Deadpool w Marvel Now to prawdziwa niewiadoma. Tomy znakomite (Martwi Prezydenci, czy Dobry, zły i brzydki) przeplatają się ze słabiutkimi ( Łowca Dusz, Deadpool się żeni) i nigdy nie wiadomo, z czym Najemnik z nawijką wyskoczy tym razem. Jak w tym wszystkim odnajduje się tom dziewiąty, zatytułowany Wszystko co dobre…?

Po spotkaniu z Zenpoolem, Deadpool odkrył w sobie ludzkie uczucia. Wade zdał sobie sprawę, że wiele rzeczy w życiu mógł zrobić inaczej, inaczej mógł traktować ludzi i inaczej podchodzić do swojej pracy. Gdy zgłasza się do niego Roxxon z kolejnym korporacyjnym i krwawym zadaniem w Afganistanie, Deadpool zaczyna odczuwać wyrzuty sumienia. Tymczasem ugrupowanie Ultimatum przez zmianę na stanowisku bossa, jako pierwszy swój cel obiera Deadpoola i wszystkich jego bliskich.

Deadpool: Wszystko co dobre… składa się z zeszytów #41-44 i jest podsumowaniem całego runu. Co prawda, czeka nas jeszcze premiera tomu zatytułowanego Deadpooliana wybrane, ale będzie to zestaw krótkich historii z gościnnymi występami Spider-Mana, Wolverine’a, Kapitana Ameryki, czy nawet Thanosa. Recenzowany album domyka większość otwartych na przestrzeni serii wątków, więc siłą rzeczy prezentuje się nieco inaczej niż dotychczas. Uczucia i ludzkie odruchy sprawiły, że Deadpool na każdym kroku kwestionuje swoje zachowanie. Będąc w Afganiestanie podejmuje decyzje o zniszczeniu Roxxonu i pomocy ludziom, których owa korporacja niszczy.

Empatia względem poszkodowanych odbija się mocno na charakterystycznym humorze. Deadpool nie śmieszkuje na każdym kroku, skupia się na ratowaniu bezbronnych, a pokonanych nie żegna swoimi tekstami. Jest taka scena, gdy Wade zaczyna od żarty, ale za chwilę dodaje „A dobra, zmęczyły mnie dowcipy. Po prostu zdychaj”. Szczerze? Trochę mi to przeszkadzało. Tom 3: Dobry, zły i brzydki był całkiem poważny, ale tematyka tamtej opowieści była inna. Tutaj, cała akcja rozgrywająca się w Afganistanie powinna dostarczyć o wiele więcej humoru. Z drugiej jednak strony brak żartów idealnie pasuje do zaskakująco emocjonalnego finału opowieści.

Przewrotnie linia fabularna dziewiątego tomu, to obok tomu trzeciego najlepsza robota scenarzystów w przekroju całej serii. Praktycznie nie mamy tutaj kompletnie przypadkowych scen, które pojawiały się tylko, by rozbawić czytelników. Zachowano ciąg przyczynowo-skutkowy, więc następujące po sobie wydarzenia łączy chronologia i logika, które do tej pory nie były specjalnie eksponowane.

Komiks kupicie taniej w sklepie Egmontu

Zeszyt #44 to króciutkie historie napisane przez różnych scenarzystów. W pełnych humoru shortach zajrzymy do Preston, zobaczymy co porabia Kid Apocalypse ukrywający się po wydarzeniach z Axis, czy doświadczymy spotkania Bena „The Thing” z duchem Bena Franklina. Album kończy zeszyt #250 jako alternatywna historia z sagi Infinity Gauntlet.

„Prawie” finał sagi Briana Posehna wypada całkiem nieźle. Deadpool Tom 9: Wszystko co dobre… to poważna, pełna emocjonalnych momentów historia, która wynagradza brak charakterystycznego humoru. To też fajne przekazanie pałączki Gerryemu Dugganowi, który będzie kontynuował przygody Najemnika z nawijką. A już za miesiąc Deadpooliana wybrane!

Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Egmont