Po pierwszym dobrym i drugim słabszym tomie, czas na trzecią odsłonę przygód Supermana w Odrodzeniu DC. Tomie, który jest odpowiedzią na marvelowskie Spiderversum. Recenzja komiksu Superman Tom 3: Wielokrotność.

Superman w DC Odrodzenie:

1. SUPERMAN TOM 1: SYN SUPERMAN
2. SUPERMAN TOM 2: PIERWSZE PRÓBY SUPERBOYA
3. SUPERMAN TOM 3: WIELOKROTNOŚĆ 
4. SUPERMAN TOM 4: CZARNY ŚWIT

DC Odrodzenie (DC Rebirth) miało za zadanie ograniczyć i sensownie poukładać wątki, których przez lata nawarstwiło się niemiłosiernie dużo. Peter J. Tomasi postanowił jednak odwołać się do New 52 i w kolejnym tomie Supermana wykorzystać postaci z równoległych Ziemi. Wszystko to zgrabnie wykłada w przedmowie albumu Małgorzata Chudziak, więc nawet osoby, które nie poznały komiksów sprzed kilku lat nie powinny mieć problemu z odnalezieniem się w fabule.

Pierwszy zeszyt to krótka historia, w której ważną rolę odgrywa Potwór z Bagien pod tytułem Zaplątany w Zieleni. Superman szukając przyczyn, które doprowadziły do wyschnięcia rzek trafia na wspomnianego potwora, a ten od razu poznaje, że to nie jest Superman, którego zna i pamięta. Cały zeszyt to naprzemienna walka i nieco enigmatyczne zdarzenia. Trudno połapać się, co się wydarzyło, a co jest wizją, czy innym narkotycznym doznaniem. Ot, całkiem ciekawa, ale nic nie wnosząca opowiastka.

Głównym daniem albumu są kolejne trzy zeszyty zebrane pod tytułem okładkowym – Wielokrotność. Superman trafia na potrzebującego pomocy innego ubranego w podobny trykot kryptończyka, który mówi… po rosyjsku. Tak to Superman z Ziemii 30, który wychował się w Związku Radzieckim! Ktoś lub coś poluje na przybyszów z Kryptona we wszystkich światach równoległych. Bohaterowie jednoczą się tworząc Międzywymiarową Ligę Sprawiedliwości, ponieważ jest tylko łącząc siły są w stanie przetrwać.

Wielokrotność to wypisz wymaluj Spiderversum. Mamy Supermanów z równoległych światów, mamy zagrożenie potrafiące z łatwością przemieszczać się między światami, a także w przestrzeni międzywymiarowej, mamy nawet maskotkę albumu w postaci Super… królika. A wszystko wieńczy epicki pojedynek na gigantyczną skalę. Szkoda, że całość rozgrywa się jedynie w trzech zeszytach, ponieważ nie ma czasu na dobre przedstawienie wielu intrygujących postaci. W odróżnieniu do Spiderversum, w Wielokrotności pojawiają się różne inkarnacje innych członków Ligii Sprawiedliwości, a część z nich odgrywa bardzo ważne role. Żałuję, że nie dostały one więcej czasu na przedstawienie siebie i swojego świata. Jednak mimo to, Wielokrotność wypada bardzo dobrze, o niebo lepiej niż cały poprzedni album.

A to nie koniec! Pierwszy tom przedstawiał nam Jona, Superboya, drugi został mu poświęcony prawie w całości, ale w trzecim dla Jona zostawiono tylko wieńczący album Annual #1 zatytułowany Mroczne Żniwa. Jon w środku nocy pomaga swojej przyjaciółce odnaleźć zaginiona krowę. Dzieciaki napotykają wszelakie niebezpieczeństwa z potworami na czele, a my nie wiemy ile z tego to prawda, a ile ich bujna wyobraźnia. Jak to w Annualach bywa, całkiem fajna i dość oryginalna odskocznia.

Trzeci tom Supermana wraca na dobrą ścieżkę. Dwie poboczne historyjki dają radę, a Wielokrotność jest całkiem zgrabną odpowiedzią na wyczyny marvelowskich pajęczaków. Próżno szukać tutaj mroku, który tak uwielbiam w DC, ale i tak warto się zainteresować.