Seria Daredevil Nieustraszony to najbardziej znany run o czerwonym obrońcy Hell’s Kitchen. Trzy pierwsze grubaśne tomiska, do których scenariusz napisał Brian Michael Bendis należą już do klasyki, natomiast dzisiaj przewrotnie zajmiemy się tomem czwartym. Wraz z tym albumem serię przejął Ed Brubaker, który postanowił jednocześnie utrzymać styl poprzednika i odznaczyć na niej swoje piętno.

Brubaker nie traci czasu i od razu rzuca nas w wir akcji. Matt sedzi w areszcie, ponieważ FBI podejrzewa, słusznie zresztą, że to on jest Daredevilem. Z racji ślepoty Murdock przebywa na oddziale zamkniętym, ale nieprzychylni mu ludzie chcą podważyć decyzję sądu i wysłać go na oddział ogólny, gdzie przebywa cała plejada przestępców złapanych przed Daredevila.

W więzieniu oprócz Daredevila i setek oprychów jest także Wilson Fisk, Kingpin. Szybko okazuje się jednak, że to nie Fisk jest największym problemem Matta, ale tajemnicza osoba, która opłaca więźniów, by ci prowokowali Matta i, co gorsza, zleca atak na jego bliskich. Matt ma związane ręce, a dla superbohatera nie ma nic gorszego niż brak możliwości niesienia pomocy. Tylko kwestią czasu jest moment, gdy Matt straci nad sobą kontrolę..

Daredevil spod ręki Brubakera zachwyca od pierwszych stron. Jest wielka tajemnica, są fantastyczne zwroty akcji, wyjątkowo dobrze nakreślone charaktery postaci, a wszystko to podlano masą dramatycznych wydarzeń. I to przez naprawdę duże D! Ed Brubaker stawia przed Mattem skrajnie wyniszczające wyzwania i gdy już wydaje się, że nie może być gorzej, dokopuje mu jeszcze bardziej. Jasne, na końcu górę bierze konwencja wydawanego od dziesięcioleci komiksu, ale i tak jest moc.

Druga część komiksu to kompletna zmiana klimatu. Matt za sprawą wielkich wydarzeń opuszcza więzienie, a prowadzone przez niego śledztwo prowadzi nas do Europy, co jest kolosalną zmianą względem ogniska nowojorskiej przestępczości, czyli Hell’s Kitchen. W Europie, ponieważ akcja rozgrywa się w kilku krajach, czeka na nas kolejna wielka intryga, której finał zostawia szczękę na podłodze. Dosłownie. Scenariusz jest napisany tak dobrze i tak spójnie, że na ostatniej stronie, jedyne co można powiedzieć to „Łał!”

Komiks kupicie taniej w sklepie Egmontu

Niesamowity klimat klimat równie mocno co scenarzyście zawdzięczamy fantastycznym rysownikom. Przesycone mrokiem kadry magnetyzują czytelnika przez co aż żal przewrócić stronę. Genialne cieniowanie, wszędobylski mrok i posępne, niezbyt dokładnie odwzorowane twarze postaci. W skrócie to co zrobili Michael Lark oraz Stefano Gaudiano z niewielką pomocą Davida Aja (zeszyt #88) to czysty majstersztyk!

Chyba nie muszę powtarzać, że ubóstwiam Daredevila spod ręki Eda Brubakera. Niesamowita historia, mocni bohaterowie, a wszystko okraszone przepięknymi kadrami. Zdecydowanie must have!

Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Egmont