UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

REKLAMA



THOR: RAGNAROK – Recenzja

Dwa solowe filmy z Thorem nie były najlepsze. Bóg Piorunów dużo lepiej wypadł w Avengers, gdzie jego oryginalny sposób bycia świetnie kontrastował z Kapitanem Ameryką i Tonym Starkiem, a konfrontacje z Hulkiem to najzabawniejsze elementy filmu. Nie dziwi więc, że w trzecim filmie obok Odinsona pojawia się zielony olbrzym. Recenzja filmu Thor: Ragnarok.

Pierwsze sceny filmu wyjaśniają czemu Thor nie pojawił się podczas konfliktu superbohaterów w zeszłorocznej trzeciej części Kapitana Ameryki. W tym czasie Thor badał anomalie do jakich dochodziło w chronionych przez Odyna Dziewięciu Światach. Szybko wychodzi na jaw, że prawdziwy Odyn gdzieś przepadł, a udający go Loki bawi się w najlepsze. Podczas poszukiwań bohaterowie trafiają na Ziemię, gdzie prowadzi ich sam Doktor Strange. Wszystko bierze w łeb, gdy pojawia się Hela, pierworodna córka Odyna, siostra Thora i przedwieczny kat Asgardu. Hela dysponuje mocą o wiele większą niż Thor i Loki razem wzięci i z łatwością podbija, stojący na krawędzi zagłady, Asgard. Thor natomiast trafia na planetę Sakaar, dziwną miejscówkę, gdzie największa rozrywką są cykliczne walki gladiatorów. Pozbawiony młota Thor wpada w niewolę, a jedyną możliwością ucieczki z planety jest pokonanie obecnego mistrza areny… Hulka!

Od pierwszych scen Thor: Ragnarok zaskakuje poczuciem humoru. Dosłownie każda scena i każdy dialog przygotowane są w celu wywołania uśmiechu. Nawet najbardziej dramatyczne momenty okraszone są rozładowującym napięcie gagiem. Jasne, często suchary są tak czerstwe, że bolą zęby, ale zdarzają się naprawdę zabawne momenty. Najbardziej bawi Hulk, który przejmując stery i dominując Bannera nauczył się mówić. Oczywiście wszystko sprowadza się do „Hulk zły”, „Hulk nie lubić Thora, bo Thor przyjaciel Bannera” i naturalnie „Hulk niszczyć”, ale żarty te są tak wpasowane w poszczególne sytuacje, że nieprzerwanie rozbawiają. Dwie sceny podczas ostatniego pojedynku z udziałem i Bannera i Hulka po prostu rozbrajają.

Film zawiera bardzo dużo easter eggów i znanych twarzy  (z Mattem Damonem na czele) grających króciutkie epizody.

Hela, jak to zwykle w przypadku złoczyńców bywa, wypada dość blado. Cate Blanchett gra ją bardzo fajnie, próbuje szafować emocjami i mimiką, ale sama postać potraktowana jest bardzo pobieżnie. Pokpiono też postać Heimdalla (Idris Elba) grającego jedynie epizody i równie dobrze mogło go w tym filmie nie być. Czas na pozytywy! W pamięci zapadają postaci na drugim i trzecim planie. Arcymistrz (Jeff Goldblum) jest przekomiczny, a jego doradczyni każdym tekstem rozwala system. Podobnie nowi kumple Thora, oryginalni gladiatorzy Korg oraz jego kumpel insektoid Miek, którzy są inkarnacjami komiksowych wersji tych postaci. Miek to niemy, przerośnięty, obleśny robal z mieczami zamiast rąk, ale za to Korg i jego delikatny głosik wywołuje kolejne pokłady śmiechu. W superbohaterski świat fajnie wpisuje się Walkiria (Thessa Thompson), która wraz z Thorem tworzy bardzo fajny duet i dobrze będzie się ich oglądało w Avengers: Infinity War.

Film zawiera dwie sceny po napisach, z czego jedna jest bezpośrednim nawiązaniem do Avengers: Infinity War, a druga to żarcik związany z jedną postaci.

Największą bolączką solowych filmów z Thorem były sceny akcji. Nie udało się wtedy znaleźć pomysłów na wykorzystanie zdolności Odinsona i jego młota, co wychodziło w Avengersach. Tym razem brak Mjolnira rekompensowany jest przez szalenie widowiskowe pojedynki. Ciosy burzą budynki, niszczą areny, rozwalają powietrzne statki, a wszystko to w pomysłowej i mega komiksowej oprawie. Ragnarok krytykowany był za zbytnią inspirację Strażnikami Galaktyki, co też usilnie sugerowały zwiastuny. W rzeczywistości stylizacja na lata 80. ograniczona jest do skrajnego minimum. Nie czuć kopiowania pomysłów i żartów, a autorskie podejście Taiki Waititi.

Udało się! Thor: Ragnarok to zdecydowanie najlepszy solowy film Thora i jednocześnie najzabawniejszy film Kinowego Uniwersum Marvela. Fantastyczne żarty, genialna interakcja Thora i Hulka i pełen luz w scenach akcji stawiają go bardzo wysoko wśród 17 filmów uniwersum. Wyszedłem z kina uśmiechnięty od ucha do ucha, a przecież o to właśnie chodzi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here