Netflix zakończył swoje Telewizyjne Uniwersum Marvela, HBO zapowiada swoją wizję Watchmen, więc Amazon nie mógł być gorszy. Zdecydowano się sięgnąć po licencję na komiksową serię Gartha Ennisa, którego możecie kojarzyć z kapitalnej serii Punisher MAX. Moja recenzja pierwszego sezonu serialu The Boys.

Komiksowy pierwowzór

Komiksowy oryginał The Boys to dzieło wspomnianego Gartha Ennisa do spółki z rysownikiem Darickiem Robertsonem. Zeszyty #1-6 wydało Wildstorm, po czym serię anulowano. Studio było związane z DC, które nalegało na skasowanie serii ze względu na jej anty-superbohaterski wydźwięk. DC nie było zainteresowane prawami do serii, więc twórcy mogli poszukać sobie nowego wydawcy. Co więcej DC mimo wiążącego kontraktu zezwoliło Robertsonowi na pracę nad projektem The Boys. Dzięki temu kolejne zeszyty (#7-72) znalazły wydawcę i ukazywały się od maja 2007 roku do roku 2012 pod szyldem Dynamite Entertainment. Co ciekawe wygląd głównego bohatera Robertson oparł na Simonie Peggu. Aktor napisał przedmowę do komiksów oraz zagrał rolę ojca głównego bohatera w recenzowanym serialu!

The Boys to nie badziewny boysband

Hughie Campbell to młody chłopak pracujący w sklepie z elektroniką. Od dzieciństwa był fanem superbohaterów, a o słynnej Siódemce wie prawie wszystko. Gdy dziewczyna zaproponowała mu wspólne zamieszkanie, życie wydawało się idealne. Wydawało się, ponieważ podczas rozmowy z dziewczyną dzieje się coś niezrozumiałego – Robin dosłownie rozpada się na kawałki. Szybko okazuje się, że stała na drodze Pośpiesznego (A-Train), który po prostu przez nią przebiegł. Świat Hugh również rozpada się na kawałki.

Na domiar złego śmierć Robin została przez media uznana za wypadek przy pracy, a dziewczyna winna tego, że nie zachowała wystarczającego bezpieczeństwa. I już. Żadnych reperkusji, wszyscy dalej ubóstwiają tzw. supków. W tym właśnie momencie pojawia się Billy Butcher, facet, który twierdzi, że pomoże mu dokonać zemsty. Opracowali plan, ale oczywiście wszystko idzie nie tak i tym samym Chłopaki trafiają na superbohaterską listę wrogów.

Ojczyznosław was ochroni

W The Boys to właśnie supki są czarnymi charakterami. Serial ukazuje ich jako zepsutych do szpiku kości celebrytów, którym każdy występek uchodzi na sucho, a ratowanie świata to tylko PR-owa przykrywka ich prawdziwych celów. Ludzie ich uwielbiają, nawet ubóstwiają i tym samym wierzą w każde wypowiedziane przez nich słowo. Na świecie jest dużo ludzi z mocami, ale to słynna Siódemka jest na ustach wszystkich jako drużyna złożona z najlepszych z najlepszych.

Polska wersja zawiera fantastyczne tłumaczenia przydomków supków Zdecydowano się na ich dość kreatywne przełożenie, by podkreślić satyrę na świat supków.

Obdarzeni mocami stworzeni są na bazie postaci z uniwersum DC. Przywódcą grupy jest Ojczyznosław (Homelander) obdarzony wielką siłą, kuloodpornością, laserowymi oczami i umiejętnością latania (kogoś przypomina?). Oprócz niego w Siódemce są Głęboki (Deep, niby Aquaman), Czuła Królowa (Queen Maeve, niby Wonder Woman), Pośpieszny (A-Train, Flash-wiadomo), Przejrzysty (Transculent, niewidzialny koleś) oraz Czarny Mrok (Black Noir, zamaskowany samuraj). Nowym nabytkiem jest pełna wpojonych ideałów i szlachetnych pobudek Gwiezdna (Starlight), która radość z dołączenia do superbohaterskiej ligi szybko zamienia na nienawiść do nowych kolegów. Dla supków czynienie dobra to tylko marketingowy obowiązek, dużo ważniejsze jest realizowanie swoich żądzy. Narkotyki, imprezy, rozkrzyczani fani łechcą ich ego i każą im mierzyć jeszcze wyżej. Kwestią czasu jest, gdy obdarzeni mocami celebryci będą chcieli sięgnąć po władzę nad światem i nikt nie będzie mógł im się przeciwstawić.

Zabawnie i brutalnie

Rolę Ojczyznosława zagrał Anthony Starr, czyli szeryf Hood z mojego ulubionego Banshee. Jeśli nie oglądaliście to sprawdźcie na HBO GO!

Fabuła The Boys opiera się na wątku zemsty, który eskaluje do wielkich rozmiarów. Hughie i Rzeźnik werbują Francuza (Frenchie) oraz… Cycusia (Mother’s Milk) i ukrywając się przed wkurzonymi supkami opracowują plan na zniszczenie teoretycznie niezniszczalnych. Fabuła pełna jest przezabawnych gagów i świetnych, soczystych dialogów (mówka motywacyjna odwołująca się do Spice Girls to mistrzostwo świata), które zostaję w głowie długo po obejrzeniu. Ponadto wysoka kategoria wiekowa pozwoliła na pokazanie wielu brutalnych, czasem przegiętych scen, które idealnie podkreślają klimat produkcji. Charaktery bohaterów zostały świetnie zarysowane i dobrze do siebie dopasowane. Każdy z nich ma też swój mały wątek, który jest sukcesywnie rozwijany podczas sezonu.

Łyżka dziegciu

Jedyne do czego mogę się przyczepić to zakończenie. Pierwszy sezon liczy osiem odcinków, czyli standard w serialach Amazonu. Problem w tym, że sprawiło to, że finał się po prostu nie udał. Oprócz ostatnich 10 minut zamykających najważniejszy wątek sezonu, nie wyjaśnia się nic więcej. Dla przykłady wątek Głębokiego z Siódemki nie tyle nie został zakończono, co na dobrą sprawę się nie praktycznie rozpoczął. Mamy kilka przebitek z jego „misji” ratowania zwierząt (potrafi z nimi rozmawiać) i chociaż są przezabawne to prowadzą donikąd. Od pierwszego odcinka czekaliśmy aż Gwiezdna zemści się za upokorzenie jakiego doznała z jego strony, a twórcy jakby o tym kompletnie zapomnieli. Tak samo nie wiemy nic o Czarnym Mroku z Siódemki, który pojawił się w raptem kilku scenach. Prawdopodobnie wątki będą kontynuowane w kolejnym sezonie, ale w takim razie nie trzeba było ich ładować do pierwszego.

The Boys to największa serialowa niespodzianka 2019 roku. Amazon jednym ruchem pokonał całe serialowe uniwersum DC i zdeklasował większość seriali umiejscowionych w uniwersum Marvela. To obok Daredevila i Umbrella Academy najlepszy serial oparty na komiksach jaki możecie obejrzeć. Naprawdę warto!

8/10

Serial możecie oglądać na Amazon Prime Video

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.