GTA V oczywiście króluje w moim domu, ale co jakiś czas trzeba się zrelaksować w inny sposób. Czy to przed snem, czy przed pracą przy śniadaniu lubię coś poczytać. Tym razem zuepłnie przypadkowo padło na Złe towarzystwo – nową powieść człowieka o nazwisku John Verdon. Zanim wpadła mi w ręce nawet nie wiedziałem, że istnieje kontynuacja rewelacyjnej Wyliczanki (recenzja tutaj). Zapraszam do zapoznania się z recenzją nowych przygód niezrównanego detektywa.
 Minęło 10 miesięcy od niesamowicie zagmatwanej sprawy Mallery’ego, którą rozwiązał Dave Gurney. Bez obaw w książce obyło się bez znacznych spoilerów dotyczących poprzedniczki. Bohaterowie wspominają jedynie ogólniki i pada kilka porównań, ale na tym koniec. Spokojnie można czytać bez znajomości Wyliczanki.
Dave dalej jest na policyjnej emeryturze i nie może poradzić sobie z nudnym życiem na wsi. Znajomy Jack Hardwick prosi go o nieoficjalną pomoc w kolejnej dziwnej sprawie. Okazało się bowiem, że podczas ślubu znanego psychologa/seksuologa doktora Ashtona jego wybranka dosłownie traci głowę. Zdekapitowana za pomocą meczety na własnym weselu panna młoda pochodzi z mega bogatej rodziny, a jej matka za pomocą Hardwicka chce wynająć Gurneya w charakterze konsultanta, ponieważ ten nie ma licencji detektywa.

Książka zbudowana jest w ten sam sposób co poprzedniczka. Poprzednio narzekałem na zbyt ślamazarne zawiązywanie intrygi i tutaj jest podobnie. Z tym, że czyta się to jakoś lżej. Rozmowy Dave’a z żoną o wszystkim i o niczym, wspominanie syna jest tutaj także obecne, ale w sposób dużo łatwiejszy do przełknięcia.

Nie jest to tradycyjny już thriller, gdzie akcja goni akcję, a ciąg przyczynowo skutkowy naładowany jest wieloma zbiegami okoliczności. Tutaj fabuła opiera się na powolnym dochodzeniu prawdy, stopniowym odkrywaniu powiązań, znajomości, koneksji. Gurney rozmawia z wieloma osobami i metodycznie składa wszystko do kupy. Przyznaję, że tak jak w poprzedniej książce historia wciąga bardzo mocno. Z utęsknieniem czekałem na spotkanie, które Dave ustawił na kolejny dzień, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o sprawie. Wszystko bardzo zgrabnie połączono w całość i dzięki temu historia zyskała na realizmie.

Żeby zbytnio nie przedłużać, z całą stanowczością twierdzę, że Złe towarzystwo jest pozycją przewyższającą w wielu aspektach uznaną Wyliczankę. Jak dla mnie sequel idealny. POLECAM!!!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.