Kilka dni temu pojawiła się recenzja głównej części Spiderversum. Historia jest jednak większa niż sześć zeszytów, a pozostałe wydarzenia rozegrały się na łamach innych serii. W Polsce oprócz Amazing Spider-Man mamy jeszcze przygody Miguela O’Hara, Spider-Mana 2099. Mam dziś dla was recenzję drugiego tomu, który również otrzymał tytuł Spiderversum!

Kolejność czytania komiksów o Spider-Manie w serii Marvel NOW:

1. Superior Spider-Man Tom 1-7
2. 
Amazing Spider-Man Tom 1: Szczęście Parkera
3. 
Amazing Spider-Man Tom 2: Preludium do Spiderversum
4. Spider-Man 2099 Tom 1: Nie z tego czasu
5. Amazing Spider-Man Tom 3: Spiderversum
6. Spider-Man 2099 Tom 2: Spiderversum

Akcja drugiego tomu rozgrywa się po pewnych wydarzeniach z trzeciego tomu Amazing Spider-Man. Miguel O’Hara wraz z Lady Spider i sześciorękim Spider-Manem przybywają do roku 2099, by znaleźć sposób na powstrzymanie Dziedziczących niosąc ze sobą ciało sklonowane Daemosa, jednego z nich. Żeby nie było tak słodko, ich śladem podąża kolejna inkarnacja nienasyconego Daemosa. W pewnym momencie akcja przenosi się do Nowego Jorku w roku 1895 z Ziemi – 803, czyli domu Lady Spider, gdzie bohaterowie muszą zmierzyć się ze steampunkową wersją Złowieszczej Szóstki (Sinister Six).

Akcja w Spider-Man 2099 pędzie na łeb, na szyję. Dzieje się bardzo dużo, a Peter David nie zapomniał też o solidnych zwrotach akcji. Z jednej strony Daemos, z drugiej Złowieszcza Szóstka, a nad tym wszystkim wisi widmo zagłady wszystkich Spider-Manów. Szczególnie podobała mi się wizja świata steampunkowego, a w nim kapitalne odmiany Mysterio, Vulture’a, Electro, Octopusa, Kravena i Goblina.

Zaskakująco druga połowa albumu rozgrywa się już po Spiderversum. Miguel wraca do domu, do roku 2099, by przekonać się że… coś poszło bardzo nie tak. Nowy Jork, a w zasadzie cały świat jest w gruzach, a ludność została bardzo przetrzebiona. Szybko okazuje się, że tak wyglądająca rzeczywistość jest idealnym miejscem dla rządów brutalnego Maestro – alternatywnej, dużo bardziej bezwzględnej i inteligentnej wersji Hulka. Miguel musi dowiedzieć się, co zmieniło linię czasową, a przy okazji przetrwać pod butem zielonego olbrzyma.

Chociaż na prawdziwe starcie z Maestro przyjdzie jeszcze czas, to pokazana tutaj konfrontacja robi naprawdę dobre wrażenie. Maestro nie jest może aż tak brutalny, jak poznaliśmy go w Hulk: Koniec i inne opowieści, ale w sobie coś przerażającego, a jego inteligencja i przebiegłość dodatkowo potęgują to uczucie. Album podsumowuje kolejna, tajemnicza podróż w czasie, która znów może mocno namieszać w linii czasowej.

Komiks kupicie taniej w sklepie Egmontu

Spider-Man 2099 Tom 2: Spiderversum to bardzo dobry album. Mnóstwo ciekawych wątków, świetne zwroty akcji i kapitalna, steampunkowa wersja Złowieszczej Szóstki to jego największe zalety. Oczywiście czytanie komiksu bez znajomości serii Amazing Spider-Man nie jest zbyt dobrym pomysłem, ale trudno mi uwierzyć, że ktoś czyta tylko jedną serię Pająka 🙂

Egezemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Egmont