Długo zbierałem się aby napisać recenzję moim zdaniem największego zaskoczenia tego roku, póki co oczywiście bo dopiero czerwiec. Drugie Oblicze to jedna z tych perełek, które po prostu trzeba zobaczyć!
Na początek dość standardowo przyczepię się do polskiego tytułu. Nie rozumiem co tłumacz, a raczej dystrybutor miał na myśli. Może chciał dać do zrozumienia, że film nie jest tak banalny jak wygląda to na zapowiedziach? Nie wiem, innego sensu się nie dopatrzyłem. Co śmieszniejsze całość składa się z trzech powiązanych ze sobą opowieści, więc nie wiem gdzie zmieścić do drugie oblicze…
Na wstępie napisałem, że długo zastanawiałem się nad tą recenzją. Chciałem napisać od razu po wizycie w kinie (chyba to był 24 maj), ale ciężko było zebrać myśli. Teraz żałuję, bo ten film powinien zobaczyć każdy, bez wyjątku. To czy lubujesz się w horrorach, thrillerach, komediach, nie ma znaczenia. To, że gatunek (rodzaj?) dramat odrzuca Cię od ekranu też nie powinno mieć znaczenia. Drugie Oblicze to majstersztyk i nie można go przeoczyć!
Luke (Gosling), cyrkowy akrobata motocyklowy, jeśli coś takiego istnieje? (dla bezpieczeństwa użyję angielskiego zwrotu Stuntman) dowiaduje się, że dziewczyna, z którą spędził noc ma dziecko, jego dziecko. Romina (Mendes) nie ma do niego pretensji, ale Luke postanawia osiedlić się na stałe w jej mieście i zająć się wychowywaniem syna. Problem w tym, że miasto to dziura, nie ma tutaj pracy i wielu możliwości rozwoju. To jest wstęp do opowieści Luke’a. Bardzo ograny i nudny, ale niech nie zmylą was pozory. Opowieść naładowana jest emocjami, zwrotami akcji. Aż kipi od zaskakujących pomysłów i rozwiązań.
Później dołącza policjant Avery (Cooper), który po pewnych wydarzeniach staje się medialnym bohaterem miasteczka. A później… nie, tego zdradzić nie mogę, zobaczcie sami!
Co do aktorstwa to bardzo poprawnie. Jak to powiedział gość z gazeta.pl  Gosling gra Goslinga i jest to 100% prawda. Mega poważny, milczący przez większość czasu i tak dalej. Bradley Cooper po oscarowej nominacji rozwija skrzydła i po raz kolejny wypada bardzo fajnie. Najbardziej natomiast podobali mi się kumpel Luke’a, którego zagrał Ben Mendelsohn oraz Ray Liotta w roli jednego z policjantów. Świetne role!
Warto obejrzeć ten film. WARTO. Takie cudeńka zdarzają się bardzo rzadko. Prawie dwie i pół godziny mija momentalnie, a chciałoby się więcej i więcej. Poważnie! Płytka z filmem zaraz po premierze DVD ląduje na mojej półce. W przyszłości będzie to klasyk! POLECAM!
Poprzedni artykułRecenzja Kac Vegas 3
Następny artykułGRA O TRON sezon 3, a książka…
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię