3 miesiące do śmierci tom 2

Pierwszy album z miniserii Wolverine: Trzy miesiące do śmierci lekko mówiąc – nie zachwycił. Do Moje wywindowane oczekiwania zostały brutalnie zweryfikowane przez miałką fabułę i kompletny brak emocji, jakie powinniśmy dostać w takiej sytuacji. Nic, więc dziwnego, że do kontynuacji siadałem niezbyt optymistycznie nastawiony. Ale cóż, może zostanę pozytywnie zaskoczony. Sprawdźmy.

Wolverine przybył na wyspę Itsukushima szukając pomocy. Iron Fist oraz Shang-Chi kierują go do świątyni, w której rezyduje sama Śmierć. Konfrontacja ma przywrócić Loganowi pewność siebie i dodać odwagi, czyli cech których pozbawił go utracony czynnik gojący. Tymczasem Sabretooth dorwał Pinch, która posiada skradzioną Loganowi tajemniczą kulę, a na dodatek, by zmusić ją do współpracy, uwięził jej córkę. Logan musi zmierzyć się nie tylko z własnymi demonami, ale również pomóc swoim byłym towarzyszom i przede wszystkim dopaść Sabretootha.

Podobnie jak w poprzednim albumie, rządzi tutaj chaos. Latamy z miejsca do miejsca, Wolverine szuka kolejnych wskazówek, a przy okazji brata się ze wszystkimi, których uraził poprzednio. Jako, że jego dziwne zachowanie zostało wyjaśnione, trzeba spoić wszystkie przerwane więzy. Dialogi są w porządku, czuć emocje jakie targają poszczególnymi bohaterami, a wszystko to sprawia jednocześnie wrażenie pożegnania. Niestety skupianie się na nieistotnych, z punktu widzenia opowiadanej historii, postaciach sprawia, że fabuła jest bardzo miałka. Ot, Sabretooth próbuje rozprawić się z nowoczesnym, napakowanym technologiami, światem i marzy mu się stworzenie lądu, gdzie rządziłyby prawa natury. Szału nie ma.

Cieszy cemeo kilku postaci. Są X-Meni, jest Nick Fury i Agenci S.H.I.E.L.D. jest też Thor. I jeśli pojawienie się mutantów i Nicka zostało wpasowane w wydarzenia to Thor jest równie mocno na siłę z w pierwszym albumie. To tylko epizody, często bez znaczenia, ale jeśli decydujemy się umieszczenie w historii innych postaci, warto by były to występy uzasadnione.

Komiks kupicie w sklepie Egmontu

Wolverine: Trzy miesiące do śmierci, tom 2 zawiera zeszyty #8-12 oraz Annual #1. I to właśnie ta ostatnia historia jest najlepszym, co oferuje album. Wcześniej jednak poświęcono kilka stron Guernice, który jest powszechnie znanym i cenionym barem dla superbohaterów. Zrealizowany w formie reklamy short przybliżający historię baru i jego regularnych gości wypada świetnie i niezwykle zabawnie. Wróćmy jednak do dodatku oznaczonego jako Annual #1. Zatytułowany Wilk i szczenię zeszyt opowiada o wyprawie Wolverine’a i Jubilee wraz ze swoim adoptowanym synkiem Shogo. Wątek fajnie nawiązuje do przeszłości Logana, a dodatkowo jest prawdziwym popisem Jubilee. Całość podkreśla cudowny styl graficzny, jakże inny od poprzednich zeszytów.

Jest lepiej. Wolverine: Trzy miesiące do śmierci, tom 2 stoi na dużo wyższym poziomie niż tom 1. Jednocześnie nie jest to poziom jakiego oczekiwałem i jakiego wymaga tak wielkie wydarzenie, jak śmierć Wolverina. Mimo wszystko, rozczarowanie.

Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Egmont

Poprzedni artykułX-MENI I F4 W KINOWYM UNIWERSUM MARVELA!
Następny artykułGWIEZDNE WOJNY EPIZOD VIII: OSTATNI JEDI |Recenzja filmu
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.