do tzw. Linii Krwi – organizacji stojącej za ludźmi, których bohaterowie nazywali Gildią…

Jakby tego było mało to gdzieś u wybrzeży Somalii zostaje uprowadzona ciężarna córka prezydenta, Amanda Gant. Dziewczyna wraz z mężem podróżowała pod fałszywym nazwiskiem, więc jej porwanie wydaje się przypadkowym łupem miejscowych piratów. Problem w tym, że szybko wychodzi na jaw, że porywacze dokładnie wiedzą kogo porwali i mają własne plany dotyczące nienarodzonego dziecka Amandy. Co planują porywacze, co na to prezydent, co musi zrobić Sigma, a gdzie w tym wszystkim Gildia i cała rodzina Gantów? Na te pytania odpowiada Linia Krwi.

W odróżnieniu do poprzednich książek, Linia Krwi dużo większy nacisk kładzie na akcję, a nieco mniej skupia się na wątku naukowym. Raptem 20% książki dotyczy pewnego zagadnienia naukowego, którego zdradzenie byłoby dość nieprzyjemnym spoilerem. Rollins jak zwykle umieścił w książce bardzo dużo naukowych faktów połączonych z literacką fikcją. Autor, jak nikt inny, potrafi inteligentnie połączyć sprawy, które pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego i przedstawić je w sposób intrygujący i bardzo często przerażający. Przerażający, ponieważ autor nawet najmniej prawdopodobną sprawę potrafi uwiarygodnić do tego stopnia, że po lekturze siadam przed komputerem i zgłębiam przytoczoną wiedzę. Przy okazji Linia Krwi mocno bierze się za Gildię. Wreszcie poznajemy mechanizmy działania organizacji, część ich historii i motywacje jakimi się kieruje. Rollins postanowił nieco odkryć karty i dać przedsmak tego, co czeka nas w przyszłości.

Pozostała część Linii Krwi to czysta akcja. Grey wraz z Seichan i Kowalskim wpadają w co raz to nowe tarapaty i sytuacje z pogranicza życia i śmierci. Jeśli zaczynacie kręcić nosem, że skład trochę się przejadł to mam dobrą wiadomość. Do drużyna Greya dołącza Tucker i jego pies Kain. Kain jest psem wojskowym, wytrenowanym do wykonywania zwiadu, sabotażu i tajnych zadań za linią wroga. Nowe twarze świetnie wpisują się w formułę i wielokrotnie spychają znanych bohaterów na dalszy plan. Bardzo dobry pomysł i szczerze liczę na powrót tej dwójki w przyszłości. Swoja rolę odgrywają też Kat i Lisa. Szczególnie cieszy powrót do działań w terenie Kat, która ostatnie kilka tomów spędziła przed monitorami lub na porodówce. Kobiety zgadzają się podjąć śledztwo w miejscu, gdzie obecność mężczyzny nie miałaby sensu. Dość powiedzieć, że wydarzenia w jakich biorą udział mają duży wpływ na finał.

Linia Krwi to bardzo dobra odsłona cyklu Sigma Force. Bardzo dużo akcji, świetnie skonstruowana zagadka, bardzo dobre podłoże naukowe i nowe informacje o tajemniczym wrogu sprawiają, że seria nabiera tempa. Jest naprawdę dobrze!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here