W kinach debiutuje film Tomb Raider, kolejna próba ekranizacji jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek gier komputerowych. Filmy z Angeliną Jolie z 2001 i 2003 roku szału nie robiły, ale też nie można powiedzieć, że były to jakieś spektakularne crapiszony. Jak na ich tle wypada najświeższa produkcja z Alicią Vikander w roli Lary Croft?

Lara Croft (Alicia Vikander) w nowej wersji zdecydowanie różni się od snobistycznej damy wykreowanej przez Angelinę Jolie. 7 lat temu Richard Croft, ojciec Lary siedem lat temu wyruszył na poszukiwanie świątyni Himiko położonej na mitycznej wyspie Yamatai. Niestety od momentu wyjazdu słuch po nim zaginął i został uznany za martwego. Lara nie przyjmuje tego do wiadomości i nie chce podpisać dokumentów spadkowych, które dałyby jej ogromną rodzinną fortunę. Dziewczyna ledwo wiąże koniec z końcem pracując jako dostawca jedzenia w małej knajpce. Życie Lary zmienia się, gdy odnajduje ukryte dokumenty ojca, które zawierają wskazówki kierujące do jego odkryć. Lara decyduje się zostawić wszystko i ruszyć śladem Richarda.

Wzorem filmów przygodowych a’la Indiana Jones, Lara zdobywa wiernego przyjaciela, od razu naraża się panoszącym się złolom, rozwiązuje zagadki w grobowcach i jest przyczynkiem spektakularnego finału. Ni mniej, ni więcej. I chociaż jest dokładnie to, czego się spodziewałem, to mam żal do scenarzystów, że nawet nie próbowali złamać schematu dziesiątek filmów. Ponadto film zbyt mocno skupia się na wątki zaginionego ojca Lary. Jasne, to pierwsza wielka podróż panny Croft, ale mogłaby mieć większy wkład w dokonane odkrycia, a tutaj przez większość czasu kieruje się wskazówkami ojca. Co ciekawe, w filmie pojawia się wątek Zakonu Trójcy (The Order of Trinity) tajemniczej organizacji, która poszukuje mitycznych artefaktów rzekomo obdarzonych potężną mocą. Temat został tylko liźnięty i jeśli film otrzyma zielone światło na kontynuacje, na pewno zostanie on mocno rozwinięty.

A jak film Tomb Raider wypada w starciu z grami? Jestem wielkim fanem przygód Lary Croft, od podszewki znam wszystkie gry, więc skupiałem się na detalach. Nowy film zarówno fabułę, jak i samą Larę wzoruje na wydanym w 2013 roku restarcie serii. Himiko, Yamatai, statek Endurance i ten fantastyczny samolot na krawędzi wodospadu! Ba swój mini debiut zaliczają nawet klasyczne pistolety Lary! Zabrakło jedynie fajniej załogi Endurance, która skurczyła się do jednego kolesia.

To właśnie wykorzystane motywy z gier są najjaśniejszym punktem filmu. Sceny w skorodowanym samolocie z okresu II Wojny Światowej są widowiskowe i naprawdę fajnie zrealizowane. Lara strzela w łuku, a rany jakie odnosi znajdują się w tych samych miejscach, co w materiale źródłowym. Dość podobnie pod względem emocjonalnym zrealizowano pierwsze zabójstwo w wykonaniu Lary, aczkolwiek zostało to mocno ugrzecznione względem gry. Tam mieliśmy scenę, która wywołała spore kontrowersje, ponieważ jeden z wirtualnych oprychów próbował zgwałcić Larę, a branża growa nie przywykła do takich scen. Szkoda, że scen w tytułowych grobowcach jest bardzo mało, a sceny z pułapkami przenoszące do filmu sekwencje zręcznościowe mamy jedynie w końcówce. Można przyczepić się jedynie do przesadnie dalekich i wysokich skoków. Zamiast spektakularnie, wygląda to bardzo nienaturalnie.

Zgodnie z oczekiwaniami Tomb Raider to bardzo prosty w odbiorze i konstrukcji film przygodowy. Każdy, kto oglądał jakikolwiek film w stylu Indiana Jones po paru minutach odgadnie całą fabułę i nie będzie o niej pamiętam pięć minut po wyjściu z kina. Fani gier natomiast znajdą dla siebie całą kopalnię nawiązań i motywów przeniesionych bezpośrednio z gry Crystal Dynamics. Patrząc przez ten pryzmat, naprawdę nie widzę powodu do narzekania. Stąd poniższa ocena.