Zagubieni w kosmosie to remake serialu emitowanego w połowie lat 60. ubiegłego wieku. Po pięćdziesięciu latach Netflix postanowił raz jeszcze opowiedzieć historię rodziny Robinsonów. Jak wyszło?

Rodzinę Robinsonów poznajemy, gdy jest już w kosmosie. Na Śmiałku, stacji kosmicznej lecącej na planetę Alpha Centauri – nowego domu Ziemian dochodzi do katastrofy. Rodziny wskakują do swoich wahadłowców zwanych Jowiszami i bardzo awaryjnie lądują na nieznanej im planecie. Glob posiada wodę i atmosferę podobną do ziemskiej, więc wydaje się miejscem odpowiednim do zamieszkania. W teorii, ponieważ fauna i flora nie są zbyt przyjaźnie nastawione, a ponadto Will, najmłodszy w rodzinie ratuje robota, który również rozbił się na planecie. Robot bez względu na wszystko stara się zapewnić bezpieczeństwo swojemu młodemu wybawcy, ale nie wiemy czym naprawdę jest ta mechaniczna forma życia, ani jaki ma cel.

Serial skierowany jest do całych rodzin. Na początku to nieco przeszkadza, ponieważ trójka dzieciaków w pięciu głównych rolach zwiastuje niezbyt atrakcyjne wydarzenia. Przyzwyczailiśmy się, że dzieciaki w filmach i serialach to najczęstszy prowokatorzy niepotrzebnych problemów. I tutaj niespodzianka! Penny, Judy i Will to całkiem zaradna drużyna o wysokich umiejętnościach. Każde z dzieciaków przeszło specjalistyczny trening, więc potrafią naprawiać sprzęt, są medykami i potrafią działać w przestrzeni kosmicznej. Co prawda tworzą trochę zamieszania swoją naiwnością, ale można to przeżyć.

W roli czarnego charakteru odnajduje się Doktor Smith, a dokładniej oszustka, która ukradła tożsamość i wkradła się w łaski rodziny Robinsonów. Smith ma swój własny plan, który realizuje bez żadnych skrupułów, co zostało bardzo fajnie podkreślone w kilku scenach. Szkoda tylko, że potrafi się ona wyłgać z każdej sytuacji, co w pewnym momencie zaczyna irytować. Ktoś odkrywa jej zamiary – spoko, zmieni wersję wydarzeń i każdy uwierzy, ktoś odkrył jej tożsamość – spoko, weźmie go/ją na litość. Tego typu sytuacji jest po prosty zbyt dużo.

A fabuła? Zaskakująco dobra! Rozpaczliwe poszukiwanie sposobu na powrót na stację kosmiczną i zagrożenia czyhające na planecie całkiem zgrabnie ze sobą współgrają. Dodatkowo każdy z odcinków niesie swój mały wątek przewodni. Serial nie jest proceduralem typu potwór/sprawa tygodnia, bo opowiada spójną historię, a jednoodcinkowe wątki są składowymi większej całości. Mamy więc walkę z zabójczymi warunkami atmosferycznymi, mięsożernymi zwierzętami, czy nawet mini wątek kryminalny. Trudno się nudzić!

Serial wygląda obłędnie! Niedawno jarałem się Altered Carbon i zaprezentowanym tam cyberpunkiem, a teraz swoje trzy gorsze dorzucają Zagubieni w Kosmosie. Sceny rozgrywane w przestrzeni kosmicznej, na pokładzie statków i wreszcie na samej planecie wyglądają jak w wysokobudżetowym filmie kinowym. Ba, wiele filmów kinowych wygląda zdecydowanie słabiej (Anihilacja, Life). Wrażenie robi niesamowita sceneria, spektakularne widoki i wszelakie komputerowe animacje. W kategorii seriali, zdecydowanie najwyższa półka.

Zagubieni w Kosmosie dostarczają – tak w skrócie mogę ocenić pierwszą serię. Kino przygody, w którym można przymknąć oko na ograne rodzinne motywy i ich bolączki. Dużo emocji, fajni bohaterowie i genialna warstwa wizualna sprawiają, że każdy powinien go obejrzeć. Polecam!