Dawno nie pojawiła się tutaj żadna recenzja gry. Jakiś czas temu praca na pssite.com, później neosite.pl wypełniała w całości czas poświęcany na gry i po prostu nie miałem czasu, by ograć jakąkolwiek nowość dla siebie, a recenzowanie gry pół roku po premierze mijało się z celem. Aktualnie związałem się z ppe.pl, ale mam też więcej czasu, by pograć w to, na co akurat mam ochotę. A premiery Spider-Mana nie mogłem przegapić! Zapraszam do zapoznania się z moją recenzją Marvel’s Spider-Man.

Spider-Man na nowo

Za Spider-Manem stoi studio Insomniac znane z przygód Ratcheta i Clanka czy trylogii Resistance obecnej na poprzedniej generacji. Gra nie jest związania z żadną komiksową serią ani Kinowym Uniwersum Marvela. Jest to autorski pomysł ekipy Insomniac, jednakże przy scenariuszu pracowali Dan Slott oraz Christos Gage, którzy dostarczyli fantastyczne komiksy z serii Superior Spider-Man i Amazing Spider-Man. Angaż obu panów zagwarantował, że opowiadana historia będzie zarówno oryginalna, jak i angażująca.

Peter Parker jest Spider-Manem od około 10 lat. Skończył studia i rozpoczął pracę z dr. Otto Octaviusem, który postanowił poświecić życie pomocy potrzebującym. Z pomocą Petera realizuje swoje niesamowite projekty, które zrewolucjonizują rynek protez. Peter swój i tak ograniczony czas wolny spędza w ośrodku pomocy bezdomnym F.E.A.S.T. gdzie akcjonariuszką jest jego ciocia May. A Mary Jane Watson? MJ pracuje w Daily Bugle jako dziennikarka śledcza i jakiś już czas temu zerwała z Parkerem. W tak zarysowanym świecie, Peter walczy ze swoimi ikonicznymi wrogami, ale w momencie, gdy Spider-Manowi udaje się wreszcie pokonać Wilsona Fiska aka Kingpina w gangsterskim światku rozpoczyna się walka o władzę nad Nowym Jorkiem. Pojawia się Mr. Negative i reszta ferajny z Sinister Six.

Fabuła Spider-Mana jest naprawdę solidna. Udało się zachować sporą dozę filmowości i pomieścić w wydarzeniach tak wiele postaci. Oprócz całej zgrai złoli z głównego wątku, w zadaniach pobocznych pojawiają się też inni, trzecioligowi przestępcy Marvela. Mimo to, wszystko wydaje się być spasowane na miarę i nigdzie nie czuć przesytu. Ba, w historii pojawia się nawet Miles Morales, który jest tutaj postacią drugoplanową, ale na pewno odegra dużo większą rolę w sequelu, którego zapowiedź jest tylko kwestią czasu, gdyż gigantyczna sprzedaż produkcji nie pozostawia złudzeń.

Idealne proporcje

Marvel’s Spider-Man jest sandboxem, który garściami czerpie z produkcji Rocksteady. Jeśli miałbym porównywać to najbliżej mu do Batman: Arkham City, jednak bujanie się po Nowym Jorku jest tak przyjemne, że zjada Gacka na śniadanie. Spider-Man z charakterystyczną dla siebie gracją korzysta w powietrzu z sieci, wykonując przy tym ikoniczne ruchy i gesty. Jest to tak dopracowane, że z szybkiej podróży (którą jest przezabawna podróż metrem) korzystałem tylko po to, by zdobyć trofeum. Co ciekawe, Spidey buja się tylko wtedy, gdy sieć ma się do czego przyczepić. Jeśli wyskoczymy na pustą przestrzeń np. pomiędzy niskie budynki, albo wpadniemy co Central Parku, nie mamy wtedy możliwości przemykania wysoko nad głowami przechodniów. Tak samo działają wszystkie wspomagacze, więc przyciągnięcie się do ściany nie za działa, gdy w pobliżu nie będzie takie powierzchni. Małe rzeczy, a cieszą.

Uwielbiam to jak rozwiązano system zadań głównych i dodatkowych. Side-questy zostały idealnie wpisane w opowiadaną historię, ponieważ wstępem do serii zadań jest jedno z wydarzeń fabularnych. Dzięki temu czujemy, że to co robimy w wolnym czasie ma znaczenie dla fabuły. Ponadto nowe aktywności pojawiają się wraz z rozwojem fabuły i zawsze dotyczą, któregoś z przeciwników Spider-Mana. Raz czyścimy bazy Fiska, innym razem przeszkadzamy handlarzom broni lub wykonujemy prace zlecone nam przez Harry’ego Osborna. Jest co robić i to po prostu nie nudzi. Najlepszym dowodem na moje słowa będzie liczba osób, które zdecydowały się zrobić platynę. Śmiganie po Nowym Jorku i zaliczanie zadań to najczystsza przyjemność.

Taki lepszy Batman

System walki również zerżnięto z gier Rocksteady aczkolwiek proste duszenie przycisku ataku oraz uniku w wykonania Spider-Mana jest dużo bardziej widowiskowe i… znów muszę użyć tego słowa – przyjemniejsze. Odblokowując nowe ruchy i ciosy sprawiamy, że każde kolejne starcie zaczyna wyglądać bardziej filmowo. Łapałem się na tym, że potrafiłem wielokrotnie powtarzać dany fragment, gdy nie wyszło wszystko, co sobie zaplanowałem. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem aż taką motywację do maksowania każdego elementu gry.

Grafika jest przecudna. Spidey fruwa po najbardziej znanych dzielnicach Nowego Jorku, których najbardziej charakterystyczne elementy znalazły się w grze. Oprócz Times Square, Central Parku, czy Statui Wolności nie zapomniano o miejscach kojarzonych z uniwersum Marvela. W oczy rzuca się wieża Avengers, wielokrotnie mijamy Santum Sanctorum Doktora Strange, a możemy nawet znaleźć siedzibę Alias Investigations Jessiki Jones. Skarbnica marvelowskich ciekawostek. Łyżką dziegciu w tej beczce miodu jest polska wersja językowa. Peter Parker brzmi znośnie, ale cała reszta to niestety porażka. Na domiar złego ekipa Insomniac nie dała nam możliwości miksowania audio i napisów, więc albo gramy w całości po polsku, albo po angielsku po uprzedniej zmianie języka systemu konsoli. Kompletnie niezrozumiała i bezsensowna decyzja.

Spider-Man zachwyca w każdym, dosłownie każdym elemencie. Świetna fabuła idzie w parze z wyjątkowo dopracowaną i zróżnicowaną rozgrywką. Twórcy przygotowali wiele urozmaiceń byśmy nie czuli się znużeni, więc pokierujemy też innymi postaciami, a zadania wykonamy z kilku perspektyw. Gdyby nie problemy ze zmianą języka byłaby to gra idealna. Z drugiej strony ocena niższa niż maksymalna byłaby krzywdząca dla tej cudownej gry!