Przyznaję, że pierwszy sezon Westworld nie był dla mnie czymś niezwykłym. Pierwsze pięć odcinków nie zachwyciło i dopiero potężny zwrot akcji związany z jednym z głównych bohaterów sprawił, że z wypiekami na twarzy czekałem na kolejne. Na kontynuację, ze względu na Grę o Tron, musieliśmy poczekać prawie dwa lata i jeśli zastanawiacie się, czy serial warty jest waszego czasu to odpowiadam w poniższej recenzji.

W końcówce pierwszej serii Westworld zachwycał zwrotami akcji, a gdy okazało się, że obserwowane wydarzenia rozgrywały się w różnych ramach czasowych miałem ochotę wstać i bić brawo twórcom. Trudno jednak było wyobrazić sobie, co scenarzyści szykują na serię drugą i jak mają zamiar znów wyprowadzić w pole widzów. Nie wiem jak to zrobili, ale znów się udało! Ale po kolei.

Akcja rozgrywa się po niesamowitej scenie finałowej poprzedniej serii. Dolores zastrzeliła Forda i zaraz po tym wydarzeniu z hostów została zdjęta blokada nie pozwalająca im krzywdzić ludzi. Od teraz każdy znajdujący się na terenie parku człowiek musi wziąć udział w upiornej grze, gdzie stawką jest jego życie.

Odblokowane hosty otrzymały coś na wzór wolnej woli. Większość z nich w dalszym ciągu żyje według narzuconej im narracji, ale nie reagują już na polecenia gości lub administracji i w ważnych momentach podejmują swoje decyzje. Ponadto zaczynają przypominać sobie poprzednie narracje, poprzednie „życia” i doskonale wiedzą do czego zdolni są ludzie płacący wielkie pieniądze za zadowalanie swoich rządy prze posłuszne androidy.

Podobnie jak w pierwszej serii wydarzenia poznajemy z perspektywy czterech postaci. Dolores prowadząca hosty to rewolucji, Maeve szukająca swojej córki, którą pamięta z poprzednich narracji, William podążający za swoją ostatnią misją i Bernard, próbujący zrozumieć, co przed śmiercią zrobił Ford. Każdy z tych wątków dorzuca swoją cegiełkę do wątku przewodniego serialu i nawet jeśli przez większość czasu jest cholernie enigmatycznie, to ostateczne rozwiązania wyrwą was z kapci. Znów pierwsze skrzypce gra zabawa z chronologią wydarzeń. Do samego końca nie wiadomo, co dzieje się „teraz”, co jest retrospekcją, a co jest migawką z przyszłości. Po ostatecznych rozstrzygnięciach wszystkie elementy wskakują na swoje miejsce, fabuła staje się zrozumiała i raz jeszcze trzeba docenić kunszt scenarzystów.

Jednak nie wszystko się udało. Sezon drugi jest niesamowicie zakręcony, w pewnym momentach aż za bardzo. Postaci podczas dialogów nie chcą zdradzić wiele, więc rozmawiają szyframi, pełnymi tajemnic anegdotami i robią wszystko, abyśmy drapali się po głowie próbując cokolwiek zrozumieć. Podobnie zbyt dużo czasu zajmują wątki bez większego znaczenia dla fabuły. Jest tego trochę, ale najlepszym przykładem niech będzie ósmy odcinek, praktycznie w całości poświęcony hostowi z indiańskiego plemienia. Został ciekawie zrealizowany, ale jego znaczenie dla serialu jest bardzo znikome.

Drugi sezon Westworld za nami. Równie ciekawy, równie zamotany i równie intrygujący, co seria pierwsza. Często zaskakiwał, czasem przynudzał, ale zawsze był czymś, czego próżno szukać w telewizji. I właśnie dlatego warto obejrzeć!

Westworld dostępny jest na platformie HBO GO