OPOWIEŚĆ PODRĘCZNEJ – SEZON II

Recenzja pierwszego sezonu Opowieści Podręcznej, serialu, który mnie zachwycił mimo niezbyt interesującej dla mnie tematyki, pojawiła się w weekend. Nie wiem, jak to się stało, ale tekst niemal rok przeleżał na dysku i nie został opublikowany. Na szczęście wykopałem go podczas tworzenia tej recenzji, ponieważ serial powrócił z drugim sezonem, który na bieżąco mogliśmy oglądać na Showmaxie, a kilka dni temu mogliśmy obejrzeć finał nowej serii. Wracamy do Gileadu!

Akcja rozpoczyna się w momencie zakończenia poprzedniego sezonu. Freda/June dzięki ryzykownej grze Nicka ma szansę uciec. Przyjaciel zorganizował jej nie tylko ucieczkę z domu Waterfordów, ale też możliwość przedostania się do Kanady. Niestety po drodze coś idzie nie tak i brzemienna June z powrotem wraca do znienawidzonego domu i tylko naciągana wymówka sprzedana przez Ciotkę Lydię ratuje jej skórę.

OPOWIEŚĆ PODRĘCZNEJ – SEZON I

Po pierwszych trzech odcinkach poczułem rozczarowanie. June wróciła do Waterfordów, a my wróciliśmy do punktu wyjścia. Czyli co, June będzie uciekała, by za moment znów wrócić do domu? Na szczęście dalsza część sezonu uzasadnia takie działanie. Ciąża rozwija się dobrze, dziewczyna ma nieco więcej swobody, a w domu pojawia się ktoś nowy. Nick za lojalność dostaje… żonę. Wytypowana przez „górę” panna młoda to piętnastoletnia dziewczyna po praniu mózgu. Przybywa do domu z misją zajmowania się majątkiem i spełniania zachcianek męża. Nicka, który szaleńczo zakochany jest w June i jest prawdziwym ojcem jej dziecka.

Nie bójcie się jednak, drugi sezon Opowieści Podręcznej nie idzie w stronę Mody na Sukces. Ograniczono wątek postrzelonej Janine, za to dużo ważniejsza okazuje się rola Emily zesłanej do robót na skażonej ziemi. Najciekawszą nowością są jednak częstsze retrospekcje sprzed rewolucji. Wydarzenia poznajemy zarówno z perspektywy głównej bohaterki, jak i postaci jej towarzyszących. Znacznie rozbudowany wątek Sereny (Yvonne Strahovski) pokazuje jak z wojowniczej aktywistki stała się uległą mężowi jedną z „żon” Gileadu. Poza tym współczesna Serena zaczyna pokazywać pazurki. Sprytnie wykorzystuje pobyt w szpitalu męża, by wprowadzić kilka rozporządzeń, a ponadto zaczyna stawiać się Fredowi (Ralph Finnes), który dopiero teraz pokazuje prawdziwą twarz. Zapomnijcie o sierotce z miną zbitego psa z pierwszego sezonu. Fred to teraz bezwzględny polityk i brutalny pan domu, który nie znosi jakiejkolwiek formy sprzeciwu. Oprócz retrospekcji widzimy również nieco świata poza Gileadem. Mamy tutaj troszkę więcej Kanady będącej marzeniem amerykańskich uchodźców, ale dowiemy się również jak na sytuację w USA reagują inne kraje, jakie nakładają sankcje itp. W drugim sezonie świat staje się o wiele lepszy.

Finał drugiej serii jest mocny, ale też nieco przewidywalny. Wątki Emily i June zazębiają się, a finałowe sceny sugerują wielkie zmiany w trzeciej serii i początek prawdziwej rewolucji. Finał podkreśla również wielką zmianę u Sereny, która po wielu doświadczeniach drugiej serii podjęła decyzję, która mocno przedefiniuje tę postać. Ale na konkrety musimy poczekać do przyszłego roku.

Opowieść Podręcznej w drugiej serii nie tylko utrzymuje poziom poprzedniej, ale też dodaje mnóstwo nowych elementów poszerzających naszą wiedzę o świecie, w którym rozgrywa się dramat kobiet. Mimo tego wszystkiego to dalej kameralna historia June, która za serce chwyta równie mocno, co rok temu. Musicie to obejrzeć!

Serial możecie obejrzeć na Showmax.com

UNCHARTED – Krótkometrażowy film z Nathanem Fillionem w roli głównej

Kilka dni temu Nathan Fillion teasował jakieś wydarzenie związane z marką Uncharted. Dziś zagadka się rozwiązała, ponieważ na kanale YouTube Allana Ungara wylądował niespełna piętnastominutowy film Uncharted, a rolę Nathana Drake’a zagrał sam Nathan Fillion. Czy tak mógłby wyglądać kinowy Uncharted?

PS. Film należy traktować jako produkcję fanowską, ponieważ nie ma żadnego powiązania ani z Naughty Dog ani Sony.

SUPERMAN TOM 2: PIERWSZE PRÓBY SUPERBOYA

Recenzowany przeze mnie pierwszy tom Supermana z serii DC Odrodzenie był świetny. Superman z innego uniwersum na dobre zagościł w nowym dla niego świecie, a ponadto poznaliśmy zdolności jego syna, Jona. Czas ma kontynuację serii w tomie drugim, zatytułowanym Pierwsze próby Superboya.

Superman w DC Odrodzenie:

1. SUPERMAN TOM 1: SYN SUPERMAN
2. SUPERMAN TOM 2: PIERWSZE PRÓBY SUPERBOYA
3. SUPERMAN TOM 3: WIELOKROTNOŚĆ 
4. SUPERMAN TOM 4: CZARNY ŚWIT

Tom drugi diametralnie różni się od poprzedniego albumu. Po pierwsze klimat jest zdecydowanie luźniejszy, niekiedy wręcz pastiszowy, a każda z historii okraszona jest sporą dawką lekkiego humoru. Historyjek jest tutaj cztery i każda z nich opowiada o czymś zupełnie innym. Zaczynamy.

Pierwszy z zeszytów wchodzących w skład albumu nosi tytuł Nasze Miasteczko. Opowiada o wyprawie rodziny Kentów, a raczej Smithów, bo pod takim nazwiskiem mieszkają w na prowincji do lunaparku. Clark obiecuje poświęcić cały swój czas rodzinie i zostawić swój strój w domu. No ale jak to bywa, nawet w takim miejscu pojawia się ktoś, kto ma niecne zamiary. Podczas różnych zabaw rodzinnych Clark wykorzystuje każdy moment, by patrolować okolice i wyłapywać podejrzane typy. Przyjemny, ale nic nie wnoszący zeszyt.

Druga opowieść do Ucieczka z wyspy dinozaurów. W fortecy samotności Superman wraz z synem bawiąc się jakimś artefaktem zostają przeniesieni na wyspę opanowaną przez dinozaury… Tak, dinozaury. Przygoda jest okazją do nauczenia Jona panowania nad swoimi mocami, a także sprawdzenia, jak chłopak radzi sobie w takich sytuacjach. Gdzieś po drodze bohaterowie spotykają komandosa, który od wielu lat mieszka na wyspie, a wszyscy jego kompani już odeszli z tego świata. Motyw niesamowicie ograny i niesamowicie schematyczny. Nuda.

Trzecia historia to znów dwa zeszyty, tym razem zatytułowane W imię ojca: najmniejsi na świecie. Zeszyty opowiadają o konfrontacji synów i ojców. Batman z tego świata nie przepada za nowym Supermanem, a zrządzeniem losu on i Robin (Damien) trafiają na Clarka i Jona. Dzieciaki od razu skaczą sobie do gardeł, a ojcowie również nie pozostają sobie dłużni. Po wielu niesnaskach Bruce i Clark po cichu wysyłają chłopaków, by spróbowali się dogadać i jakoś współpracować. Historię czyta się bardzo dobrze, a w odbiorze pomaga fantastyczna kreska Micka Greya, który sprawił, że mamy wrażenie oglądania filmu animowanego. Ekspresja bohaterów jest bardzo przerysowana, a strzelane miny nierzadko rozśmieszają.

Czwarta i zarazem najsłabsza historia to Super potwory. Superman trafia na konfrontację Frankensteina z ukrywającym się wśród ludzi potworem. Podczas walki pojawia się wojowniczo nastawiona dziewczyna Frankensteina. I to w zasadzie tyle, co można powiedzieć o tych dwóch zeszytach. Nie dzieje się tutaj zupełnie nic ciekawego. Zupełnie!

Superman: Pierwsze próby Supeboya to w ogólnym rozrachunku słabiutki album. Jedynie zabawna konfrontacja Jona z Damienem ratuje całość i dodaje trochę punktów. No i jeszcze spory plusik za genialną, pełną szczegółów i kolorów, kreską. Wszystko sprawia wrażenie jednego wielkiego annuala. Ja jednak oczekuję czegoś więcej.

OPOWIEŚĆ PODRĘCZNEJ – SEZON I

Z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu na stronie nie pojawiła się recenzja pierwszego sezonu Opowieści Podręcznej. Recenzję przygotowałem w zeszłym roku, ale nie opublikowałem… Czas nadrobić to niedopatrzenie i w obliczu zakończonej właśnie serii drugiej przypomnieć sobie, o czym jest ten wyjątkowy serial.

Na początek kilka słów o uniwersum. Opowieść Podręcznej to serial oparty na wydanej w 1985 bestsellerowej książce Margaret Atwood. W latach 90. mieliśmy kinową ekranizację, a w 2017 roku pojawił się serial, który poruszył cały świat. Serial doczekał się aż czterech nagród Emmy w najważniejszych kategoriach. Akcja serialu rozgrywa się w niedalekiej przyszłości. Co raz więcej osób zaczęło cierpieć na bezpłodność, co tragicznie zmniejszyło przyrost naturalny. Gdy sytuacja stała się krytyczna, władzę w USA przejęli ekstremiści, którzy winą za wszystko obarczyli kobiety. Dla wszystkich logicznym stało się, że to kara boska za to, że kobiety zaczęły odchodzić od swojej biblijnej roli i zachciało im się robić kariery…

Nagrody Emmy:

Najlepszy serial: Opowieść Podręcznej

Najlepsza aktorka: Elisabeth Moss

Najlepsza rola drugoplanowa: Ann Dowd

Scenariusz: Bruce Miller

 USA stało się państwem rządzonym przez religijnych fanatyków, a kobiety podzielono na kilka społecznych warstw. Pierwszą i najbardziej uprzywilejowaną są żony politycznych liderów. Trwają u boku mężów, mieszkają w luksusach i oddają się życiu rodzinnemu. Role domowych służących przypadły tzw. Martom. Są to najczęściej bezpłodne kobiety w średnim wieku. Dużo inaczej wygląda sytuacja Podręcznych. Do tej grupy zaliczają się płodne kobiety, które są specjalnie przygotowywane do rodzenia dzieci bezpłodnym wpływowym rodzinom.

I taką właśnie Podręczną jest June. June została rozdzielona z mężem i małą córeczką podczas przewrotu, a teraz, kilka lat później, przybywa do domu Freda i Sereny Waterfordów, by tam urodzić im dziecko. June przyjmuje imię Freda, ponieważ zgodnie z obowiązującym prawem Podręczna musi nosić imię pana domu.

Opowieść Podręcznej to nie jest dynamiczny, pełny akcji serial. To spokojna, wolno rozwijająca się opowieść o dramacie kobiet w tak odmienionych Stanach Zjednoczonych zwanych teraz Republiką Gileadu, lub po prostu Gileadem. Każdy odcinek pokazuje nowy porządek i co oznacza on dla kobiet. Nie mają praktycznie żadnych praw, nie mogą być częścią żadnych społeczności, ugrupowań i tym podobnych. Każdy krok Mart i Podręcznych odbywa się pod czujnym okiem uzbrojonych strażników, każde wykroczenie lub chociażby wspomnienie o czasach sprzed przewrotu karane jest bezwzględną karą fizyczną (odcięcie palca, dłoni, czy wydłubanie oka).

June/Freda z bezsilności podporządkowuje się Waterfordom i mimo oporów robi to, czego od niej oczekują. Festiwal upokarzania i wykorzystywania podpierając się przyjętą przez reżim chorą interpretacją Biblii może się uspokoić, jeśli June zajdzie w ciążę. Brzemienna kobieta traktowana jest z wielkimi, jak na Podręczne, przywilejami i przynajmniej do czasu porodu może zaznać względnego spokoju. Dzięki genialnej roli Elisabeth Moss czujemy wszystkie krzywdy, jakich doświadcza June. Gwałcona, niby w imię wiary, przez pana domu kobieta musi znosić również poniżanie ze strony pani domu (Yvonne Strahovski), a jej wolny czas to przesiadywanie w pustym pokoju na poddaszu. Rozpaczliwa walka o życie i jakąś mrzonkę przyszłości w tym pozbawionym nadziei świecie chwyta za serce już na samym początku i nie odpuszcza do samego końca.

Opowieść Podręcznej to wyjątkowy serial. Czasem dołujący, czasem przerażający, ale zawsze szalenie intrygujący. To coś, czego po prostu nie możecie przegapić!

Pierwszy sezon Opowieści Podręcznej możecie oglądać na Showmax i HBO GO

MOON KNIGHT TOM 2: Z MARTWYCH POWSTANĄ

Moon Knight, mega pozytywne zaskoczenie sprzed kilku miesięcy, doczekał się drugiego tomu. Zbytnio nie przeciągając zapraszam do zapoznania się z recenzją dalszych przygód człowieka opętanego przez zapomniane egipskie bóstwo zatytułowanych Z martwych powstaną.

Seria Moon Knight:

1. MOON KNIGHT TOM 1: Z MARTWYCH
2. MOON KNIGHT TOM 2: Z MARTWYCH POWSTANĄ
3. MOON KNIGHT TOM 3: W NOC

Pierwszy tom Moon Knighta składał się z sześciu zeszytów, a każdy z nich opowiadał inną historię. Poszczególne opowieści trzymały bardzo wysoki poziom mimo tego, że były bardzo krótkie. W przypadku drugiego tomu Brian Wood proponuje nieco inne podejście łącząc wszystkie zeszyty. Jak wyszło?

Całość zaczyna się od udaremnionego zamachu na życie afrykańskiego watażki, który przybył na szczyt ONZ, by otrzymać amnezję dla siebie i rządzonego przez niego kraju. Spector radzi sobie z mordercą, ale owo wydarzenie to tylko wstęp do właściwej opowieści. Okazuje się bowiem, że znana Marcowi osoba atak na generała traktuje jako prywatną zemstę i w tym celu posuwa się nawet do przejęcia ducha Konshu.

Wszystkie sześć zeszytów kręci się wokół tej historii co i rusz podrzucając nowe tropy i serwując zwroty akcji. W pewnym momencie Marc Spector schodzi na drugi plan, a pierwsze skrzypce grają kluczowe dla tego albumu postaci. Poprzednio poznaliśmy dwie osobowości Spectora, drugi album dodaje kolejne, co zbliża postać do starszych serii. Czasem jest bardzo abstrakcyjnie, czasem szalenie widowiskowo, a czasem bardzo tajemniczo. Wszystko to tworzy dość unikalne doświadczenie, tak bardzo różniące się od tego, co serwuje Marvel. Kapitalnie wypada też zakończenie wywracające wszystko do góry nogami i dodające kolejne znaki zapytania. Jest naprawdę dobrze.

Komiks kupicie taniej w sklepie Egmontu

Perełką komiksu jest zeszyt Moon Knight #8, czyli drugi rozdział tego albumu. Marc Spector pomaga zaprzyjaźnionemu detektywowi, który prowadzi akcję uwolnienia zakładników z opanowanego przez terrorystów wieżowca. Cały rozdział zrealizowany jest w formie kadrów, które naprzemiennie sugerują telewizyjny reportaż, nagrania z kamer na podczerwień, czy zdjęcia wykonane telefonem z ukrycia. Wszystko to tworzy unikalna formę i mocno podkręca klimat. Iście genialny pomysł!

Warto? Pewnie, że warto! Moon Knight ponownie zachwyca oryginalnymi pomysłami i niepowtarzalnym klimatem. To coś zupełnie innego niż Avengers, X-Men i reszta ferajny. I za brawa! A teraz marsz do księgarni.

Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Egmont

HASHTAG

Hashtag – symbol definiujący czasy, w których żyjemy. Symbol, który może doprowadzić do obyczajowej rewolucji na całym świecie (#MeToo). Symbol łączący ludzi z całego świata. Wreszcie symbol, który wywrócił życie Tesy do góry nogami… Przedpremierowa recenzja najnowszej książki Remigiusza Mroza.

Na początek małe wyznanie. Do tej pory nie przeczytałem żadnej książki Remigiusza Mroza. Jestem świadomy jego dorobku, wielu znajomych polecało mi zapoznać się zarówno z Joanną Chyłką, jak i Kręgami Władzy, ale jakoś nie było po drodze. Gdy dostałem tajemniczą przesyłkę zawierającą „ametystową czaszkę”, a kilka dni później książkę do lektury podszedłem bez uprzedzeń, z nadzieją na znakomitą rozrywkę.

Tesa to zamknięta w sobie młoda kobieta. Duża nadwaga doprowadziła do wielu kompleksów i sprawiła, że Tesa od zawsze rezygnowała ze swoich marzeń. Szczęście uśmiechnęło się do niej, gdy na studiach poznała Igora, jej aktualnego męża. Igor nie zmusza jej do kontaktu i spotkań ze swoimi znajomymi, a wolny czas spędzają na kanapie oddając się bing watchingowemu oglądaniu seriali.

Pewnego dnia Tesa otrzymuje smsa z informacją, że jej przesyłka czeka w Paczkomacie. Przesyłka, której nie zamawiała. W odebranej paczce znajdował się wykonany prawdopodobnie z ametystu przycisk do papieru w kształcie czaszki oraz karta z napisem jednym słowem okraszonym hasztagiem. Czym jest #apsyda, czemu  to samo słowo pojawia się na twitterowych kontach zaginionych przed laty osób i, przede wszystkim, co to wszystko ma wspólnego z Tesą i… jej wykładowcą z uczelni?

Książka składa się z niejako z dwóch części. Pierwsza z nich, rozgrywająca się w teraźniejszości, posiada pierwszoosobową narrację. Tesa jest naszym narratorem, razem z nią przeżywamy kolejne wydarzenia i poznajemy jej myśli i uczucia. Tesa opowiada nam o swoim życiu, przedstawia męża oraz Krystiana Stachowskiego zwanego Strachem. Strach był jej wykładowcą, a zarazem jedynym człowiekiem, który ją rozumiał i nigdy jej nie oceniał. Teraz, po latach, Strach jest wrakiem człowieka, ale by rozwiązać zagadkę hasztaga Tesa musi poprosić go o pomoc.

Relację Tesy i Stracha przedstawia nam część rozgrywająca się w przeszłości. Rozdziały ze swego rodzaju retrospekcjami pojawiają się naprzemiennie z tymi rozgrywającymi się w teraźniejszości i przedstawione są z perspektywy trzeciej osoby. Tutaj to historia Krystiana gra pierwsze skrzypce. Powoli zaczynamy rozumieć stosunek Krystiana do Tesy i co zniszczyło jego doskonale ułożone życie.

Zabieg podziału książki na dwie linie czasowe zachwycił mnie w Kredziarzu C.J. Tudor. Tutaj prze większość czasu jest podobnie, ale pod koniec historia idzie w zupełnie innym kierunku. Finał Hashtaga został kapitalnie skonstruowany i wzorowo wyprowadził mnie w pole. Mróz korzystając z gatunkowych schematów gra na nosie czytelnika i pozwala uwierzyć mu, że już dawno rozwiązał zagadkę, a tymczasem układa swój misterny plan. Rewelka!

Jak wspomniałem, nie znam twórczości Remigiusza Mroza (niedługo nadrobię!), więc nie wiem, czy to dla niego standard, ale w Hashtagu zachwycił mnie szereg popkulturowych nawiązań i to uczucie, z braku lepszego określenia, swojskości. Paczkomaty, markety, dzielenie konta Netfliksa, czy mocne opieranie się na wydarzeniach, którymi w ostatnich latach żyła cała Polska (np. śmierć Magdaleny Żuk) kapitalnie podkreślają, gdzie rozgrywa się akcja i w pewien sposób to wszystko urealniają.

Reasumując Hashtag to fantastyczna książka! Pełna tajemnic, zwrotów akcji i zwieńczona dopracowanym zakończeniem. Jeśli pozostałe książki Mroza są choć po części tak dobre, to zabieram się za zbieranie kolekcji! Bardzo mocno polecam!

Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Czwarta Strona.
Premiera książki 18 lipca 2018.

Komiksowe zapowiedzi Egmontu na sierpień 2018

W lipcu czekają nas premiery kilku ciekawych komiksów od Egmontu, ale to sierpień zapowiada się miesiącem drenującym portfel do granic możliwości. Dostaniemy kontynuację 100 Naboi, Hawkeye, Avengers, kolejny tom serii Anihilacja: Podbój, a to nie wszystko. Co powiecie na niezwykle opasłe wydanie Conana?

SERIATYTUŁCENAOPRAWALICZBA STRONPREMIERA
WładzaMistrz sanktuarium, tom 234,99 złmiękka561.08
Star Wars LegendyYaviński artefakt49,99 złmiękka ze skrzydełkami1201.08
DC OdrodzenieHal Jordan i Korpus Zielonych Latarni – Poszukiwanie nadziei, tom 339,99 złmiękka ze skrzydełkami1681.08
DC OdrodzenieAquaman – Korona Atlantydy, tom 349,99 zł miękka ze skrzydełkami1921.08
100 Naboi100 Naboi, tom 3119,99 zł twarda5281.08
Mistrzowie KomiksuPowrót Mrocznego Rycerza – Ostatnia krucjata (prequel, 2016)39,99 złtwarda801.08
Star Wars Komiks"Star Wars Komiks", nr 4/201819,99 złmiękka1287.08
Mistrzowie KomiksuŚlepa cytadela, Przystanek na Faragonescji, The Long Tomorrow99,99 złtwarda16822.08
DC OdrodzenieBatman – Detective Comics – Liga Cieni, tom 339,99 złmiękka ze skrzydełkami16822.08
DC DeluxeNieskończony kryzys99,99 złtwarda26422.08
ConanNarodziny legendy, tom 1119,99 złtwarda46822.08
HellboyLichwiarz, Trollowa wiedźma, tom 499,99 złtwarda31222.08
Marvel NowHawkeye – Rio Bravo, tom 439,99 złmiękka ze skrzydełkami 16822.08
Marvel NowThor – Kto dzierży młot?, tom 239,99 złmiękka ze skrzydełkami 13222.08
Marvel NowAvengers – Czas się kończy, tom 339,99 złmiękka ze skrzydełkami 13222.08
Marvel ClassicAnihilacja – Podbój, tom 299,99 złtwarda34822.08

KOBIETY MAFII

Trudno podejść bez uprzedzeń do kolejnej produkcji Patryka Vegi. Po mdłym Pitbulu i koszmarnie złym Botoksie przyszedł czas na Kobiety Mafii, do którego scenariusz powstawał we współpracy z gangsterami z grupy mokotowskiej (taaa akurat… ale o tym niżej). Filmu kinowego nie oglądałem, ale sprawdziłem sześcioodcinkowy serial przygotowany specjalnie dla Showmaxa. Jeśli zastanawialiście się czy da się to w ogóle oglądać, to mam dla was odpowiedź.

Słowo fabuła nie powinno być nigdy kojarzone z Botoksem. Ten film to kpina z inteligencji widzów, aktorów i kinematografii w ogóle. W przypadku Kobiet Mafii pojawia się jakaś myśl przewodnia, jakiś mały zwiastunik tego, że odpowiadający za scenariusz Olaf Olszewski i Patryk Vega widzieli, co chcą pokazać. Dlatego też słowo z pierwszego zdania tego akapitu możemy ubrać w cudzysłów i z lekkim tylko zażenowaniem używać go w tekście.

„Fabuła” opowiada o kobietach w gangsterskim świecie. Mamy, więc Belę (Bołądź), utalentowaną policjantkę, która zostaje wydalona z policji przez niekompetencję przełożonych. Dziewczyna otrzymuje propozycję pracy pod przykryciem w celu przeniknięcia w szeregi mafii, z której chętnie korzysta. Jest też Siekiera (Popławska), żona Milimetra (Oświeciński) i zarazem kochanka jego kumpla – Żywego (Stramowski). Jest jeszcze Spuchnięta Anka (Wernke) wiecznie naćpana żona Cienia (Fabijański) oraz opiekująca się ich dzieckiem Niania (Dygant). Ekipę uzupełnia nastoletnia kretynka (postać, nie grająca ją Wieniawa), córka bossa wszystkich bossów – Padrino (Linda). Na przestrzeni sześciu odcinków śledzimy losy wszystkich tych pań i obserwujemy jak odnajdują się w brutalnym świecie rządzonym przez handlarzy narkotyków i morderców.

Byłoby nawet strawni, gdyby decyzje podejmowane przez bohaterów nie były to tak naiwne, a miejscami nawet debilne. Jak wrobić kogoś w narkotyki? Zostawić torbę z dragami w samochodzie i zadzwonić na policję. Policjanci w ogóle nie są zaskoczeni tym, że w aucie w środku miasta nie ma kierowcy i bez żadnych pytań aresztują pasażera… Jak uniknąć więzienia? Prawnik na oczach wszystkich poda ci jakiś specyfik wstrzymujący akcję serca i nikt się nawet nie zdziwi… Takich przykładów jest tutaj na pęczki i dosłownie każdy odcinek zawiera masę tego typu bzdur, a scenariusz nawet nie próbuje tego wszystkiego logicznie poukładać.

Jeśli w plakatowym haśle mówiącym o tym, że scenariusz powstawał we współpracy z gangsterami jest choć ziarno prawdy to lepiej żeby się do tego nie przyznawali… Okazuje się bowiem, że największymi głąbami w tym serialu Vega uczynił właśnie mafiosów. 30-40 ukrywających się złoli przyjeżdża w jedno miejsce, bo na domowe skrzynki dostali info, że wygrali bilety ma Mundial. Nic nie podejrzewając ładują się w sidła policji… Żywy, Cieniu i Milimetr, trzech madafaków, postrachów całej Warszawy nic nie podejrzewa, gdy podstawiona striptizerka potrafi ich obezwładnić i rzucać tekstami z ich podwórka. Albo jeszcze lepiej, jakiś boss z dwoma oprychami dostaje telefon od dziewczyny, którą gwałcili i katowali, że chce więcej, bo „jest trochę masochistką” i… jadą nieuzbrojeni na podane przez nią miejsce na odludziu prosząc się o kulkę. Wszystko to zostało wymyślone naprędce, byle tylko wrzucić jakąś scenę obcinania nogi, kilka czerstwych sucharów i przeskoczyć do kolejnej sceny.

Kobiety Mafii nie mogły obyć się bez tak zwanych vegaizmów. „Żarty” to identycznie jak w przypadku poprzednich filmów kolejne wariacje na temat ogranych kawałów na poziomie pierwszej klasy szkoły średniej. Target humoru potwierdzają też tysiące wulgaryzmów wrzucanych dosłownie w każdym dialogu. Jeśli kogoś bawi każde k… i ch… i p… to będzie jego ulubiony film. Każdy inny widz będzie po prostu zażenowany. I nie chodzi o to, że oczekuję tutaj jakiejś górnolotnej rozrywki, bo rozumiem konwencję. Chciałbym jednak, żeby rzucane teksty bawiły choć trochę i nie kojarzyły się z osiedlowym pieprzeniem o niczym. Jak inteligentnie używać przekleństw wszelakich widzieliśmy już w Chłopaki nie płaczą, który to przy Kobietach Mafii wypada niemalże oscarowo…

Wypada kończyć, ale nie mogę nie wspomnieć o koszmarnej grze aktorskiej. Z całej ekipy chyba tylko Sebastian Fabijański wpasował się w swoją rolę. Olga Bołądź i Agnieszka Dygant są kompletnie nieprzekonujące. Nie rozumiem też zachwytów nad grą Julii Wieniawy, co podkreślali recenzenci podczas kinowej premiery. W serialu jest sztuczna, jest teksty są bardzo złe, a ciągłe darcie gęby jako rozwydrzona nastolatka tylko męczy. Może w filmie było jej po prostu mniej? Standardowo też dla Vegi tragicznie wypadają amatorzy. Przypakowani kolesie z siłowni nie przeszkadzają, gdy kręcą się w tle, ale gdy już się odezwą… to klękajcie narody. Myślę, że obsada Trudnych spraw odnalazłaby się tutaj znacznie lepiej…

Kobiety Mafii to bardzo słaby serial. Nie tak beznadziejny jak Botoks, ale to żadne pocieszenie. Mnóstwo naiwnych i głupich fabularnych rozwiązań uzupełniają debilne teksty, nieśmieszne żarty i miliony wulgaryzmów. Omijać szerokim łukiem.

Serial możecie obejrzeć na platformie Showmax

AVENGERS: CZAS SIĘ KOŃCZY TOM 2

Miniseria zatytułowana Czas się kończy jest swego rodzaju finałem dwóch serii. Avengers i New Avengers ze scenariuszami Jonathana Hickmana zawsze się uzupełniały, ale dopiero teraz mamy do czynienia z kulminacją wszystkich wydarzeń. Recenzja tomu drugiego.

Seria Avengers: Czas się kończy:

1. Avengers: Czas się kończy Tom 1
2. Avengers: Czas się kończy Tom 2
3. Avengers: Czas się kończy Tom 3
4. Avengers: Czas się kończy Tom 4

Podobnie jak w przypadku tomu pierwszego, mamy tutaj do czynienia z zeszytami z obu serii. W skład albumu wchodzą Avengers #38-39 i New Avengers #26-28. Dwa pierwsze podsuwają częściową odpowiedź na pytanie „co stało się z Tonym Starkiem”. Jedni uważają, że po Axis Stark ukrywa się w jednej ze swoich rezydencji, inni myślą, że nie żyje, a jeszcze inni węszą tutaj spisek zdziadziałego Kapitana Ameryki. Prawda jest nieco pokrętna i nie do końca jasna, ale wiemy, że Tony żyje, a jego zdrowiu nie zagraża wielkie niebezpieczeństwo. W pierwszym zeszycie jesteśmy świadkami jego dialogu z Czarnym Łabędziem rzucającym nieco światła na agendę tej tajemniczej dziewczyny, ale nie dowiedzieliśmy się wiele ponad to. Tymczasem w Savage Land udało się znaleźć ślad prowadzący do bytów odpowiedzialnych za inkursje światów. Thor, Hyperion, Starbrand, Nightmask, Abyss i Ex Nihilo wyruszają w nieznane, by dowiedzieć się kto lub co niszczy całe uniwersa i powstrzymać zagłady kolejnych światów.

Kolejne trzy zeszyty to materiał z New Avengers #26-28. Pierwszy z nich przenosi nas do przestrzeni pomiędzy światami, gdzie dotarł Thor i jego ekspedycja. Wśród niesamowicie potężnych kapłanów znajduje się… Doktor Strange. Co robi tam Najwyższy Czarodziej i jaki jest jego cel – dowiecie się sami. Dwa kolejne zeszyty wracają do wątków z poprzedniego albumu. Podstarzały Kapitan Ameryka za punkt honoru obrał sobie dorwanie Hanka (Beasta) i Reeda Richardsa (Pana Fantastica) i wraz z całymi oddziałami SHIELD uparcie tropi byłych członków Iluminatów. Na przestrzeni dwóch zeszytów dochodzi wreszcie do upragnionej konfrontacji, a obie strony wytaczają najmocniejsze działa. Dość powiedzieć, że śledząc kolejne potyczki miałem wrażenie, że to już Civil War II. Bratobójczych pojedynków jest tutaj co nie miara, a wisienką na torcie jest starcie Hulka z… Hulkiem.

Komiks kupicie taniej w sklepie Egmontu

Niestety Hickman nieco przesadził ze zwrotami akcji w końcówce. Scenarzysta chciał pokazać zarówno Rogersa, jak i Richardsa i McCoya jako wyjątkowo doświadczonych i przewidujących każdy ruch przeciwnika strategów, ale wyszło dość słabo. Postać X jest pewna, że Y pomyśli w ten sposób, to trzeba to załatwić w ten sposób. Z kolei postać Y bierze pod uwagę podstęp X i udaje, że się nabiera przygotowując własną zasadzkę. Jak się później okazuje X wziął to pod uwagę… Trochę to głupawe i infantylne. Takie sceny są charakterystyczne dla anime typu shounen (Bleach, Dragon Ball, Naruto), gdzie jeden z bohaterów prezentuje swoją nową, niesamowitą moc, a jego przeciwnik akurat opracował genialną obronę. Trochę się to kłóci z wizją Hickmana, który do tej pory dbał, by superbohaterowie byli bardzo ludzcy i zmuszał ich do podejmowania trudnych, niejednoznacznych decyzji.

Ponarzekałem na końcówkę, ale Czas się kończy to w dalszym ciągu bardzo dobra miniseria. Podoba mi się sposób, w jaki Hickman wiąże wątki otwierane na przestrzeni obu serii i tutaj działa to lepiej niż w Nieskończoności opierającej się na podobnej zasadzie. Niemałe emocje i zapowiedź kolejnych wielkich wydarzeń sprawiają, że warto się zainteresować.

Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Egmont

UNCANNY AVENGERS TOM 6: KONTREWOLUCJONIŚCI

Axis za nami, teraz czas zmierzyć się z pokłosiem tego wydarzenia. Kontrewolucjoniści to dość dziwny twór będący nie tyle kontynuacją, czy wznowieniem, a swego rodzaju pomostem pomiędzy twórczością Ricka Remendera, a Gerry’ego Duggana, który przejął serią wkrótce potem. Sprawdźmy, czy album warty jest waszych pieniędzy.

W serii Uncanny Avegers ukazały się:

1. Uncanny Avengers Tom 1: Czerwony Cień
2. Uncanny Avengers Tom 2: Bliźnięta Apokalipsy
3. Uncanny Avengers Tom 3: Czas na Ragnarok
4. Uncanny Avengers Tom 4: Pomścić Ziemię
5. Uncanny Avengers Tom 5: Preludium do Axis

6. Avengers i X-Men: Axis

7. Uncanny Avengers Tom 6: Kontrewolucjoniści

Akcja rozgrywa się jakiś czas po wydarzeniach z Axis. Większość bohaterów wróciła do swojego dawnego ja, ale Drużyna Jedności Avengers powoli przestaje istnieć. Jednak, gdy okazuje się, że Scarlett Witch gdzieś zniknęła, Rogue wraz z innymi członkami drużyny wyrusza na poszukiwanie Wandy i towarzyszącego jej Quicksilvera. Pytanie tylko, gdzie podziało się rodzeństwo?

Trop prowadzi na Przeciw-Ziemię, świat będący lustrzanym odbiciem naszej planety, który znajduje się po przeciwnej stronie Słońca i właśnie dlatego nikt go do tej pory nie zaobserwował. Wanda i Pietro udali się tam, by dowiedzieć się prawdy o swoim pochodzeniu. Kiedyś Magneto powiedział im, że jest ich ojcem, ale po Axis na jaw wyszły zupełnie inne fakty z ich przeszłości. Rodzeństwo Maximoff nie zważając na niebezpieczeństwo wpada w sam środek rządów bezwzględnego Najwyższego Ewolucjonisty.

Sam czarny charakter to postać nad wyraz ciekawa. Mają moc tworzenia życia dąży to stworzenia istot idealnych. Gdy zauważy, że jego mieszkańcy, czy bardziej poddani mają jakieś wady, czy to fizyczne, czy nie pasuje mu coś w ich charakterze to… unicestwia wszystkich i tworzy od nowa. Posiadając tak wielka moc wydaje się nie do powstrzymania.

Komiks kupicie taniej w sklepie Egmontu

Co ciekawe główne skrzypce w albumie grają Wanda, Pietro oraz Rogue. Role Kapitana Ameryki, Visiona, czy Voodoo zostały tutaj zmarginalizowane. Czy to źle? Nie. Sam Wilson nigdy nie był porywającą postacią, a przejmując trykot Kapitana Ameryki stał się jeszcze nudniejszy. Vision z kolei irytuje mnie swoją enigmatycznością, więc szczególnie nie narzekam. W zamian dostaliśmy bardziej szczegółowe spojrzenie na stosunki między Wandą, a Pietro, którzy przez lata przeszli bardzo wiele i dużo więcej ich dzieli niż łączy. Rogue z kolei zaskakuje zaangażowaniem w poszukiwanie rodzeństwa, biorąc pod uwagę, że ona i Wanda, delikatnie mówiąc, średnio się dogadują.

Kontrewolucjoniści to całkiem udany album z serii Uncanny Avengers. Niestety trzeba go traktować jako poboczną opowieść, która nie ma większego znaczenia w historii budowanej przez Ricka Remendera. Filer, przyjemna ciekawostka. Tyle i aż tyle.

Egzemplarz do recenzji dostarczyło wydawnictwo Egmont

Polecane