19 września na polskim rynku pojawi się światowy bestseller Teresy Driscoll zatytułowany Obserwuję Cię. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa SQN z książką mogłem zapoznać się już miesiąc przed premierą. Nic więc dziwnego, że już dzisiaj, cztery tygodnie przed premierą możecie zapoznać się z moją recenzją. Zapraszam.

Podróżująca pociągiem do Londynu Elle Longfield z nudów podpatruje dwie nastolatki, które wybrały się na wycieczkę do angielskiej stolicy. Gdy do dziewczyna dosiada się dwóch facetów chwalących się, że właśnie opuścili więzienie, u Elle zapala się lampka ostrzegawcza. Jednak mimo poczucia obowiązku kobieta nie decyduje się ma żadną formę interwencji i po przybyciu na miejsce udaje się do swojego hotelu. Nazajutrz dowiaduje się z mediów, że Anna, jedna z nastolatek, zaginęła…

Od tego wydarzenia mija rok. Anny nie udało się odnaleźć, rodzina z jednej strony wierzy w cudowny powrót do domu, a z drugiej czeka na informacje o znalezieniu ciała. Elle natomiast padła ofiarą policyjnego przecieku do mediów i zmaga się z wielką nagonką ludzi, którzy twierdzą, że gdyby zrobiła cokolwiek, dziewczyna byłaby cała i zdrowa. Na domiar złego w okolicach rocznicy zaginięcia Elle zaczyna otrzymywać anonimowe pogróżki.

Fabułę poznajemy z perspektywy kilku osób. Oprócz Elle są to ojciec zaginionej, Henry  Ballard, przyjaciółka Anny Sarah Headley oraz Matthew Hill, prywatny detektyw. Bohaterowie mają swoje tajemnice i niczym u Harlana Cobena nigdy nie wiadomo kto trzyma przysłowiowe trupy w szafie. Oczywiście jest trochę kończących rozdziały cliffhangerów, które okazują się zasłoną dymną, ale znalazło się też miejsce na dużo mroczniejsze i szokujące tajemnice.

Pomimo obecności kilku bohaterów tylko rozdziały Elle mają narrację pierwszoosobową. To jej punkt widzenia wydaje się tym najważniejszym, to on nadaje tempo wydarzeniom i to on zawiera największą dawkę emocji. Wydaje mi się, że autorka chciała by czytelnik identyfikował się z najważniejszym świadkiem w śledztwie i zadał sobie pytanie „co ja bym zrobił na jej miejscu”. Wielu z nas trafiło na podobną, dość niepozorną sytuację, czy to w sklepie, czy w komunikacji miejskiej, czy na jakiejś imprezie. Z reguły przekonujemy siebie, że to nie nasza sprawa, że zaraz się rozejdą i tak dalej. Gdyby jednak skończyło się to źle, czy nie mielibyśmy wyrzutów sumienia, przez bierność i brak reakcji? W tej sytuacji stawia nas autorka i udaje jej się nie tylko skłonić do myślenia, ale też przywołać rachunek sumienia.

W pozostałych rozdziałach mamy do czynienia z narracja trzecioosobową, natomiast dalej poznajemy punkt widzenia danej postaci. Teresa Driscoll rozwiązała to na podobnej zasadzie co George R. R. Martin w Grze o Tron. Rozdziały te mimo narracji z trzeciej osoby mocno podkreślają myśli i usposobienie bohatera. Poznajemy ich wspomnienia i podejście do sprawy zaginięcia Anny. Wszystko opakowane bardzo dużym ładunkiem emocjonalnym, bo przecież każdy na stres reaguje zupełnie inaczej.

Świetnie to wszystko składa się w spójną i doskonale rozplanowaną całość. Nie ma tutaj fabularnych dziur, nie ma improwizacji. Każde wydarzenie i każda kolejna wyjawiona tajemnica to puzzel do wielkiej układanki, która i tak potężnie zaskakuje w finale. Spodziewałem się klasycznej formy thrillera, tymczasem Obserwuję Cię gra na emocjach jak wyrafinowana powieść obyczajowa. Dodajcie książkę do koszyka, na pewno się nie zawiedziecie!

Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo SQN