Od dawna, a raczej odkąd pamiętam mam straszną zajawkę na wszystko, co związane ze służbami bezpieczeństwa, oddziałami specjalnymi, tajnymi dokumentami czy niewyjaśnionymi zjawiskami. Stąd chyba szczególne miejsce w moim sercu mają seriale Z Archiwum X oraz dopiero co zakończony Fringe. Do sięgnięcia po Homeland skusiły, a może nawet zmusiły mnie tegoroczne i zeszłoroczne Złote Globy, których serial dostał kilka. Czy jest się czym zachwycać i czy serial jest aż tak dobry, postaram się odpowiedzieć w tej recenzji. Zapraszam.

Homeland trudno jakkolwiek streścić bez rzucania spoilerami i zdradzania zwrotów akcji. Postaram się to zrobić lekko tylko zarysowując wątek główny.

Carrie Mathison uznana, lekko pokręcona analityk CIA podczas misji w Iraku otrzymuje cynk, że bardzo wysoko postawiony przywódca Al Kaidy zwerbował jednego z amerykańskich jeńców. Niepotwierdzoną informację postanawia zachować dla siebie. Po kilku miesiącach, gdy Carrie przebywa już na terenie Stanów Zjednoczonych dowiaduje się, że podczas szturmu na domniemaną siedzibę terrorysty zostaje odnaleziony uznany za zmarłego, a naprawdę przebywający w niewoli od ośmiu lat (8!) żołnierz – sierżant Nicolas Brody. Dla całej Ameryki Brody jest bohaterem i symbolem tak dla Carrie staję się podejrzanym numer 1!

Bez obaw, jest to tylko zarys fabuły, która jest tutaj zdecydowanie najważniejsza i najmocniejsza. W ciągu 12 godzinnych odcinków w sezonie dzieje się bardzo dużo. Wielokrotne zwroty akcji powodują opad szczeny. Serial nie jest proceduralem, gdzie każdy odcinek do oddzielny wątek z majaczącym na horyzoncie wątkiem głównym. Tutaj wszystko kręci się wokół historii Carrie oraz Brody’ego. Oczywiście pojawiają się mniej znaczące momenty pozwalające na lepsze poznanie bohaterów, co jest zupełnie naturalne w serialu.

Bardzo dawno nie oglądałem niczego co wyzwalałoby takie emocje u widza. Fabuła prowadzona jest po mistrzowsku. Nic nie jest wyłożone na tacy. Każdy większy zwrot akcji automatycznie stwarza reakcję 'wow’ lub mniej parlamentarne ’o kur..’ lub ’ja p……e’ zależnie od preferencji widza 🙂 Twierdzę z wielką pewnością, że każdy oglądający kilkukrotnie zostanie zupełnie zbity z tropu i rozbrajająco zaskoczony w dalszej części sezonu.

Gdy oglądam film lub serial to uważam, że był dobry wtedy, gdy jakiś czas po zakończeniu seansu rozmyślam nad tym co obejrzałem. I Homeland gwarantuje to od samego początku. Jestem po dwóch sezonach, nawet nie wiem, który był lepszy i do tej pory nie wiem co myśleć o wydarzeniach z drugiego sezonu. W głowie kłębią się pytania ale jak, ale dlaczego, ale co miało znaczyć… Sprawdźcie, gwarantuję te same odczucia!

Rozpisałem się, a zapomniałem wspomnieć w jaki gatunek wpisuje się Homeland. Ja nazwałbym go dramatem psychologicznym. Pewnie wiele osób nie zgodzi się ze mną, ale nie mam tutaj lepszych słów. Nie jest to zdecydowanie serial akcji, nie ma tutaj pościgów, strzelaniny zdarzają się niezbyt często. Efekty specjalne jeśli występują to są słabe i dotyczą wybuchów. Dlaczego więc dramat psychologiczny? Ponieważ najwięcej dzieje się w dialogach i głowach bohaterów, a my odkrywamy o co komu chodzi i jakie ma cele. Ja łyknąłem to już po obejrzeniu pilota i ciągle chcę więcej.
Siła tkwi także w bohaterach. Mają w sobie to co lubię najbardziej w wykreowanych postaciach., czyli mocno zarysowane zarówno pozytywne i negatywne cechy. Nikt nikt snieżno-białym i smolisto-czarnym charakterem. Każdy ma swoje słabości, ułomności, podejmuje złe, nierzadko dramatyczne w skutki decyzje. Dzięki temu są prawdziwsi i bliżsi rzeczywistości.
Główną rolę otrzymała Claire Danes, którą znam głównie z Romo i Julia, gdzie była legendarną, szekspirowską kochanką postaci granej przez Leonardo DiCaprio oraz z Terminator 3, gdzie zagrała przyszłą żonę Johna Connor’a. Myślę, że Homeland to jej rola życia! Carrie w jej wykonaniu budzi sprzeczne emocje. Chcemy jej kibicować, a jednocześnie ganimy ją za wiele złych decyzji. Moim zdaniem jest zachwycająca!
 
Nie ustępuje jej Damian Lewis. Tego gościa zapamiętałem z Kompanii Braci, gdzie nazywał się major Richard D. Winters. Sierżant Nicolas Brody, nazywany przez praktycznie każdego po prostu Brody to postać bardzo tajemnicza. Udało mu się świetnie wykreować postać długoletniego jeńca z problemami psychicznymi, a jednocześnie spowitego aurą tajemniczości. Podobnie jak Carrie wzbudza u widza sprzeczne emocje, co daje nam nieprzeciętny duet osobliwych bohaterów.
Czas chyba kończyć swoje wywody. Homeland do bezsprzecznie mój serialowy numer 1! Zarysowanie Ameryki stojącej pod groźbą nowych ataków terrorystycznych to coś, czego do tej pory zdarzało się tylko w filmach fabularnych. W Homeland wszystko jest bardzo przemyślane, układa się w sensowną i niekiedy przerażającą całość. Zawiesza poprzeczkę bardzo wysoko dla innych seriali, a wspaniałe aktorstwo winduje ją na pułap jak na razie nieosiągalny dla innych produkcji. Po dwóch sezonach to jak dla mnie SERIAL WSZECHCZASÓW. Polecam zdecydowanie!
Poprzedni artykułDexter | Sezon 7 | Recenzja serialu
Następny artykułSilent Hill Apokalipsa – Recenzja filmu
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię