Zawsze powtarzam, że idąc do kina na wybrany film trzeba do niego podejść z odpowiednim nastawieniem. Idąc na komedię romantyczną nastawiamy się na ckliwe momenty i oczywisty schemat poznanie – zakochanie – wspaniałe chwile – kłótnia/złe wydarzenie – pojednanie – żyli długo i szczęśliwie. Oglądając horror chcemy się bać kolejnej upiornej dziewczynki widzącej duchy lub ducha małej dziewczynki czy też wyrywanych członków ciała. Te przykłady można mnożyć, więc czego spodziewać się po Szklanej Pułapce 5? Jak powiedział John McClane w części drugiej – zrobi się tutaj niezła rozpierducha. A tego jest tutaj pod dostatkiem! Zapraszam do wrażeń.

Nie będę się pastwił nad tytułem. Chyba w tym temacie wszystko już zostało powiedziane. Mówiąc wśród rodziny, kolegów, znajomych hasło Szklana Pułapka każdy wie o co chodzi, więc nie ma sensu się tutaj rozwodzić. To i tak lepiej niż Kac Vegas w Bangkoku…
John McClane tym razem wyrusza siać zniszczenie w Rosji. Dowiaduje się, że jego syn Jack został aresztowany i grozi mu co najmniej dożywocie. Wymęczony przez życie glina wpada w sam środek intrygi na międzynarodową skalę. Jak zwykle chciałoby się rzec. Jak zwykle także i tutaj John ma kłopoty rodzinne. Kiedyś miał problemy z żoną, później z córką, tym razem padło na syna. Standard dla serii. Ale jak wspomniałem na początku do filmu trzeba podejść z odpowiednim nastawieniem. Nie można oczekiwać pogłębionych charakterystyk bohaterów, życiowych rozterek, wielkich dramatów. Tutaj liczy się akcja.
A akcji mamy wystarczająco dużo. Co najważniejsze w filmie praktycznie nie ma dłużyzn. Rozwleczonych dialogów i tak dalej. W dwóch momentach bohaterom zbiera się na wyznania i zwierzenia, ale na szczęście trwają krótko. Na takie atrakcje polecam Poradnik pozytywnego myślenia, który w wielu kinach jeszcze jest pokazywany.
Pierwsza większa rozróba ma miejsce na ulicach Moskwy. Jest niesamowicie naciągana i nieprawdopodobna, ale za to prezentuje się obłędnie. Zniszczonych zostaje jakieś 100 samochodów, a może i więcej. Później jest równie wybuchowo i widowiskowo. Moim zdaniem o to w tym chodzi.
Wiele zarzutów padło na samą postać McClane’a. Krytyka wypomina, że stał się kimś w rodzaju superbohatera, maszyną do zabijania i tak dalej i tak dalej. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Szczególnie wspominając trzy pierwsze filmy, gdzie John zawsze znajdował się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie. Zabijanie go nie bawiło, a jego sarkastyczne odzywki były bardziej narzekaniem na sytuację niż dowcipami podkreślającymi jego luzacki styl. Tutaj John pruje z automatu do wielu wrogów z uśmieszkiem na ustach. Spada kilka pięter w dół i tylko się otrzepuje. Taranuje samochodem terenowym opancerzony wóz policyjny, zjeżdża z wiaduktu i ma dwa otarcia. Lekkim niedociągnięciem byłoby powiedzieć, że to trochę przegięcie. Ja jednak zaakceptowałem zmianę podejścia podczas „czwórki” i tak samo akceptuję i tutaj. Aktualnie kino akcji stawia na widowiskowość scen i scenografii, a nie jak było kiedyś na pojedynki jeden na jeden i kopniaki z półobrotu. Jedno się nie zmieniło – John dalej zasuwa w uwalonym krwią i innym syfem podkoszulku!
Do aktorstwa można się czepiać, ale czy warto przy tym gatunku? Nie bardzo podobał mi się Jai Courtney jako syn Johna McClane’a. W kilku momentach robił bardzo dziwne, nienaturalne miny. Nie wiem czy taki był zamiar czy też nie, ale kunsztu aktorskiego to nie pokazywało…
Do głównego bohatera nie mam uwag. Jestem tutaj nieobiektywny bo uwielbiam tę postać. Mimo zmian w jego postaci to nie potrafię go skrytykować. Dla mnie Bruce Willis to John McClane i każda jego mina w innym filmie kojarzy mi się z ukochaną serią.
Czy polecam Szklaną Pułapkę 5? Fanom na pewno. Ale podkreślę po raz kolejny jeśli podejdziecie z dystansem do absurdalnie nierealnych scen pościgów i strzelanin to się nie zawiedziecie. Jeśli natomiast szukacie wyrafinowanego kina sensacyjnego z nieprzewidywalnymi zwrotami akcji to nowe przygody Johna mogą was nawet zniesmaczyć. Ja bawiłem się świetnie i na mojej półce Blu Ray płytka na pewno zagości!
Poprzedni artykułNi No Kuni – sposób na łatwy grind
Następny artykułGRANICE SZALEŃSTWA |Pendergast #10 |Preston & Child |Recenzja książki
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię