Wraz z trzecim sezonem dobiega końca zarówno sama Jessica Jones jak i całe Netfliksowe Uniwersum Marvela. Umowy z Disneyem zostały zerwane, Luke Cage, Iron Fist, Daredevil i Punisher skasowane, a nam pozostaje zapoznać się z ostatnimi trzynastoma odcinkami projektu, który dostarczył wiele godzin bardzo dobrej rozrywki. Recenzja finałowego sezonu serialu Jessica Jones.

Jess, Trish i inni

Kolejność oglądania seriali Marvela na Netflixie:
1. Daredevil – sezon 1
2. Jessica Jones – sezon 1
3. Daredevil – sezon 2
4. Luke Cage – sezon 1
5. Iron Fist – sezon 1
6. The Defenders
7. The Punisher – sezon 1
8. Jessica Jones – sezon 2
9. Luke Cage – sezon 2
10. Iron Fist – sezon 2
11. Daredevil – sezon 3
12.The Punisher – sezon 2
13. Jessica Jones – sezon 3

Od dramatycznego zakończenia drugiej serii minął rok. Jessica zerwała wszelkie kontakty z Trish i na poważanie zajęła się pracą detektywa. Ba, zainwestowała nawet w reklamę i asystentkę. Czy wyszło jej to na dobre? Trudno powiedzieć, ponieważ dalej pije na umór i nierzadko przesadza z wykorzystaniem swoich zdolności. Trish tymczasem testuje szlifuje swoje nowo nabyte nadnaturalne zdolności. Koci refleks i zwinność łączy ze znakomitym widzeniem w ciemności, co sprawia, że co raz śmielej wychodzi na ulice, by walczyć ze złem.  W komiksach przybrała postać Hellcat, ale serial odchodzi od ksywek i trykotów, więc jej superbohterskie imię nie pada ani razu. Koniec końców siostry muszą pojednać się o wiele szybciej, gdyż pojawiają się na celowniku niezwykle inteligentnego seryjnego mordercy.

Malcolm tymczasem sumiennie wypełnia obowiązki śledczego w kancelarii Hogarth kreatywnie rozwiązując problemy klientów Jeryn. Jednak, czy naginanie prawa i szukanie haków na przeciwników jest tym, co kierujący się silnym kompasem moralnym chłopak chce robić w życiu? Sama Hogarth dalej nie może pogodzić się z postępującą chorobą i szuka sposobu na pożegnanie się ze światem na swoich zasadach. Prawniczka postanawia nawiązać kontakt z Kith, swoją szkolną miłością, która ma teraz męża i syna. Jeri robi dosłownie wszystko, żeby odbić kobietę nie bacząc na nic i nikogo.

Pod względem scenariusza trzeci sezon Jessiki Jones zdecydowanie przewyższa drugi. Na przestrzeni trzynastu odcinków nie mamy większych przestojów i praktycznie każdy epizod dostarcza konkretnej dawki emocji i rozwija fabułę. Nie ma tutaj prowadzących donikąd wątków pobocznych, ponieważ każdy z bohaterów (no może oprócz Hogarth) czynnie bierze udział w wątku przewodnim.

Foolkiller

Duży wpływ ma na to główny czarny charakter – Gregory Salinger. Znany z marvelowskich komiksów Foolkiller jest przeciwnikiem jakiego w drugim sezonie brakowało. Pozbawiony nadludzkich zdolności seryjny morderca w walce nie może równać ani z Jessiką ani z Trish, natomiast nadrabia to niesamowitą inteligencją i przebiegłością. Plany Salingera sprawiają, że Jess pomimo swojej wielkiej siły fizycznej wielokrotnie zdaje się zupełnie bezsilna i zagubiona. Scenarzystom udało się sprawić, że Salinger dzięki swojej ogromnej wiedzy i umiejętnościom nie tylko dorównuje głównej bohaterce, ale niejednokrotnie ją przewyższa. Ponadto jego wątek prowadzony jest bardzo nieoczywistym torem i naprawdę trudno przewidzieć w którą stronę zmierza fabuła. Wielki plus.

Bo z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach

Nazwałem Trish Hellcat, a Salingera Foolkillerem, ale w serialu nigdy nie padają ich komiksowe ksywki. Ponadto Salinger nigdy nie ubiera się, jak jego komiksowy odpowiednik. A Trish? Z Trish wiąże się pewna zabawna scena, gdy przymierza swój komiksowy strój…

Jessica Jones to od zawsze serial, który mocno stawia na charakterystykę bohaterów. I tak też jest tym razem. Prym wiedzie naturalnie dalszy rozwój Jessiki, która uporała się z Kilgrave’em i tym co zmuszona była mu zrobić. Przetrawiła też spotkanie z matką, której daleko było (lekko mówiąc) do wymarzonego ideału. Tym razem Jess musi znaleźć swoją własną drogę i podjąć decyzję jak będzie wykorzystywała swoje zdolności. Czy stanie się bohaterką, jakiej oczekuje opinia publiczna, czy zapije się na śmierć w swoim mieszkaniu.

Trish natomiast zaskakująco radzi sobie z czynami, jakich dopuściła się w finale poprzedniej serii. Patsy powoli odkrywa, że sława i popularność jakiej się dorobiła robiąc to co zaplanowała dla niej matka nie jest tym, co chce robić w życiu. Trish posiadająca teraz moce uważa, że może być bohaterką jaką nigdy nie była i nie będzie Jessika, co powoli korumpuje jej trzeźwość myślenia i ocenę sytuacji. Relacja przybranych sióstr jest zdecydowanie najmocniejszym punktem finałowej serii. Tracąca poczucie wartości, kierująca się pokręconymi argumentami Trish świetnie kontrastuje z Jessiką, która pomimo swojego antypatycznego podejścia do życia walczy o najważniejsze wartości.

Czy zatem oglądać? Jak najbardziej! Twórcy mając świadomość, że to finałowy sezon zakończyli wszystkie najważniejsze wątki i nie zostawiali nic na kontynuację, której i tak byśmy nie doczekali. To pełen emocji sezon, nie mający praktycznie słabszych momentów. Obok Daredevila to najlepsze, co możecie zobaczyć w Netflikoswym Uniwersum Marvela.