UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

REKLAMA



Po słabiutkim szóstym tomie, który skupił się na bombowym wieczorze kawalerskim i oficjalnym ślubie Deadpoola, wracamy do głównej linii fabularnej. Czy Brian Posehn wrócił do formy? Recenzja komiksu Deadpool Tom 7: Grzech Pierworodny.

Deadpool spędza wolny czas ze swoją demoniczną żoną, ale będąc mężem Pani Ciemności, trudno liczyć na dłuższą chwilę spokoju. Nasyłane przez Draculę zastępy wampirów nie dają im wytchnienia, więc rozjuszona Shikla namawia Deadpoola na ostateczne rozprawienie się z krwiopijcami. Deadpool przyciąga z przeszłości młodą Dazzler i oszukując ją, że jest przyszłym członkiem Fantastycznej Czwórki, namawia ją do pomocy przy niszczeniu wampirzych gniazd.

Tymczasem agentka Preston (czy Presbot, jak nazywa ją Deadpool) przypadkiem pojawia się w miejscu walki Avengers z Orbem, gdy ten zdetonował oko Watchera (patrz Grzech Pierworodny). Oko Uatu ujawniło tajemnice bliskich wszystkim osobom znajdującym się w polu rażenia. Tym samym agentka Preston dowiaduje się, że Deadpool ma córkę! Mało tego, będący na miejscu agent Adsit doświadcza jeszcze jednej tajemnicy Deadpoola. Tajemnicy tak strasznej, że Adsit woli zachować ją dla siebie.

Wyprawa Deadpoola w celu odnalezienia córki to powrót do nieskrępowanej jatki i kapitalnej zabawy. Znów dostajemy świetne poczucie humoru i żarty burzące czwartą ścianę (Dazzler z przeszłości: wow, to teraz Nick Fury jest czarny?), które przy tym nie są zbyt nachalne i nie wydają się wymuszone. Brian Posehn bardzo dobrze wpasował Deadpoola w świat nowoczesnych komiksów i nawet jeśli napakuje w swoje historie wampiry, potwory, diabła, duchy martwych prezydentów, to wszystko zaskakująco ze sobą współgra i dobrze definiuje postać Deadpoola.

W całym tym szaleństwie znajduje się też miejsce na kilka poważniejszych chwil. Jak pokazał tom 3 pt. Dobry, zły i brzydki, Deadpool w swojej historii ma do opowiedzenia coś więcej niż tysiące czerstwych żartów. Grzech Pierworodny podejmując temat jego córki kilkukrotnie wskakuje w poważniejsze tony i robi to naprawdę dobrze. Mało tego, w dalszej części komiksu poznajemy wspomnienie Deadpoola, jakie zobaczył agent Adsit i jest to mocny twist, który zapewne napędzi wydarzenia z przyszłych odsłon.

Komiks kupicie w księgarni Egmontu

Nie podobała mi się za to kreska Johna Lucasa. Rysownik odpowiada za pięć z sześciu zeszytów, co skutecznie mnie do niego zraziło. Lucas upodobał sobie mocno powykręcane twarze i zdeformowane ciała, a przez to cały komiks przypomina zestaw karykatur. Nawet jeśli dobrze to wyszło w przypadku Preston i jej ciała a’la Terminator, to przy większości bohaterów i złoczyńców wygląda po prostu źle. Dużo bardziej odpowiada mi styl Scotta Koblisha odpowiadającego za ostatni zeszyt.

Co tu dużo gadać, Deadpool znów jest Deadpoolem, jakiego uwielbiam. Poprzedni tom można uznać wypadkiem przy pracy. Tom 7 pt. Grzech Pierworodny oprócz dobrego humoru, dostarcza całkiem ciekawą fabułę i dokłada kolejną cegiełkę z przeszłości Wade’a. Jedna z lepszych praca Posehna.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here