Jestem świeżo po siódmym, podobno przedostatnim (oby…) sezonie serialu Dexter. Mam troszkę mieszane uczucia odnośnie tego sezonu. Niestety od piątej serii serial sukcesywnie traci formę i wydaje się być rozciąganym na siłę. Nie znaczy to, że jest słaby, ale to już nie ten poziom co kiedyś. Tekst recenzji zawiera SPOILERY, więc osoby, które jeszcze nie oglądały lepiej niech nie rozwijają wątku. Zapraszam za to tych, którzy już obejrzeli lub oglądać nie zamierzają, a chcą wiedzieć co w amerykańskich serialach się aktualnie dzieje.
Sezon siódmy zaczyna się dokładnie tam, gdzie zakończył się poprzedni. Debra nakrywa Dexa podczas, gdy ten zgodnie ze swoim rytuałem zabija Travisa Marshala, czyli Mordercę Dnia Sądu. Świetne wprowadzenie i kapitalne dialogi pomiędzy rodzeństwem zawsze były mocną stroną widowiska i tutaj się to potwierdza. Debra ze swoimi wulgarnymi wypowiedziami jest bardzo autentyczna. Tak czy inaczej siostra pomaga Dex’owi spalić ciało i zniszczyć dowody, przez co staje się wspólniczką.
Wszystko byłoby cacy gdyby nie to, że wielka furia i załamanie Debry trwa może z półtorej odcinka. Następnego dnia ich życie i praca wraca do normy. Scenarzyści nie poradzili sobie zbyt dobrze z tym tematem. Co prawda temat powraca przez wszystkie 12 odcinków, ale zabrakło mi autentyczności, ale z drugiej strony kto wie jak zareagowałaby moja siostra gdybym był takim Dexterem…?
Sezon eksperymentalnie został poprowadzony bez jednego wątku głównego. Składał się natomiast z kilku bardziej rozbudowanych wątków. Trochę stracił na tym dramatyzm, ale mi się i tak dość podobało.
LaGuerta w szczątkach spalonego kościoła znajduje płytkę z krwią Travisa, dokładnie taką jakie podobno kolekcjonował sierżant Doakes (martwy, wrobiony przez Dextera, a były kochanek pani kapitan). LaGuerta prowadzi śledztwo na własną rękę prosząc o pomoc szantażowanego przez nią wcześniej Mathews’a.
Jest jeszcze ukraińska mafia, z którą Dexter ma zatargi, bo nacisnął bossowi mocno na odcisk. Boss to niejaki Isaak Sirko i moim skromnym zdaniem to najlepszy, zaraz po Trójkowym, czarny charakter w serii! Dialogi prowadzone z jego ofiarami i samym Dexterem są mimo, że naciągane to jednak świetne. Zabawa równie dobra co rozmowy Dextera z Debrą.
No i jest jeszcze wątek miłosny pomiędzy Dexem, a piękną blondynką Hannah McKay. Nie jest to zwykła dziewczyna, ma bowiem mroczną przeszłość. Dzięki temu rozumie Dextera, a ten czuje się przy niej swobodnie. Wydaje się, że zimnokrwisty odludek wreszcie naprawdę i szczerze się zakochał.
Zapowiada się nieźle, bo wątki są naprawdę ciekawe, skąd więc moje narzekanie? Wydaje mi się, że wszystko to już wcześniej było. Sezon nie wnosi powiewu świeżości, który jest potrzebny na tym etapie emisji. Oglądałem serial wraz z żoną i kilkukrotnie zostaliśmy zaskoczeni, po emisji komentowaliśmy wydarzenia, ale znając zagrywki producentów od razu wiadomo, że wszystko stosunkowo dobrze się skończy. W jakie tarapaty Dexter by nie wpadł to i tak znajdzie rozwiązanie, lepsze czy gorsze to jednak rozwiązanie, którego się domyślamy…
Ograniczono też role fajnych bohaterów drugoplanowych. Batista jeszcze się pojawiał, ale Masuka, który zawsze wrzucał dużo humoru praktycznie zniknął. Przewija się gdzieś na miejscu zbrodni, powie zdanie lub dwa i to tyle. Szkoooodaaaaa.
Mam szczerą nadzieję, że ósmy sezon będzie ostatnim. Ostatnio padła informacja, że emisja rozpocznie się bodajże 30 czerwca, więc wszystko na to wskazuje. Jak twórcy to zakończą? Najbardziej prawdopodobne okazuje się krzesło elektryczne czy inna śmierć głównego bohatera dlatego mam szczerą nadzieję, że mnie czymś zaskoczą. Chcę za jakiś czas pamiętać, że serial Dexter to dobry serial był!
Poprzedni artykułDjango – recenzja
Następny artykułHomeland sezon 1 i 2 – Recenzja
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię