Trzeci sezon The Walking Dead rozpoczął się dwoma, bardzo dobrymi epizodami. Poziom zaniżył trzeci odcinek, wydany miesiąc temu. Uznając go za wypadek przy pracy ochoczo odpaliłem przedostatnie spotkanie z bohaterami tego sezonu, by przekonać się, że jest jeszcze gorzej…

Startujemy od małej retrospekcji, która ma zadanie nakreślić stosunek braci wobec siebie. W zasadzie do tej pory wiemy już wszystko o ich relacji, więc wtrącenie sprzed apokalipsy zombie uważam za niepotrzebny zapychacz. Dopiero po tym fragmencie wracamy do aktualnych wydarzeń i cliffhangera z poprzedniego odcinka. Javi i David zostają wtrąceni do więzienia Richmond, a Joan odkrywa swoją prawdziwą twarz. By utrzymać poparcie społeczności Joan postanawia dokonać publicznej egzekucji Davida, a przy okazji zdyskredytować naszych bohaterów.


THE WALKING DEAD SEASON 3: A NEW FRONTIER
1. EPISODE 1: TIES THAT BIND PART I – Recenzja
2. EPISODE 2: TIES THAT BIND PART II – Recenzja
3. EPISODE 3: ABOVE THE LAW – Recenzja
4. EPISODE 4: THICKER THAN WATER – Recenzja
5. EPISODE 5: FROM THE GALLOWS – Recenzja


Mimo zapowiedzi wielkich wydarzeń, w odcinku nie dzieje się nic wartego odnotowania. Scenarzyści na upartego wrzucają wszystkie schematy i nie pozwalają nam poczuć żadnych emocji. Znając stawkę Javi ma czas na rozmowy o życiu, czy absurdalny dialog z Clementine, gdy próbuje nieudolnie wytłumaczyć jej czym jest jej pierwsze krwawienie. Prawdziwy temat tabu po rozłupaniu czaszek kilku Szwendaczy… Nie oszukujmy się, w The Walking Dead nie o to chodzi i niezależnie czy to komiks, serial, książka, czy gra, gdy bohaterowie Kirkmana próbują powiedzieć coś mądrego, wychodzi co najwyżej żenująco. Standardowo dużo dzieje się w finale odcinka, ale i tutaj mam złą wiadomość. Jeśli graliście w Grę o Tron od Telltale to czeka was powtórka z rozrywki, z nieznacznym tylko twistem.

W roli czarnego charakteru nie sprawdza się też Joan. Miks serialowego Gubernatora i komiksowego Negana nie działa z bardzo prostego powodu – za późno została przedstawiona. Trudno poczuć jakąkolwiek nienawiść do bohaterki, którą widzieliśmy raptem przez kilka minut w poprzednim odcinku. System dowodzenia Richmond chwaliłem w poprzednim epizodzie, ale już na początku Thicker than Water cała koncepcja zostaje zburzona, a mieszkańcy Richmond błyskawicznie zmieniają się w tępaków wierzących w każde słowo samozwańczej liderki społeczności. Zawodzi też główny bohater, a dokładniej relacje Javi – Kate, Javi – Clementine. Bardzo fajnie budowane więzi w pierwszych dwóch odcinkach spadły na dalszy plan. W efekcie Kate widzimy dopiero w końcówce, a Clementine zapisuje się w pamięci jedynie opisaną wyżej sytuacją.

The Walking Dead, podobnie jak inne gry od Telltale bardziej się ogląda, niż w nie gra, więc utrzymanie gracza/widza przed ekranem wymaga emocjonalnego zaangażowania. W Thicker than Water tego po prostu zabrakło i trudno oczekiwać, by finale mogło się coś zmienić. Bardzo duże rozczarowanie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.