listy zza grobu

Remigiusz Mróz zaskoczył zapowiedzią i szybką premierą pierwszej książki ze swojej najnowszej serii. Nowy cykl skupia się na Sewerynie Zaorskim, patomorfologu o tajemniczej przeszłości. Czy odniesie sukces podobny do Chyłki? Czas pokaże, a dzisiaj zapraszam do zapoznania się z recenzją pierwszej książki z tej serii zatytułowanej Listy zza grobu.

Powrót po latach

Po ponad 20 latach do rodzinnych Żeromic powraca Seweryn Zaorski. Opuścił miejscowość praktycznie zaraz po maturze i słuch po nim zaginął. Po powrocie Seweryn ma objąć pieczę nad nowoczesnym oddziałem miejscowego szpitala, który poświęcony będzie patomorfologii. Seweryn wprowadza się do starego domu koleżanki z klasy Kai Burzyńskiej, a podczas remontu odkrywa zabetonowany w posadzce plik dyskietek. Zaorski mógłby to zignorować, gdyby nie fakt, że Kaja od ponad dwudziestu lat, zawsze tego samego dnia, dostaje listy od… nieżyjącego od dwóch dekad ojca. Czy dyskietki również zostawił jej ojciec? Jaką kryją tajemnicę? I czy mają coś wspólnego z pierwszym w historii Żeromic morderstwem?

Człowiek z przeszłością

Listy zza grobu można podzielić na dwie, uzupełniające się części. Pierwszą z nich jest tajemnicza przeszłość Seweryna. Co stało się, że doświadczony patomorfolog wrócił do rodzinnego miasta? Miasta, w którym nie pozostało nic, co by uzasadniało taką decyzję. Tajemnica oczywiście wychodzi na jaw, ale po drodze na czytelnika czeka wiele zwrotów akcji. Rewelacje na temat Seweryna odkrywamy razem z Kają Burzyńską, starą miłością Zaorskiego. A do tego miejscową policjantką i żoną burmistrza Żeromic, najlepszego kumpla z dzieciństwa naszego bohatera. Znalazło się tutaj miejsce na wątek obyczajowy, a może raczej romantyczny, ale został on poprowadzony całkiem zgrabnie i pasuje do przedstawionej historii.

Kod Burzyńskiego

Druga część książki to tytułowe listy zza grobu od ojca Kai, które w połączeniu ze znalezionymi przez Seweryna dyskietkami tworzą swoisty kod Burzyńskiego. Tajemnica jaką niosą ze sobą zostawiane wskazówki jest wielowątkowa i naprawdę zaskakująca. Nie porównam tego do Dana Browna opierającego swoje dzieła na wątkach historycznych i zabytkowych dziełach, aczkolwiek schemat jest bardzo podobny. Każda kolejna łamigłówka prowadzi do następnej, by w finale zgrabnie wszystko połączyć w całość. Listy stają się motorem napędowym fabuły pomimo wrażenia, że bohaterowie nieco zbyt szybko i łatwo wpadają na rozwiązania kolejnych zagwozdek. Strony książki lecą bardzo szybko, ponieważ im dalej w las tym większe nasze zainteresowanie i większa żądza odkrycia tajemnicy. I to naprawdę działa. Szkoda jedynie, że samo rozwiązanie rozczarowuje i, co za tym idzie, mocno rzutuje na ocenę końcową.

Remigiusz Mróz doskonale opanował sztukę mylenia tropów i chowania asów w rękawie. Rozdziały nierzadko wieńczone są mniejszymi bądź większymi cliffhangerami, które, co prawda, nie zaskoczą doświadczonych czytelników, ale doskonale spełniają swoje zadanie – powstrzymują nas od odłożenia książki. Listy zza grobu nie zrobiły na mnie wrażenia, jakiego oczekiwałem, niemniej książka pękła bardzo szybko i bynajmniej nie uważam, by był to czas stracony. Ciekawy początek nowej serii, ale niewiele ponad to.

5/10

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.