UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

REKLAMA



PIRACI Z KARAIBÓW: ZEMSTA SALAZARA 

Jack Sparrow powrócił z nową przygodą po 6 latach od części czwartej, zatytułowanej Na Nieznanych Wodach. Film stracił gdzieś magię i urok trylogii i sprawił, że wielu z nas wiadomość o piątym filmie przyjęło prostym wzruszeniem ramion. Postanowiłem dać twórcom szansę i wybrać się do kina na ostatni seans filmu Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara. A to moja recenzja.

Już na wstępie poznajemy nowego bohatera. Henry Turner to nastoletni syn Willa (Orlando Bloom) i Elizabeth (Keira Knightley) z oryginalnej trylogii. Henry przez całe swoje dotychczasowe życie marzy tylko o jednym – zdjęciu klątwy z ojca, pełniącego obowiązki kapitana Latającego Holendra. Studiując legendy i przypowieści trafia na ślad Trójzębu Posejdona posiadającego władzę nad morzami i oceanami. Henry uważa, że w poszukiwaniach może pomóc mu legendarny pirat i dawny towarzysz ojca, kapitan Jack Sparrow.

Problem w tym, że słuch o Jacku zaginął, a wielu ludzi uważa nawet, że nigdy nie istniał. Nie bójcie się jednak. Jack Sparrow szybko się odnajduje i w dalszym ciągu jest centralną postacią opowieści. Nie stroni od alkoholu, z jego załogi pozostało tylko kilku najwierniejszych piratów, a Czarna Perła została zaklęta w butelce. Do działania zmusza go pojawienie się nowego zagrożenia, sięgającego początków jego pirackiej kariery. Jack przyczynił się do magicznego uwięzienia kapitana Salazara, hiszpańskiego tropiciela piratów. Salazar wraca na Karaiby i postanawia wybić wszystkich piratów, a przede wszystkim zemścić się na Jacku.

Pod względem fabularnym Zemsta Salazara specjalnie nie zaskakuje, ale też nie rozczarowuje. Zachowany został schemat poprzednich filmów, ale specjalnie nie przeszkadza to w odbiorze. Przedstawienie nowych postaci, obranie celu, zebranie drużyny, kilka problemów po drodze i wielki finał. Standard kina przygodowego, który bawi praktycznie. Film ogląda się równie dobrze, co część pierwszą. Jest prosty w odbiorze, nie rzuca dziesiątek wątków i tym samym chaosu. Fabuła praktycznie pomija wydarzenia z czwartego filmu i odnosi się bezpośrednio do trylogii. Pod tym względem w 100% spełnia oczekiwania.

Postaci Zemsty Salazara szału nie robią, ale wypadają lepiej niż bohaterowie czwartego filmu. Henry Turner (Brenton Thwaites) próbuje naśladować ojca i jest przy tym równie lalusiowaty. Trzeba jednak przyznać, że jego relacja ze Sparrowem dobrze naśladuje pierwsze spotkanie Willa i Jacka. Carina Smyth (Kaya Scodelario) zapowiadała się bardzo dobrze, ale ostatecznie mocno mnie rozczarowała. Podobał mi się pomysł na umieszczenie w historii dziewczyny-naukowca-astronoma, która nie wierzy w żadne zjawiska nadprzyrodzone i próbuje wszystko wyjaśnić naukowymi metodami. Niestety szybko widzi armię zombie piratów i zapomina o swoim powołaniu. Szkoda. Powraca też kapitan Barbossa (Geoffrey Rush), aktualny postrach mórz i bardzo bogaty rzezimieszek. Jego postać zaskakująco odgrywa bardzo ważną rolę w całym przedsięwzięciu, ale cicho sza! Sam kapitan Salazar (Javier Bardem) na ma zbyt wiele do roboty i przez to nie jest to zbyt wybitna rola w szalenie interesującym portfolio aktora.

 

A czy oczekiwania spełnia Johnny Depp? Trudno powiedzieć. Pierwsza część ma na karku już 15 lat, a postać zabawnego pirata była wtedy czymś zupełnie nowym. Przy piątym filmie wiemy dokładnie czego spodziewać się po Jacku i dokładnie to dostajemy. Przewracanie oczami, bełkot i dziesiątki koślawych min trochę spowszedniały i były kopiowane w wielu innych produkcjach. Nie da się nawet uniknąć wrażenia, że Depp wielokrotnie przeszarżował i przybliżył pirata to postaci rodem z kreskówki. Sparrowa ratuje unikalny klimat i kilka naprawdę zabawnych żartów sytuacyjnych. Chyba już nieco wyrośliśmy i znamy wszystkie chwyty Jacka Sparrowa.

Trochę pochwaliłem, trochę ponarzekałem, ale w ogólnym rozrachunku film Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara uważam za bardzo dobre kino przygodowe. Dwugodzinna przygoda dostarcza fajnych widoczków, masę disneyowskiego humoru i postaci, które z miejsca da się polubić. Zabawne kino dla całej rodziny.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here