UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

REKLAMA



Szósta książka Chrisa Cartera, której bohaterem jest Robert Hunter wylądowała na moim czytniku podczas kilku dni urlopu. Ostatnie miesiące poświęciłem na nadrabianie komiksowych zaległości, ale powoli wracam do standardowego trybu czytania książek. Recenzja książki Geniusz Zbrodni.


Do tej pory ukazały się:

1. Krucyfiks 
2. Egzekutor
3. Nocny Prześladowca
4. Rzeźbiarz śmierci
5. Jeden za drugim
6. Geniusz zbrodni


Już w przedmowie Chris Carter ostrzega, że książka będzie inna niż poprzednie śledztwa Roberta Huntera. I ma w stu procentach rację. Całość zaczyna się od sielankowej atmosfery w jednym z przydrożnych barów. Wskutek wypadku rozpędzone auto wpada na parking przed barem i uderza w zaparkowanego tam forda taurusa. W fordzie otwiera się bagażnik, a w nim będący na miejscu szeryf znajduje… dwie ludzkie głowy. Aresztowany na miejscu właściciel auta po kilku dniach milczenia w areszcie FBI w Quantico informuje agentów, że będzie rozmawiał jedynie z Robertem Hunterem.

Tak, tym razem seryjny morderca znany jest nam od samego początku. Lucien Folter to najbliższy przyjaciel Huntera z czasów studiów kryminologicznych, który ostatnie 25 lat spędził testując teorie dotyczące seryjnych morderców. Obecny w areszcie FBI Hunter ma za zadanie skłonić Foltera do wyjawienia nazwisk ofiar i miejsc, gdzie ukrył ich ciała…

Geniusz Zbrodni to śledztwo, które dotyka osobiście Roberta Huntera, człowieka, o którym nie wiedzieliśmy zbyt wiele. Nigdy nie lubił się zwierzać, opowiadać o sobie i swojej przeszłości, więc szósta książka otwiera przed nami karty będące do tej pory jego tajemnicą. Trzeba przyznać, że Carter kapitalnie wpisał nowe informacje w wydarzenia o jakich już wiedzieliśmy. Autor odkrywa przed nami wszystkie fakty i tłumaczy skąd wieloletnia bezsenność detektywa, skąd jego aspołeczny tryb życia. Oczywiście nie będą brnął dalej żeby nie spoilować tajemnic, ale bardzo mi się podobało.

Równie dobrze wypada postać Luciena. Facet zdobył dyplom wielkiej uczelni, posiadł wiedzę na temat najgroźniejszych morderców w historii i kumplował się z człowiekiem odpowiedzialnym za podręcznik słynnej sekcji behawioralnej FBI. Mając w ręku takie atuty, jest przeciwnikiem niemalże niemożliwym do rozgryzienia i tym samym stawia znak zapytania nad wszystkimi teoriami, jakimi kierują się spece od głów socjopatów i psychopatów.

Trudno do czegokolwiek się przyczepić. Geniusz Zbrodni czyta się jednym tchem, a nietuzinkowe podejście do tematu seryjnego zabójcy sprawia, że książka staje się czymś więcej niż kolejnym thrillerem. Jest to zupełnie inne doznanie niż fantastyczny tom 5 pt. Jeden za drugim i trudno je ze sobą jakkolwiek porównać. Jestem zachwycony.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here