Na początku kwietnia w polskich kinach pojawił się film Tomb Raider, ekranizacja kultowej już serii gier komputerowych, a jeszcze w tym roku obejrzymy film na podstawie gry Rampage z Dwaynem Johnsonem w roli głównej. Jednak, jeśli chcecie obejrzeć najlepszy film o grach i szeroko pojętej popkulturze to koniecznie wybierzcie się na Player One!

Akcja rozgrywa się w roku 2045. Wade Watts, chłopak mieszkający w stosach przyczep kampingowych nie ma zbyt szczęśliwego życia. Jego rodzice zmarli, gdy był jeszcze mały i trafił pod opiekę swojej, zmieniającej partnerów jak rękawiczki, ciotki. Wade od ponurej rzeczywistości ucieka do ukrytego na złomowisku vana, w którym chowa swój sprzęt do wirtualnej rzeczywistości, za pomocą którego przenosi się do OASIS.

OASIS to stworzona przez Jamesa Hollidaya niesamowicie zaawansowana gra, w której czas spędzać może dosłownie każdy bez względu na wiek i upodobania, a ograniczeniem jest jedynie wyobraźnia. Wycofany i wyalienowany Holliday zmarł już w 2040 roku, ale nie zostawił graczy z niczym. Jako wielki miłośnik popkulturowych Easter Eggów umieścił w grze niespodziankę związaną ze sobą, a osoba, która jako pierwsze znajdzie ów Easter Egg odziedziczy całą, wartą około pół biliona dolarów (czyli pięćset miliardów), firmę. Cały świat bada pozostawione wskazówki, rozkłada życie Hollidaya na najmniejsze cząstki, bo zwycięstwo oznacza dosłownie władzę nad światem. Oczywiście nie mogło zabraknąć złej korporacji IOI wykładającej miliony na mody i zatrudniającej tysiące graczy, by zdobyć fortunę i zmienić OASIS w jeden wielki baner reklamowy.

Fabularnie nie mamy do czynienia z dziełem wybitnym. Steven Spielberg postawił na sprawdzone motywy promując pozytywne wzorce i zachowania. Swoją konstrukcją film przypomina Jurassic Park, czy nawet E.T. Nie jest to w żadnym wypadku wada, ponieważ historia fajnie współgra z wykreowanym światem i nie sprawia, że po seansie mamy uczucie niedosytu. Oczywiście motyw złej korporacji i zabójców świadczących jej usługi jest mocno przegięty, ale jest przynajmniej przyczynkiem do kilku scen akcji w „realu”.

Czas na mięcho, czyli OASIS! Co tam się dzieje, brakuje mi słów, aby opisać moje reakcje na każdą popkulturową postać, jaką udało mi się dojrzeć. Gdzieś w tle biegają animki z Looney Toons, goście jeżdżą na Chocobosach, Wade aka Z aka Parzival ściga się DeLoreanem z Powrotu do Przyszłości z nutką KITT-a z Knight Ridera, Goro z Mortal Kombat nosi w sobie Obcego, a Mechagodzilla walczy z Gundamem. Bohaterowie ubierają swoje awatary w ciuchy z filmów, gier, książek i anime, tańczą do Bee Gees i noszą okulary Clarka Kenta, które ukrywają prawdziwą tożsamość. Odkrywanie smaczków to niesamowita zabawa, a film jest nimi naszpikowany od pierwszej do ostatniej minuty.

Dlaczego napisałem na wstępie, że to najlepszy film o grach? Ponieważ gracze wyciągną z niego o wiele więcej niż osoby odwiedzające kino z przypadku. Samo poszukiwanie Easter Egga jest synonimem współczesnych produkcji, gdzie twórcy prześcigają się na co raz to wymyślniejsze nawiązania do swoich poprzednich produkcji lub innych dzieł popkultury. Bohaterowie zaliczają fragi, zdobywają perki, kupują artefakty i oczywiście zbierają wypadający z pokonanych wrogów loot i monety. Gdy jeden z bossów został pokonany, a na jego miejscu pojawiła się wielka góra monet prawie popłakałem się ze śmiechu. Zresztą micha szczerzy się praktycznie w każdej ze scen rozgrywających się w OASIS, co stanowi jakieś 70% czas filmu.

A jak to wygląda!!! Spece od efektów specjalnych przeszli sami siebie tworząc epickie sceny z tysiącami wirtualnych postaci. Wyścig samochodowy na początku filmu dosłownie wbija w podłogę swoim rozmachem, ilością wybuchów i spektakularnymi scenami. Finałowa walka przebija to kilkukrotnie, a ja niemalże zostawiłem szczękę na podłodze. Twórcy mieli trochę ułatwione zadanie, ponieważ Player One został nakręcony w sposób podobny do Avatara. W świecie OASIS cała scenografia, twarze i postaci zostały wygenerowane komputerowo i można było sobie pozwolić na wygenerowanie niesamowitych widoków, gigantycznych budowli i tysięcy postaci. Jedynym minusem jest to, że oglądałem w 3D, ponieważ w 2D był dostępny jedynie dubbing. Czekam już na swój BR w UltraHD!

Player One nie jest wybitnym kinem przygodowym. Jest natomiast niesamowicie widowiskowym filmem skierowanym do fanów popkultury, którzy podobnie jak ja szczerzą zęby gdy na ekranie mignie im Freddy Krueger, czy Lalaczka Chucky. W zasadzie film o poszukiwaniu Easter Egga sam jest jednym wielkim Easter Eggiem. Zdecydowanie polecam!