Zaskakująco dobrze wkręciłem się w pierwszy sezon 13 Powodów. Tragiczna historia Hannah Baker dawała do myślenia podejmując bardzo mocny temat. Drugi sezon powstał w wyniku popularności pierwszej serii i tym samym musiał mocno odejść od książkowego pierwowzoru. Sprawdźmy, co tym razem spotka uczniów Liberty High.

Od wydarzeń z pierwszego sezonu minęło pięć miesięcy. Państwo Baker, rodzice Hannah, pozwali szkołę, ponieważ nie uchroniła ich córki przed samobójstwem. Zarówno Bakerowie, jak i szkoła wzywają na świadków bohaterów słynnych taśm. Tymczasem Clay Jensen, beznadziejnie zakochany w Hannah, nie dostał wezwania i próbuje wieść swoje życie nie myśląc o tragedii. Niestety szczęście nie jest jego domeną i chłopak w swojej szafce znajduje zdjęcie z polaroida, na którym ktoś dopisał „Hannah nie była jedyna”…

TRZYNAŚCIE POWODÓW – SEZON I

Twórcy obiecali, że pojawi się nowy analogowy nośnik i dotrzymali słowa. Kasety magnetofonowe zastąpiły polaroidy. Niestety jest ich raptem cztery i nie są one motorem napędowym tego sezonu. Zdjęć nie robiła Hannah, więc nie spodziewajcie się emocjonalnych opowieści, przemyśleń i pełnych bólu wspomnień denatki. Polaroidy są tylko lub aż przyczynkiem do śledztwa jakie, na nowo rozpoczął Clay. I wiąże się z tym największa kontrowersja tego sezonu…

Hanna powraca nie tylko we wspomnieniach przesłuchiwanych dzieciaków, ale też towarzyszy Clayowi, jako zjawa/urojenie (niepotrzebne skreślić). Clay widzi ją w swoim pokoju i gdy rozmawia z innymi. Często z nią rozmawia, a nawet się kłóci. Wypada to wszystko bardzo słabo i zabiera to coś, co przykuwało do ekrany w pierwszym sezonie. Za każdym razem, gdy robiło się ciekawie, dla Claya przychodziła Hanna i czar pryskał.

Główny wątek sezonu, czyli rozprawa sądowa jest o wiele ciekawszy niż urojenia Claya. Prawnik reprezentująca szkołę genialnie rozgrywa uczniów chcących pomóc rodzicom Hannah wyciągając na nich wszystkie brudy. Scenarzyści w tym aspekcie dobrze się spisali przypominając ich grzeszki z pierwszej serii. Na wierzch zostaje wyciągnięte każde niedomówienie, każde zachowanie łamiące prawo, czy szkolny regulamin. Wszystko rozgrywa się szalenie interesująco, a wynik rozprawy nie będzie jasny do samego końca.

Sam finał to swoiste pożegnanie z postacią Hannah. Kilka miesięcy po śmierci rodzice zdecydowali się na mszę pożegnalną, w której uczestniczyli wszyscy bohaterowie. Kulminacją uroczystości jest emocjonalne przemówienie Claya, które zostało świetnie zagrane i naprawdę wyciska z oczy łzy. To również ostateczne potwierdzenie, że dziewczyny nie zobaczymy już w trzecim sezonie.

A podwaliny pod serię trzecią kładzie kulminacja odcinka finałowego. Fabuła tego sezonu mocno rozwinęła postać Tylera – szkolnego fotografa. Chłopak zaczął zadawać się z lokalnymi buntownikami – gotami i powoli zmienia swój sposób bycia. Po makabrycznych doświadczeniach Tyler postanowił zemścić się na oprawcach, a na drodze staje mu jedynie Clay. Trochę rozczarowało mnie wyjaśnienie tej sytuacji, a cliffhanger jest tak banalny i naciągany, że zaczynałem żałować oglądania tego sezonu.

Podsumowując druga seria 13 powodów jest bardzo nierówna. Z jednej strony świetnie napisana i bardzo emocjonalna rozprawa, a z drugiej słabe zakończenie i mega słaby pomysł na zjawę Hannah towarzyszącą Clayowi. Pomysł nie tylko jest ograny na tysiące sposobów, ale też zabiera produkcji to uczucie autentyczności. Spora zniżka formy. Niestety.