Co jakiś czas wybieram sobie jakiś lekki, odmóżdżający serial, by przy kolacji i piwku obejrzeć sobie odcinek lub dwa. Zachęcony zwiastunami wybrałem Nauki Niezbyt Ścisłe, komediową produkcję, którą w Polsce obejrzeć możemy dzięki Showmaxowi.

Jack Griffin profesor filozofii z Harvardu zostaje dyscyplinarnie usunięty z uczelni. By odpokutować swoje winy i tym samym odzyskać szacunek u władz uczelni musi podjąć pracę w zwyczajnym liceum w Toledo jako nauczyciel biologii. Dla przeświadczonego o swojej wyjątkowości profesora sam fakt, że będzie musiał czegoś uczyć młodzież i zadawać się ze zwykłymi nauczycielami przyprawia go o obrzydzenie i nijak nie wyobraża sobie, że mógłby zniżyć się do poziomu nauczyciela. Postanawia więc… nie uczyć swojej klasy i proponuje dzieciakom prosty układ. Siedzicie cicho, nikomu ani mru mru – dostajecie A (piątka), donosicie gdziekolwiek – dostajecie F (jedynka). Proste, ale ambitne, myślące o studiach dzieciaki chcą przede wszystkim zdobywać wiedzę.

I to jest główna oś napędowa serialu. Uczniowie, którzy domagają się nauki non stop domagają się nauki od nauczyciela zmuszającego ich do wzięcia udziału w jego prywatnej wendecie. Jack bowiem za wszystkie swoje niepowodzenia obwinia niejakiego Milesa, kolegę ze studiów, którego książka osiągnęła niesamowity sukces, a on sam stał się wielką gwiazdą cyklicznie występującą u Oprah, czy balującą z rockmanami.

Praktycznie każdy odcinek to nowy pomysł na upokorzenie/załatwienie/zniesławienie nieświadomego niczego Milesa. Jack każe dzieciakom zakładać fikcyjne konta na facebooku, by flirtować z Milesem, podrzucać mu ewentualne kochanki, czy nawet udawać nieślubne dzieci. Jest to wątek główny serialu, ale każdy odcinek ma swój temat przewodni. A to mamy wizytę kuratorium, a to skargi rodziców, a to jakiś międzyszkolny konkurs.

Humor produkcji jest bardzo przyjemny i łatwy w odbiorze. Zamiast na gagach sytuacyjnych żarty skupiają się na oryginalnych postaciach, bo możecie spodziewać się, że zarówno uczniowie, jaki rada pedagogiczna szkoły to prawdziwy gabinet osobliwości. Niektóre postaci (Victor i Heather) rozbrajają gdy tylko zabiorą głos. Świetny casting i zabawa stereotypami sprawiają, że śmiejemy się często. Co ważne serial naprawdę bawi i to bez fekalnych i wulgarnych żartów, tak charakterystycznych dla serii, które w ten sposób chcą zatuszować brak pomysłów. Przy pierwszych odcinkach konwencji nie załapał polski tłumacz, ponieważ starał się na siłę wepchnąć przekleństwa tam, gdzie ich nie było (np. What the hell?/Co jest k….?). Na szczęście w dalszej części sezonu trend zanika.

Nauki Niezbyt Ścisłe to serial warty waszego czasu. Trzynaście trwających dwadzieścia pięć minut odcinków pełne jest nieskomplikowanego, ale bardzo zabawnego humoru. Naprawdę włączajcie Showmaxa i sprawdźcie!