UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

REKLAMA



ANIHILIACJA TOM 2 – Recenzja

Pierwszy tom Anihilacji to jedne z najlepszych wydarzeń Marvela, jakie przyszło mi przeczytać. Zawierający trzy historie tom pierwszy rewelacyjnie przedstawił Annihilusa, ale równie interesująco opisał historię Draxa i Richarda Ridera znanego jako Nova. Z wypiekami na policzkach usiadłem do kontynuacji, która właśnie ma swoją premierę. Moja recenzja komiksu Anihilacja Tom 2.

ANIHILACJA TOM 1 – Recenzja

Drugi tom Anihilacji, podobnie jak poprzednio składa się z 12 zeszytów, po 4 na każdą z historii. Wydarzenia ułożone są chronologicznie względem fali anihilacji, która miała miejsce w drugiej części poprzedniego komiksu. Scenarzyści zgodnie ustalili, by Anihilację uznać dniem zero i kolejne wydarzenia datować ilością dni od ataku Annihilusa.

ANIHILACJA: SILVER SURFER

Scenariusz: Keith Giffen
Rysunki: Renato Arlem
Kolory: June Chung

Pierwsze cztery zeszyty dotyczą Silver Surfera, który zadebiutował na kartach komiksów Marvela już w 1965 roku w 48. numerze przygód Fantastycznej Czwórki. Surfer włada Kosmiczna Mocą, która czyni go praktycznie nieśmiertelnym. Nie musi jeść, pić, ani nawet oddychać, co czyni go istotą niemalże doskonałą. Silver Surfer porusza się na srebrnej desce, z którą jest mentalnie połączony.

W Anihilacji poznajemy Silver Surfera, gdy ten przemierza Wszechświat w poszukiwaniu celu. Surfer był niegdyś Heroldem Galactusa, Pożeracza Światów. Jego zadaniem było wynajdywanie światów, które mógłby „pożreć”, a dokładniej wchłonąć ich energię. Surfer starał się szukać planet niezamieszkałych, ale czasem dla większego dobra musiał pogodzić się z tym, że jego pan unicestwiał planety zamieszkałe przez miliony istnień. Wolny od wpływu Galactusa, Surfer trafia na falę anihilacji i wysłanników Annihilusa, który zainteresował się byłymi Heroldami. Fabuła Silver Surfera trochę rozczarowuje. Pokojowo nastawiony Surfer postanawia przeciwstawić się fali anihilacji, ale przez większość czasu mało z tego wynika. Po drodze poznajemy kolejnych, byłych i obecnych Heroldów Galactusa oraz kiełkujący plan działań. Zabrakło troszkę akcji. Warto też wspomnieć, że w tej części spotykamy Thanosa. Szalony Tytan ma do zaoferowania Annihilusowi pewien układ, którego szczegółów wam nie zdradzę. Wspominam tylko dlatego, że to właśnie Thanos będzie przeciwnikiem marvelowskich herosów w nadciągającym filmie Avengers: Infinity War!

ANIHILACJA: SUPER-SKRULL

Scenariusz: Javier Grillo-Marxhuach
Rysunki: Gregory Titus
Kolory: Chris Sotomayor

Kolejne cztery zeszyty wchodzące w skład recenzowanej pozycji dotyczą postaci znanej jako Super-Skrull. Przedstawiciel tej kosmicznej potężnej rasy nosi imię Kl’rt. Został stworzony na polecenie lorda Dorrecka po udaremnionej przez Fantastyczną Czwórkę inwazji Skrulli na Ziemię. Super-Skrull posiada moce wszystkich przedstawicieli F4, więc jest niesamowicie rozciągliwy, potrafi być niewidzialny, posługiwać się ogniem i zmieniać swoje ciało w kamień. Mimo tych zdolność Kl’rt nigdy nie zdołał pokonać ziemskiej drużyny przez co stał się zakałą i pośmiewiskiem swojej rasy. Jak, więc trafił na falę anihilacji? Po przypadkowym starciu z wysłannikami Annihilusa, Super-Skrull odkrywa nową potężną broń pana robali. Mogąca niszczyć całe planety broń zmierza właśnie do pogrążonego w chaosie bezkrólewia, imperium Skrulli. Co gorsza na jednej z planet znajduje się syn Super-Skrulla, którego Kl’rt poprzysiągł chronić za wszelką cenę.

Opowieść o Super-Skrullu jest po prostu świetna. Z natury zły, bezwzględny i bardzo brutalny Skrull został zmuszony do działania przeciw jeszcze większemu złu. Niechciany przez swój lud, a potrafiący zrobić wszystko dla swoich pobratymców, Super Skrull nie jest szablonową postacią. Lojalny wobec braci potrafi wpaść w niekontrolowany gniew i zniszczyć dosłownie wszystko. Na przestrzeni czterech wypchanych zawartością rozdziałów Kl’rt musi zebrać drużynę i poprowadzić ich na śmiertelnie niebezpieczną potyczkę ze Żniwiarzem Annihilusa. Są emocje, są zwroty akcji i cholernie satysfakcjonujące zakończenie. Chyba najlepsza z dotychczasowych części Anihilacji.

ANIHILACJA: RONAN

Scenariusz: Simon Furman
Rysunki: Jorge Lucas
Kolory: Dave McCaig

Bohaterem ostatniej części drugiego tomu Anihilacji jest Ronan. Ronan Oskarżyciel, którego możecie znać z pierwszej części Strażników Galaktyki. Ronan jest przedstawicielem niebieskich Kree (są też różowi). Ze względu na swoje zasługi dla Kree został najwyższym Oskarżycielem. Zgodnie z obowiązujący prawem jest zarówno oskarżycielem, sędzią i katem dla przestępców. Sam podejmuje decyzje o winie bądź niewinności podejrzanego, sam też zasądza i wymierza karę (pachnie trochę Sędzią Dreddem). Od wygnania, przez tortury, aż do śmierci. Pełna dowolność. Ronana poznajemy, gdy sam zostaje oskarżony o zdradę i w rezultacie skazany na banicję. Dumny Kree robi wszystko, by oczyścić swoje imię i przemierza planety prowadząc własne śledztwo.

Trzy z czterech zeszytów dotyczą prywatnej sprawy Ronana. Próżno szukać tutaj fali anihilacji, ponieważ ta pojawia się jedynie w ostatnim rozdziale. Opowieść skupia się na śledztwie oraz obfituje w wiele spektakularnych pojedynków. Ronan mierzy się z Nebulą, a niedługo potem krzyżuje swoje rękawice z samą Gamorą, szczycącą się swoim tytułem „najniebezpieczniejszej kobiety we wszechświecie”. Pojawia się też Glorian, uczeń twórcy światów, który postanawia wykorzystać moc Ronana do stworzenia unikalnego świata. Historia nie trzyma w napięciu równie mocno, co opowieść o Super-Skrullu, ale jest o wiele ciekawsza niż przygoda Silver Surfera.

Komiks kupicie w sklepie Egmontu 

Słów parę o stylu artystycznym. Za rysunki każdej opowieści odpowiada inny rysownik (szczegóły w ramkach), ale całość utrzymana jest w bardzo podobnym klimacie. Rysunki Silver Surfera skupiają się na pierwszym planie, nie szczędząc elementów przypominających szkic. Wydarzenia w tle bardzo często spowite są blurem (lekkie rozmazanie), co akurat niespecjalnie przypadło mi do gustu. Super-Skrull z kolei oferuje bardzo mocno kontrastujące ze sobą kolory i trochę bardziej dosadne sceny walki. Historia Ronana za sprawą wielu odcieni koloru brązowego i pomarańczowego przypomina opowieści ze świata Gwiezdnych Wojen. Dla każdego coś miłego.

Drugi tom Anihilacji nie rozczarowuje, ale nie przeskakuje też wysoko podniesionej poprzeczki. Historia Silver Surfera trochę przynudza, aczkolwiek oferuje całkiem sporo informacji o Annihilusie i jego fali anihilacji. W zamian za słabsze minuty dostajemy rewelacyjne cztery rozdziały i zamkniętą opowieść o Super-Skrullu i jego misji niemożliwej. Tom kończy całkiem udany wątek Ronana Oskarżyciela i jego poszukiwanie sprawiedliwości. Nie jest tak dobrze jak poprzednio, ale to dalej rewelacyjna seria!

Egzemplarz do recenzji dostarczyło wydawnictwo Egmont

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here