Wydarzenie Nieskończoność doczekało się kilku tie-inów, które mogliśmy przeczytać również w Polsce. Główna oś fabularna rozegrała się wśród Avengers i New Avengers, ale Strażnicy Galaktyki również dorzucili swoje trzy grosze. Recenzja komiksu Guardians of the Galaxy Tom 3: Nieskończoność.

Seria GUARDIANS OF THE GALAXY/STRAŻNICY GALAKTYKI

1. GUARDIANS OF THE GALAXY TOM 1: KOSMICZNI AVENGERS


2. GUARDIANS OF THE GALAXY TOM 2: ANGELA


3. GUARDIANS OF THE GALAXY TOM 3: NIESKOŃCZONOŚĆ


4. GUARDIANS OF THE GALAXY/ALL-NEW X-MEN: PROCES JEAN GREY


5. GUARDIANS OF THE GALAXY TOM 4: STRAŻNICY W ROZSYPCE


6. GUARDIANS OF THE GALAXY TOM 5: GRZECH PIERWORODNY


7. GUARDIANS OF THE GALAXY TOM 6: THROUGH THE LOOKING GLASS

Komiks opowiada historię z Nieskończoności. Na przestrzeni trzech zeszytów Strażnicy Galaktyki walczą z armadą Thanosa zmierzającą ku Ziemii. Jest widowiskowo, wybuchowo, ale bez szału. Trudno mi sobie przypomnieć, czy podczas tej historii wydarzyło się coś ciekawego. Akcja, niewola, kilka żartów i znów akcja. Niestety brak pomysłów postanowiono zrekompensować dużą dawką akcji i wydarzeń, które mają bardzo mały wpływ na fabułę. W zderzeniu ze wspomnianymi seriami Avengers i New Avengers, których bohaterowie byli centralnymi postaciami Nieskończoności, historia Strażników przypomina zwykły spin-off.

O niebo lepiej wypada styl graficzny zaproponowany prze Francesco Francavillę. Ta część stylizowana jest na obrazkowe historie z początku lat 90. ubiegłego wieku. Dominuje tutaj mieszanka kolorów RGB (red, green, blue), co tworzy znakomity efekt. Zdecydowanie lepiej się na niego patrzy, niż czyta.

Dwa kolejne zeszyty to krótkie opowieści zapożyczone z innych serii. Z Guardians Team-Up #4 podebrano dość przyjemną historyjkę, w której Gamora i She-Hulk stają się „psiapsiółami” i wygłupiają się na Ziemi. Krótkie, ale czyta się to lepiej niż poprzednie trzy zeszyty razem wzięte. Album kończymy zeszytem Rocket Racoon #5, w której towarzyszący Rocketowi Groot opowiada ich przygody. „I am Groot” pada tutaj dziesiątki razy, ale to chyba jedyne co warto powiedzieć o tym zeszycie.

Słabizna, tak podsumuję tom 3 serii Guardians of the Galaxy. To w dalszym ciągu bardzo chaotyczna seria, która nie ma na siebie żadnego pomysłu. Bendis kompletnie nie czuje Strażników i nawet nie udaje, że wydarzenia do czegoś prowadzą. Szkoda kasy.