Jakie to świetne uczucie, gdy nastawiam się na film, idę na niego do kina, gdy wreszcie się pojawi i wychodzę bardzo zadowolony. Ostatnio zdarza się to coraz rzadziej, więc tym bardziej muszę docenić The Avengers. Oto moje wrażenia po wczorajszym wypadzie do kina. 
Na film wybrałem się z kumplami, kobiety stwierdziły, że jesteśmy duże dzieci idąc na to do kina, ale co tam. Dla kogoś, kto w dzieciństwie zachwycał się bohaterami Marvela ten film to jak spełnienie marzeń. Na początku maja odświeżyłem sobie dotychczasowe filmy tj. Iron Man, Thor, Incredible Hulk i Captain America: The First Avenger (celowo napisałem po angielsku, bo tłumaczenie 'First Avenger' na 'Pierwsze Starcie' to pełna kompromitacja polskich tłumaczy). Tak uzbrojony usiadłem do seansu.
Zacznę może od 3D. Film nie był kręcony kamerami 3D, co widać szczególnie, gdy na pierwszym planie pojawiają się jacyś statyści – są po prostu płascy. Na szczęście wszystkie efekty zostały bardzo dobrze przekonwertowane i niektóre momenty zapierają dech. A tego od 3D przecież oczekujemy!
Fabularnie film wygląda tak (będzie kilka spoilerów do filmów z bohaterami Avengers): Pojawia się Loki – brat i adwersarz Thora z Asgardu, który wykrada z ośrodka badań tajemniczy Tesserakt – źródło energii dzięki, któremu żyje i działa Tony Stark, obiekt zamieszania w Kapitanie Ameryka. Za pomocą artefaktu Loki zamierza wpuścić na Ziemię kosmicznych najeźdźców Chintauri (czy jakoś podobnie) i z ich pomocą podbić planetę.
Na oklaski zasługuje sposób w jaki twórcy spletli wątki wszystkich indywidualności bez utraty ich cech szczególnych. No, może postać Thora nie została odpowiednio rozwinięta, niby miał kilka momentów, ale jednak czegoś zabrakło. Tony Stark/Iron Man (Robert Downey jr.) natomiast to klasa sama w sobie. Jego utarczki słowne z Kapitanem Ameryką/Steve Rogers i Thorem to mistrzostwo świata. Szczerze nie podejrzewałem, że na tym filmie będę co jakiś czas wybuchał śmiechem po kolejnej kapitalnej ripoście. Zaskakuje Hulk/Bruce Banner i wiele rozbrajająco śmiesznych scenek sytuacyjnych z jego udziałem. Nie ma co opisywać, to trzeba obejrzeć!
Jeśli chodzi o grę aktorską to moim zdaniem wyróżnia się tutaj Tom Hiddleston, czyli Loki. Już w Thorze podobała mi się jego gra, ale tutaj jest jeszcze lepiej. Poważnie. Robert Downej jr. udowadnia, że jest stworzony do taki ról. Scarlet Johannson nie ma zbyt wiele do zagrania, za to fantastycznie wygląda w swoich opiętych ciuszkach.
Nie ma co przynudzać. The Avengers to moim zdaniem najlepszy rozrywkowy film tego roku, a tak na prawdę nie wiem kiedy ostatnio bawiłem się równie dobrze. Idźcie! Nie będziecie żałować!
Ocena – NAJWYŻSZA!!!
Poprzedni artykułMission Impossible: Ghost Protocol – Recenzja
Następny artykułMaxime Chattam – Obietnica Mroku
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię