Powrócił jeden z najlepszych seriali w historii telewizji. Homeland ma za sobą już sześć sezonów. Sześć zupełnie różnych i zupełnie od siebie innych sezonów, które łączą niesamowicie dopracowane intrygi i mocarne zwroty akcji. Sezon siódmy po raz kolejny proponuje nieco zmienioną formułę i kolejną zmianę miejsca akcji. Sprawdźmy jak wypadł premierowy odcinek zatytułowany Enemy of the State. Uwaga na spoilery.

Od wydarzeń z szóstej serii minęły tylko dwa miesiące. Carrie przeniosła się do Waszyngtonu, gdzie wraz z córką pomieszkuje u siostry. Carrie nie może znieść, że dała się wykorzystać prezydent Keane i tym samym stała się zdrajcą wszystkich prominentnych działaczy rządowych (w tym Saula), których pani prezydent wsadziła za kratki. Carrie mimo utraty pracy i braku pomysłu na dalszą karierę stara się za wszelką cenę udowodnić winę prezydent i naprawić swoje błędy.

Po raz pierwszy od tzw. trylogii Brody’ego, Homeland tak mocno kotwiczy w poprzednim sezonie. Czwarta, piąta i szósta seria to w głównej mierze zupełnie odrębne historie, które łączyły postaci i niektóre wydarzenia. Tym razem fabuła jest wypadkową ostatniego odcinka poprzedniej serii i od pierwszych minut potwierdza, że czarnym charakterem jest prezydent Keane, dla której zemsta jest o wiele ważniejsza niż dobro państwa i wizerunek człowieka zasiadającego w Gabinecie Owalnym.

Pani prezydent aresztowała już 200 osób z różnych szczebli amerykańskich agencji, a kolejne zatrzymania wydają się kwestią czasu. Nie słucha doradców, ma gdzieś opinię publiczną i zupełnie nie bierze pod uwagę konsekwencji. Carrie próbuje uruchomić swoje stare kontakty, ale każdy boi się własne bezpieczeństwo i nie chce się wychylać. Jedyną szansą wydaje się agent FBI Dante Allen (Morgan Spector), którego Mathison poznawała w Kabulu, a który teraz zajmuje się przesłuchiwaniem aresztowanych pracowników administracji. Jeśli Allen zgodzi się zeznawać przed Kongresem możliwym stanie się udowodnienie, że prezydent Keane brutalnie niszczy swoich politycznych przeciwników.

W siódmym sezonie powraca również Brett O’Keefe, niepokorny dziennikarz, który ubrudził sobie ręce przez wzięcie udziału w szykowanym w zeszłym sezonie zamachu stanu. O’Keefe ścigany jest listem gończym, ale ciągła ucieczka nie przeszkadza mu w publikowaniu swoich filmików atakujących prezydent Keane. O’Keefe rok temu był jednym z czarnych charakterów, on też pośrednio odpowiada za śmierć Quinna, ale w tym roku prawdopodobnie będzie jednym ze sprzymierzeńców Carrie. Koniec końców okazało się, że gość miał trochę racji, a teraz może okazać ciekawym wzmocnieniem potajemnej krucjaty Carrie.

W premierowym odcinku nie mogło zabraknąć Saula. Berenson (Mandy Patinkin) siedzi w więzieniu, ale odwiedza go nowy doradca Keane, David Wellington (Linus Roache) proponując mu posadę doradcy panie prezydent. Saul jako warunek stawia uwolnienie wszystkich, który za kratki trafili już po zidentyfikowaniu sprawców i obiecanej amnezji. Negocjacje nie idą dobrze, ale wkrótce Saul i tak pojawi się o boku Keane. Pytanie tylko, czy pokieruje się zimną logiką, by przetrwać w świecie wielkiej polityki, czy może znów będzie współpracować z Mathison.

Ostatnia scena odcinka to osadzenie generała McClendona (Robert Knepper). Generał dostał dożywocie, mimo, że pani prezydent oczekiwała kary śmierci. Podczas przeszukania McClendon umiera w strasznych męczarniach, prawdopodobnie otruty przez jednego ze strażników, a my mamy jasną wskazówkę, że morderstwo zleciła Keane. Znając pomysłowość scenarzystów Homeland można przypuszczać, że to nie będzie tak proste, ale poczekajmy na rozwój wydarzeń.

To był pierwszy z dwunastu odcinków siódmego sezonu Homeland. Sezonu, który podczas premiery obiecuje duże emocje i fabułę pokazaną z innej perspektywy. Tym razem Carrie nie chroni kraju przed terrorem, a przed wewnętrznym zagrożeniem, jakim okazuje się prezydent Keane. Osoby, które dotychczas dbały o bezpieczeństwo kraju, teraz są jego wrogami, a nadzieje na odwrócenie sytuacji są znikome. To dopiero początek i możemy spodziewać się wielu zwrotów akcji, które wywrócą całą opowieść do góry nogami. Jednak już na ten moment jest bardzo dobrze i bardzo emocjonująco. Będzie się działo.