Wstyd mi się przyznać, ale Kick – Ass to chyba jedyny zekranizowany komiks jakiego nie przeczytałem. Pierwszy film podobał mi się niesamowicie i kilkukrotnie bezskutecznie zabierałem się za zdobywanie komiksu. Czas minął, w kinach część druga, a ja dalej nie przeczytałem. Tym razem jednak komiks będę miał na bank, a w międzyczasie zapraszam na recenzję filmu Kick-Ass 2.
Od wydarzeń z pierwszej części minęło kilka lat. Dave aka Kick-Ass tymczasowo zawiesił karierę superbohatera, skupiając się na własnym życiu. Pewne wydarzenia skłaniają go do powrotu do swego alter ego. Prosi Mindy (Hit Girl), aby została jego nauczycielem, bo jak wiadomo Dave ze sztukami walki wiele wspólnego nie ma. Mindy natomiast porzuca dawny styl życia i za namową opiekuna stara się przetrwać w najgorszym środowisku z jakim miała kiedykolwiek do czynienia, czyli z amerykańską szkołą średnią. W międzyczasie pałający rządzą zemsty Chris D’Amico znany wcześniej jako Red Mist postanawia zostać pierwszym na świecie super złoczyńcą. Pod pseudonimem The Mother Fucker zbiera drużynę, aby zemścić się na swoim arcywrogu.

 

Zaskakująco Kick – Ass 2 mocno skupia się na postaci piętnastoletniej już Mindy. I okazuje się, że jej szkolne przygody są jednymi z jaśniejszych punktów filmu. Sceny z grupą dziuniowatych nastolatek są rozbrajające i od razy przywodzą na myśl wiele kiczowatych filmów typu Dziewczyny z Drużyny. Mindy do towarzystwa wielbicielek Justina Biebera pasuje jak pięść do oka i to jest najzabawniejsze. 

Kick-Ass oczywiście nie został zepchnięty na dalszy plan. W międzyczasie sam zbiera drużynę superbohaterów – ludzi, którzy jego wzorem postanowili coś zmienić. Grupa nazywa się Justice Forever, a przewodzi jej pułkownik Stripes and Stars. W jego roli genialnie zagrał Jim Carrey. Bardzo szkoda, że pojawia się rzadko.
Czy jest lepiej niż w jedynce? Nie jest. Czy jest źle? Zdecydowanie nie! Film chociaż słabszy od pierwowzoru jest i tak bardzo dobrą rozrywką. Szkoda, że druga połowa schodzi na trochę zbyt poważne tony. Nie jest to duża wada, ale brakuje troszkę luzu. Brutalność i wulgaryzmy to oczywiście chleb powszedni i każdy się tego spodziewał, bez tego nie byłby to Kick-Ass. Świetnie wypadają czarne charaktery, a Mother Russia to castingowa perełka! Z czystym sumieniem polecam Kick-Ass 2. Świetna rozrywka.
Poprzedni artykułSZTANGA I CASH – Recenzja
Następny artykułGRA ENDERA – Recenzja książki
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię