Przed załapaniem innej serii postanowiłem dogonić Amerykanów i dokończyć wszystkie aktualne tomy Batmana autorstwa Toma Kinga. Poziom poprawia się wraz z każdym albumem, więc jeśli ostatnia odsłona była dobra, to teraz liczę na kolejne podniesienie poprzeczki. Przed wami Wojna Żartów i Zagadek (The War of Jokes and Riddles).


Seria Batman z Odrodzenie DC:
1. Batman Tom 1: Jestem Gotham
2. Batman Tom 2: Jestem Samobójcą
3. Batman Tom 3: Jestem Bane
4. Batman Tom 4: War of Jokes and Riddles
5. Batman Tom 5: Rules of Engagement


Wojna Żartów i Zagadek składa się z zeszytów #25-32 i przedstawia jedną historię. Poprzedni tom zawierał kilka pojedynczych historyjek, swoją drogą bardzo dobrych, a tym razem Ton King poświęcił całe 200 stron na wielki pojedynek. Całość została poświęcona w formie retrospekcji, ponieważ Bruce opowiada Selinie o wydarzeniach jakie miały miejsce po około roku działalności Batmana.

W Gotham pojawia się Joker, który przyczaił się na dość długi czas. Klaun nie jest sobą, gdyż przez ciągle krzyżującego mu plany Batmana stracił swoje osobliwe poczucie humoru. Wkurzony, nie śmiejący się Joker, szuka sposobu na pozbycie się Nietoperza i tym samym powrotu do swojego starego „ja”. Prowadzący sprawę dokonanych przez Jokera morderstw detektyw zwraca się z prośbą o pomoc do Edwarda Nigmy aktualnie odsiadującego wyrok w Arkham. Riddler korzysta z okazji i ucieka z Azylu, a następnie składa wizytę Jokerowi, by namówić go do połączenia sił i pokonania Batmana. Rozmowa idzie bardzo niepomyślnie w wyniku czego złoczyńcy wypowiadają sobie wojnę. Wojnę, której przegranymi będą, jak zawsze, niewinni mieszkańcy Gotham.

Jest dobrze? I tak, i nie. Kapitalnie wypadają sceny z Jokerem, który w swoim stylu szuka ludzi, którzy go rozbawią. King przedstawia Jokera w bardzo oryginalny i specyficzny sposób. I bardzo to cenię. Równie dobrze wypada Riddler. A nawet lepiej od Klauna. Trudno sobie przypomnieć lepszą wersję tej postaci w historii komiksów o Mrocznym Rycerzu. Naprawdę! Pomiędzy złoczyńcami wykluwają się rewelacyjne dialogi i zapadające w pamięci momenty. Jest tutaj cała masa fajnych pomysłów. Jeden z zeszytów poświęcony został negocjacjom, jakie Bruce Wayne (nie Batman!) urządził w swojej rezydencji. Wraz z kolejnym daniem wystawnej kolacji zainteresowani podejmują kolejne drażniące ich tematy. To chyba najlepszy zeszyt, jaki wyszedł spod ręki Toma Kinga.

A co poszło nie tak? Historia napakowana jest fabularnymi dziurami i przez większość czasu pojawia się wrażenie skakania po zupełnie odrębnych wątkach. Większość przestępców Gotham wybrało stronę, którą wesprą swoimi umiejętnościami i zasobami. Ale to tyle. Cobblepot, Two-Face, Freeze, czy Poison Ivy stoją za głównymi aktorami przedstawienia, ale King nie pokusił się wytłumaczyć, co ich do tego skłoniło. Czemu nagle goście, którzy tyle mieszają słuchają rozkazów Jokera i Riddlera? Bo tak? Jest też Kite Man, żart powracający w każdym albumie Kinga. Tym razem… Kite Man (Człowiek-Latawiec?) staje się jedną z najważniejszych postaci. Jego historia została przedstawiona, co prawda, bardzo fajnie, ale ten batmanowy 5-ligowiec zabiera po prostu zbyt dużo czasu. Czasu, który można było przeznaczyć na kolejne zwroty akcji.

Batman Tom 4: Wojna Żartów i Zagadek miesza kapitalne momenty ze słabszymi, mocno wpływającymi na odczucia. Fenomenalnie wykreowana postać Riddlera, ciekawe spojrzenie na Jokera i znajdującego się pomiędzy nimi bezradnego Batmana to najmocniejsze strony albumu. Na odczucia wpływają dziury fabularne, skróty myślowe i dziwne zapychacze (Kite Man WTF?!). Niemniej ciągle jestem ciekaw, co jeszcze zaprezentuje nam Tom King. Wkrótce recenzja tomu 5.