Trylogia Anihilacji to obok Punishera Max moja ulubiona komiksowa lektura zeszłego roku. Epicka opowieść o międzygalaktycznym zagrożeniu i podlanym hektolitrami krwi bohaterstwie to materiał na wielkie filmowe widowisko. Czas na kontynuację opowieści w serii Anihilacja: Podbój.


Seria ANIHILACJA:
1. ANIHILACJA TOM 1 – Recenzja
2. ANIHILACJA TOM 2 – Recenzja
3. ANIHILACJA TOM 3 – Recenzja
4. ANIHILACJA: PODBÓJ TOM 1 – Recenzja
5. ANIHILACJA: PODBÓJ TOM 2 – sierpień 2018


Od pokonania Fali Anihilacji minęło kilka miesięcy. Mieszkańcy poszczególnych planet powoli odbudowują swoje domy i wracają do normalnego życia. Na czele zdziesiątkowanych Kree stanął Ronan Oskarżyciel, który z wygnańca stał się bohaterem swojej rasy. Ronan doskonale zdaje sobie sprawę, że zwycięstwo jest wynikiem sojuszu pomiędzy wszystkimi rasami, dlatego wdraża życie plan zorganizowania specjalnych oddziałów różnych ras, które będą ze sobą współpracować i reagować na każde niebezpieczeństwo. Jednym z jego zaufanych doradców zostaje Peter Quill pracujący nad wprowadzeniem uniwersalnego oprogramowania systemów obrony. Niestety pokój nie mógł trwać wiecznie i podstępem Wszechświat zaczyna podbijać nowe niebezpieczeństwo – niesamowicie zaawansowana rasa Phalanxów.

W skład albumu Anihilacja: Podbój Tom 1 wchodzą: Annihilation: Conquest Prologue (scenariusz Dan Abnett), Annihilation: Conquest – Star-Lord #1-4 (scenariusz Keith Giffen), Annihilation: Conquest – Quasar #1-4 (scenariusz Christos N. Gage) oraz Annihilation Saga (Michael Hoskin). I od tego ostatniego zaczniemy. Annihilation Saga to nic innego, jak streszczenie wydarzeń z trylogii. Autor skupia się na wydarzeniach z głównego wątku Anihilacji oraz wchodzących w jej skład tie-inów. Jeśli nie czytaliście oryginału to jest to najlepsze miejsce do rozpoczęcia swojej przygody z albumem, a jeśli pamiętacie wspomniane wydarzenia, spokojnie możecie sobie to odpuścić.

PROLOG

Pierwszy zeszyt pokrótce opowiada jak wygląda życie we Wszechświecie i szybko przedstawia nowych złoli – Phalanxów. Poznajemy ich nadzwyczajne umiejętności i dowiadujemy się, że walka z nimi może być nawet trudniejsza niż z Falą Anihilacji. Phalanxowie bowiem potrafią przejmować kontrolę nad umysłami i ciałami ofiar, co oznacza, że prawie każdy żywy organizm może się do nich przyłączyć i spełniać ich wolę. Oczywiście prolog to swoiste rozstawienie pionków na szachownicy i główna oś fabularna rozegra się w kolejnym tomie.

STAR-LORD

Annihilation: Conquest – Star-Lord #1-4 jak sama nazwa wskazuje, opowiada historię jednego z głównych bohaterów wojny z Annihilusem. Kim jest Star-Lord? Na pewno nie tym samym Peterem Quillem, którego znacie z fenomenalnych filmów Jamesa Gunna. Tutejszy Peter dawno porzucił miano Star-Lorda, ponieważ, by uratować miliony istnień zgodził się na zabicie tysięcy przez zbuntowanego Herolda Galactusa. Mimo, że była to jedyna możliwość, sława Star-Lorda nieco przygasła, lekko mówiąc. Walka u boku Novy i Ronana przywróciła go do łask, a on sam znalazł motywację do dalszej pracy na rzecz bezpieczeństwa w przestrzeni.

Peter Quill zostaje wysłany na samobójczą misję do samego gniazda Phalanxów, a pomóc ma mu w tym bardzo oryginalna drużyna złożona ze skazańców. Tym samym wraz z nim wyruszają władający Wszech-mocą Kapitan Wszechświat, owadopodobny Bug, dumna wojowniczka Kree o imieniu Deathcry oraz bardzo dobrze znana nam trójka – szop Racoon, telepatka Mantis oraz drzewiec Groot! Tak częścią parszywej dwunastki Star-Lorda są Strażnicy Galaktyki!!!

Historia Star-Lorda została kapitalnie napisana. Misja samobójcza to nie tylko chwytliwa nazwa. Bohaterowie kładąc na szali własne życie muszę znaleźć sposób na uniknięcie czegoś, czego uniknąć się nie da. Mamy bardzo dużo scen akcji, wiele poświeceń i bardzo trudnych decyzji. Cztery rozdziały robią bardzo dobre wrażenie i co i rusz zaskakują polotem. Mimo ciągłego niebezpieczeństwa i wielu dramatycznych wydarzeń, znalazło się miejsce na trochę rozładowującego napięcie humoru. Jakieś minusy? Chciałoby się więcej!

QUASAR

Phylla-Vell pojawiła się już w Anihilacji. Podczas walki z Annihilusem Phylla zdołała odebrać mu kwantowe obręcze mocy, które ten ukradł Wendellowi Vaughnowi, poprzedniemu Quasarowi. Obręcze wybierają Phyllę na nową Quasar, co sprawia, że staje się ona jednym z celów Phalanxów. Poszukująca tajemniczego wybawiciela, kierowana mocą obręczy Phylla przemierza kolejne światy, a jej śladem podąża Adaptoid, inteligentny mech przyswajający sobie moce przeciwników.

Komiks kupicie w sklepie Egmontu

Cztery zeszyty Quasar nie są tak dobre jak historia Star-Lorda. Troszkę za dużo tutaj fantasy w postaci tajemniczych mnichów, wielkich smoków i iskrzących wszędzie mocy. Opowieść Quasar troszkę nie pasuje do technologicznie zaangażowanych Phalanxów i klimatu sci-fi. Sama fabuła jest niczego sobie, potrafi zaangażować, a nawet wzruszyć. Wszystko dzięki bardzo dobrze napisanym postaciom. Wątpiąca w siebie Phylla i jej ukochana Moondragon (tak jakby córka Draxa Niszczyciela) dzielą kilka świetnie napisanych romantycznych scen i udowadniają, że lesbijska miłość nie musi być ukazywana jedynie za pomocą scen erotycznych. Całość kończy się bardzo zaskakująco i nie mogę doczekać się na ciąg dalszy.

Anihilacja: Podbój Tom 1 spełnia moje oczekiwania. Nowe zagrożenie dla Wszechświata okazuje się strzałem w dziesiątkę, a wydaje mi się, że rasa Phalanx jest o wiele ciekawsza niż Annihilus i jego miliardy robali. Fantastyczny prolog, jeszcze lepsza historia Star-Lorda i ciekawy (mimo, że z troszkę innym klimatem) wątek Quasar sprawiają, że to kolejny komiks, który powinien znaleźć się na półce fana Marvela. Polecam i czekam na więcej!

Egzemplarz do recenzji udostępniło Wydawnictwo Egmont