Daredevil powrócił z trzecim sezonem raptem kilka dni po informacjach o anulowaniu Iron Fista i Luke’a Cage’a. Smutny wstęp do kontynuacji najlepszej superbohaterskiej produkcji, ale co zrobić. Daredevil od początku grał w swojej własnej lidze, więc spodziewałem się, że kontynuacja będzie stała na równie wysokim poziomie. A jak wyszło?

ZABILI GO I UCIEKŁ (BORN AGAIN)

Kolejność oglądania seriali Marvela na Netflixie:
1. Daredevil – sezon 1
2. Jessica Jones – sezon 2
3. Daredevil – sezon 2
4. Luke Cage – sezon 1
5. Iron Fist – sezon 1
6. The Defenders
7. The Punisher – sezon 1
8. Jessica Jones – sezon 2
9. Luke Cage – sezon 2
10. Iron Fist – sezon 2
11. Daredevil – sezon 3
12. The Punisher – sezon 2

Akcja rozpoczyna się w momencie zakończenia The Defenders. Matt cudem przeżył zawalenie się wieżowca Midland Circle. Dzięki uprzejmemu przechodniowi, ledwo żywy, zostaje dostarczony do kościoła ojca Lantoma. Lantom przekazuje Matta siostrom zakonnym, które wychowały go po śmierci Jacka Murdocka. Matt, uznany za zmarłego, w sierocińcu spędza kilka miesięcy dochodząc do siebie pogodzony z tym, że pewnie będzie mógł już być Daredevilem. Niestety (albo na szczęście) superbohaterowie nie mają emerytury… Za sprawą pomysłowej intrygi Wilson Fisk idzie na układ z FBI dzięki czemu zostaje przeniesiony do aresztu domowego w luksusowym hotelu. Jego zeznania pozwalają złapać dziesiątki przestępców, co sprawia, że szybko staje się oczkiem w głowie FBI. Matt wie, że tylko kwestią czasu jest nim Fisk znów zacznie zabijać i trząść przestępczym półświatkiem Nowego Jorku. Diabeł musi powrócić.

BACK IN BLACK

Trzecia seria całkowicie odcina się od Ręki, wracających do życia ninja, Punishera, a nawet Elektry. Pani Nachios pojawia się jedynie w majakach Matta na samym początku, a później w ogóle o niej nie słyszymy. Zdecydowano, że trzeci sezon wraca do korzeni, czyli do klimatu serii pierwszej. Twórcy skorzystali z najlepszych wzorców, a doskonałego materiału mieli pod dostatkiem. Oprócz oczywistej inspiracji komiksem Born Again Franka Millera mamy tutaj sporo odwołań do Back in Black Charlesa Soule oraz kapitalnych runów Bendisa i Brubakera w Daredevil Nieustraszony. Oprócz wyjątkowych zdolności Murdocka i gościa z kolejnych akapitów nie mamy tutaj żadnych nadnaturalnych zdarzeń. Trzecia seria to pełen dramatycznych wydarzeń kryminał trzymających w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. Twórcy zdali sobie sprawę, że im bardziej przyziemnie potraktują Daredevila tym więcej mogą z tej postaci wycisnąć. Jak nigdy wcześniej przekonamy się, że za maską Diabła znajduje się zwykły człowiek. Krwawiący, wątpiący i ciągle walczący ze swoim losem. Deja vu pierwszego sezonu? Nic bardziej mylnego. Tam Matt był zdeterminowany, by robić swoje mimo własnych ograniczeń, mimo przeciwności losy i mimo ranienia bliskich. Tutaj Matthew ciągle walczy z wątpliwościami, zdaje sobie sprawę, że w niektórych pojedynkach nie ma szans i przyznaje, że jego dotychczasowe metody nie działają w przypadku Fiska…

KINGPIN POWSTAJE

Wilson Fisk. Pisaliśmy na jego temat peany w pierwszym sezonie. Postać jednocześnie przerażająca i intrygująca. Czarny charakter zostawiający w tyle zdecydowaną większość superbohaterskich przeciwników. Jego powrotu bardzo wyczekiwałem i bardzo się obawiałem. Bałem się, że po drugiej serii fabuła odleci mocniej w „komiksowość”, ale na szczęście twórcy korzystali z najlepszych wzorców. Fisk w tej serii to praktycznie drugi główny bohater. Oprócz konfliktu z Diabłem z Hell’s Kitchen poznajemy jego codzienność, jego sposób działania i powoli zaczynamy rozumieć jego motywacje. Tym razem plan Fiska poznajemy bardzo powoli. Wszystkie jego działania są ukierunkowane w jednym celu, a odkrywamy to wraz z innymi bohaterami. Po raz pierwszy też pada pseudonim pod jakim zna go każdy fan Marvela – Kingpin. Jest to fenomenalnie umotywowane fabularnie! Wilson Fisk został genialnie sportretowany przez Vincenta D’Onofrio. Wszystkie jego prychnięcia, postękiwania i mrożące krew w żyłach spojrzenia mieszają się ze specyficzną i nie mniej przerażającą wrażliwością i czułością.

Postać Kingipina została rozpisana bezbłędnie. Bawi się Murdockiem, zawsze jest kilka kroków przed nimi nigdy nie wiadomo, co przygotował w następnym kroku realizacji swojego planu. Jest nieprzewidywalny, niezmiennie intrygujący i dopieszczony przez scenarzystów i samego D’Onofrio. To bez dwóch zdań, i piszę to z pełną świadomością, najlepszy czarny charakter Kinowego Uniwersum Marvela. Ani Killmonger, ani Loki, ani nawet Thanos nie wywoływali tak skrajnych emocji. Małe mistrzostwo świata!

W DZIESIĄTKĘ!

Oprócz Fiska, trzeci sezon Daredevila przedstawia nowy czarny charakter. Mowa o Benjaminie Poindexterze, szerzej znanym jako Bullseye! W serialu postać została przedstawiona jako agent FBI z zaburzeniami psychicznymi. Będąc agentem Poindexter tłumi gromadzące się w nim emocje i ciągotki do robienia krzywdy. Oddelegowany do ochrony Fiska trafia na jego listę osób do wykorzystania.

Dlaczego Bullseye? Dex obdarzony jest darem wyjątkowej celoności. Potrafi strzelać bądź rzucać dowolnym przedmiotem z nieopisaną wręcz precyzją. I chociaż ani razu nie pada jego komiksowa ksywka to już po pierwszym kontakcie wiadomo z kim mamy do czynienia. Umiejętności Dexa zostały przedstawione w bardzo przyziemny, ale też widowiskowy sposób. Rzucanie kluczami, strzykawkami, szkłem czy pałeczkami Daredevila zachwyca spektakularnością. Świetnie dobrany przeciwnik.

FOGGY I KAREN: REAKTYWACJA

Foggy Nelson, moralny kompas Matta i dobra duszyczka serialu spadł na drugi plan w drugim sezonie. Punisher i Elektra wypchnęli go na tło, ale producenci o nim nie zapomnieli. Co prawda, Foggy pracuje u Jerri Hogarth, ale zdecydowano się o tym fakcie nie wspominać. Niemniej Foggy słysząc o wyjściu Fiska, traktuje sprawę poważnie i chce znaleźć sposób, by ten wrócił za kraty. Oczywiście zgodnie z literą prawa, co prowadzi do naturalnych konfliktów z Mattem, a samego Nelsona wystawia na celownik Kingpina.

Podobnie sprawa wygląda z Karen Page. Nielubiana przez fanów dziennikarka również całkowicie poświęciła się Fiskowi. Mając z nim osobiste porachunki jest motorem napędowym wielu ważnych fabularnych wydarzeń. Twórcy rozwijają też jej stosunek do Matta. Matta, który wielokrotnie ją odtrącał pod pretekstem troski o jej bezpieczeństwo. Ich relacja nie jest przedstawiona jako love story dwójki błądzących ludzi dzięki czemu sezon nie traci na dynamice. Mało tego, twórcy poświęcili Karen prawie cały dziesiąty odcinek wracając do jej przeszłości i wyjawiając prawdziwy powód jej wyjazdu z Vermont. Bardzo odważne i mocne zagranie!

KREW NA TWARZY, ZĘBY NA PODŁODZE

Tekst jest długi, ale nie sposób nie wspomnieć o akcji. Pamiętacie TĘ sekwencję na klatce schodowej? Od teraz będziemy mówić o TEJ sekwencji w więziennym korytarzu. Zdecydowano się na jedno długie ujęcie z kamerą podążającą z akcją. Pełno tutaj widowiskowych, bardzo mocnych ciosów, spektakularnych rzutów i wszechobecnej krwi. I choć widać momenty, w których Charlie Cox zamienia się z dublerami, to i tak ogląda się to z zapartym tchem. A to tylko jedna scena. W dalszej części sezonu jest równie dobrze. Poindexter rzuca czym popadnie, Matt unika jego ciosów starając się skrócić dystans, do tego agenci FBI, draby Fiska i sam Kingpin. Naprawdę nie ma czego się przyczepić!

ŚWIETLANA PRZYSZŁOŚĆ

Nie wiem, jak wyglądają sprawy formalne pomiędzy Netfliksem, a Disneyem odpalającym własną platformę streamingową. Nie wiem, jak wygląda oglądalność marvelowskich seriali na N. Wiem natomiast, że Daredevil dostarczył absolutnie fantastyczny sezon. Pełen emocji, wyrazistych postaci i kapitalnej akcji. Zagrało dosłownie wszystko w dosłownie każdym odcinku. Mocno liczę na kolejne sezony. Netfliksie nie zawiedź mnie. A wy musicie obejrzeć nawet jeśli nie lubicie Marvela i superbohaterów. Dycha!

10/10