UDOSTĘPNIJ

Lubię gry Davida Cage’a. Jestem świadomy, że pełne są autorskiego „gwiazdorzenia”, mają fabularne luki i gameplayowe ułomności. Zawsze jednak starają się przecierać kolejne szlaki w naszej branży, bo pamiętajmy, że gdyby nie Heavy Rain, moglibyśmy nigdy nie uświadczyć gier Telltale, Life is Strange, czy Until Dawn. Z takim też nastawieniem podszedłem do stoiska z Detroit: Became Human, nowej gry Francuza, której premiera już za kilka tygodni.

Na WGW mogliśmy zagrać w demo z E3, w którym policyjny negocjator Connor, a przy okazji android, przybywa do budynku, gdzie inny android zabił kilka osób i za zakładnika trzyma małą dziewczynkę. Rozgrywka mocno przypomina Heavy Rain, a dokładniej sekwencje agenta FBI Normana Jaydena. Powoli oglądając apartament, sprawdzamy wszystkie miejsca interakcji (lub je pomijamy), by powoli zmierzać do wyznaczonego celu. Nie możemy od razu skoczyć do negocjacji z agresorem, ponieważ po drodze trzeba odfajkować rozmowę z dowódcą oddziału antyterrorystów i obadać pomieszczenie. Przeszukanie mieszkania ujawnia kilka ciekawych mechanik wymagających od nas jedynie minimum interakcji. Oglądając ciało, Connor może zrekonstruować ostatnie chwile denata, by zlokalizować narzędzie zbrodni, kierunek ciosów, trajektorię lotu pocisków itp.

Zbieranie poszlak pozwala nie tylko odtworzyć i zrozumieć wydarzenia jakie miały miejsce przed naszym przybyciem, ale zebrać też argumenty do negocjacji. Za drugim podejściem ominąłem większość poszlak, by sprawdzić, co zmieni się w zachowaniu Connora i zdesperowanego Daniela. W porównaniu do pierwszego przejścia, opcji dialogowych było mniej, a te, których nie odblokowałem zostały oznaczone kłódką. W obu podejściach udało mi się uratować dziewczynkę i w obu Daniel został zastrzelony przez snajpera, aczkolwiek rozmowa przebiegała inaczej.

Nie łudzę się, że Detroit będzie kolejnym krokiem naprzód gier przygodowych. Pod względem rozgrywki jest bardzo zachowawczo i nie spodziewam się zbytniego urozmaicenia w pełnej wersji. Liczę jednak na porywającą, zadającą trudne pytania, fabułę i mam nadzieję, że Cage zbytnio nie odleci w końcówce, jak ma to w zwyczaju. Zastanawiam się też, jak wybory w poszczególnych misjach będą wpływać na główny wątek fabularny i rozwój bohaterów. Podsumowując – efektu WOW nie było, nie można też mówić o rozczarowaniu, ponieważ dokładnie tego oczekiwałem.