Po zeszłorocznej, całkiem udane książce Assassin’s Creed Porzuceni będącej w znacznej części prequelem ACIII dostajemy kolejną książkę z asasynem w roli głównej. Oliver Bowden postanowił bliżej przedstawić nam postać Edwarda Kenway’a znanego z Assassin’s Creed IV Black Flag. Czemu tylko AC Czarna Bandera ukazała się taki kawał po premierze gry? Recenzja w rozwinięciu.

 

AC Porzuceni opowiadała o życiu Haythama Kenway’a, który w trzeciej odsłonie gry był bohaterem drugoplanowym, a my śledziliśmy losy Connora – jego syna. Tym razem Oliver Bowden powraca do stylu z trylogii Ezio  i lektura zapoznaje nas z wydarzeniami z gry. Na szczęście autor zadbał od odpowiednie rozpoczęcie i zakończenie, którego próżno szukać w produkcji Ubisoftu.

Edwarda poznajemy kilka lat wcześniej niż było to w grze. Dowiadujemy się gdzie się wychował, co robili jego rodzice, jak poznał swoją żonę. Stanowi to jakieś 20% tekstu i są to jedne z lepszych rozdziałów. W sposób sensowny wytłumaczono jak Kenway został piratem, dlaczego w ogóle opuścił rodzinne strony i jak poznał Czarnobrodego. Przez pewien czas wydawało mi się, że autor nawet nie dojdzie do wydarzeń z gry. Oczywiście przepychanki asasynów z templariuszami się pojawiły w dalszej części.

Jest to już któraś z kolei książka i autor dalej nie potrafi wytłumaczyć czym jest eagle vision (wzrok orła) – umiejętność, którą posiada jedna osoba na dziesięć milionów (przynajmniej według AC Wiki). Bowden nazywa to zmysłem i dość koślawo naświetla na czym to polega. Szczerze mógłby sobie odpuścić ten motyw.

Największym problemem sandboxów jest niezrozumiana fabuła. Bierze się to z tego, że gdy jest coś do roboty, a Black Flag oferuje mnóstwo dodatkowych zadań to zapominamy o wydarzeniach. Misje główne mieszają się z pobocznymi, niekiedy ciekawszymi. W dodatku każdy główny quest jest osadzony w innym roku, co jeszcze bardziej miesza w głowie.

Czytając Czarną Banderę ten problem nie istnieje. Poznajemy fabułę od początku do końca. Autor wypełnia luki pomiędzy wydarzeniami jakąś krótką historią lub chociaż wspomnieniem co się działo na przestrzeni ostatniego roku czy lat. Wszystko trzyma się kupy i za to szacun! Dlatego na początku wspomniałem, że szkoda polskiego wydanie około 5 miesięcy po premierze gry.
Osobom, które nie grały polecam przeczytanie najpierw książki, bo okazuje się, że fabuła jest całkiem całkiem, a gra wyda się jeszcze ciekawsza.

  • FABUŁA - /10
    0/10
  • RYSUNKI - /10
    0/10
  • PRZYSTĘPNOŚĆ - /10
    0/10

Warning: Illegal string offset 'Book' in /home/geeklife/domains/geeklife.pl/public_html/wp-content/plugins/wp-review-pro/includes/functions.php on line 2358
Poprzedni artykułSZEŚĆ LAT PÓŹNIEJ – Recenzja
Następny artykuł300: POCZĄTEK IMPERIUM – Recenzja filmu
Adam Grochocki
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.