UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

REKLAMA



THE WALKING DEAD: NEW FRONTIER EPISODE 5: FROM THE GALLOWS

To był bardzo nierówny sezon The Walking Dead. Mocne dwa premierowe odcinki, potem dużo słabszy epizod trzeci i żenująco słaby czwarty sprawiły, że oczekiwanie na finał sezonu zastąpione zostało jedynie wzruszeniem ramion. Sprawdźmy, czy finał choć trochę zmieni wyrobione już zdanie.

Tradycyjnie finał trzeciego sezonu The Walking Dead rozpoczynamy od kilkuminutowej retrospekcji. Ciągle skłóceni Javi i David dowiadują się o chorobie ojca, co doprowadza do sprzeczki. Po raz kolejny dostajemy kilka wyborów, które kształtują relację Javiego z bratem i mają wpływ na zakończenie sezonu. Tak, okazuje się, że wszystkie rodzinne niesnaski i wspomnienia odzwierciedlone są w finale braterskiej rywalizacji. Ta zakończyć może się na kilka dość przewidywalnych sposobów, aczkolwiek jedno z wydarzeń niesie ze sobą bardzo mocny ładunek emocji porównywalny do ostatnich minut pierwszego sezonu.


THE WALKING DEAD SEASON 3: A NEW FRONTIER
1. EPISODE 1: TIES THAT BIND PART I – Recenzja
2. EPISODE 2: TIES THAT BIND PART II – Recenzja
3. EPISODE 3: ABOVE THE LAW – Recenzja
4. EPISODE 4: THICKER THAN WATER – Recenzja
5. EPISODE 5: FROM THE GALLOWS – Recenzja


Wróćmy jednak do głównej osi fabularnej New Frontier. Końcówka ostatniego odcinka dość zaskakująco zakończyła wątek głównych antagonistów. Niezależnie od tego, kogo zabiliśmy, a tym bardziej kogo uratowaliśmy, punkt wyjścia jest ten sam – Richomnd opanowała potężna horda szwendaczy. Javi, Clementine, Kate, David i Gabe szukają sposobu na pozbycie się zombie, by móc wreszcie zaznać spokoju.

Odcinek From the Gallows ma wszystko – bezsensowne, jak również heroiczne śmierci, akcję i trochę rodzinnej dramy. Problemem jest to, że do samego końca trudno poczuć, że mamy do czynienia z finałem i to już koniec historii tego sezonu. Dzieje się bardzo dużo, ale nie sposób uniknąć wrażenia, że twórcy mając do dyspozycji bardzo skromny scenariusz dorzucali kolejne sekwencje akcji, by dociągnąć do tych 80 minut potrzebnych na przejście.

Przy wyborach czuć pewien progres. Jak wspomniałem na początku przytaczając relację Javiego z Davidem, gra bierze pod uwagę nasze reakcje ze wszystkich pięciu odcinków. Wybory przy tym stały się subtelniejsze, ponieważ w miejsce „wciśnij kwadrat, by zabić X lub kółko by zabić Y” dostaliśmy sporo fragmentów, gdzie podejmujemy mniejsze decyzje, które w ogólnym rozrachunku składają się na najważniejsze wydarzenia. Niemniej  schematy są widoczne i jeśli ktoś ma zginąć, to po prostu zginie nie bacząc na nasze starania w ocaleniu życia danej postaci.

Jest lepiej, tak krótko można podsumować finał trzeciego sezonu The Walking Dead. Niestety lepiej nie oznacza dobrze, ponieważ poprzednie dwa odcinki jasno pokazały, że formuła się już wyczerpała. Od Telltale nie oczekuję rozbudowanej i zróżnicowanej rozgrywki, a mocnej, angażującej historii, która nieograniczona telewizyjnymi prawidłami będzie zachwycać, bawić i szokować. I tego właśnie zabrakło, Ostatnia scena sugeruje, w którą stronę potoczy się czwarta seria, pytanie tylko, czy jest nam potrzebna…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here