Serial praktycznie od początku zagrożony anulacją. Słaby początek zamienił na kapitalną końcówkę pierwszej serii, utrzymał poziom w drugim i części trzeciego sezonu. Później było słabiej, ale i tak Agenci dostali zamówienie na szósty i siódmy, finałowy sezon. Seria szósta już za nami, więc sprawdźmy, jak mają się Agenci T.A.R.C.Z.Y.

Wśród gwiazd

1. Agents of S.H.I.E.L.D.Sezon 1
2. Agents of S.H.I.E.L.D.Sezon 2
3. Agents of S.H.I.E.L.D.Sezon 3
4a. Agents of S.H.I.E.L.D.Sezon 4A 
4b. Agents of S.H.I.E.L.D.Sezon 4B
4c. Agents of S.H.I.E.L.D.Sezon 4C
5. Agents of S.H.I.E.L.D.Sezon 5
6. Agents of S.H.I.E.L.D.Sezon 6
7. Agents of S.H.I.E.L.D.Sezon 7 (2020)

Zaczynamy około rok po zakończeniu serii piątej. Daisy, Jemma Simmons, Piper i Davies przemierzają Galaktykę w poszukiwaniu Fitza. Fitza, który został poddany hibernacji przez Enocha i miał spędzić kilkadziesiąt lat w dryfującej kapsule, by przebudzić się w przyszłości, do której monolity wysłały ekipę w serii piątej. Jednak, gdy Agenci pokonali Kree i zapobiegli zniszczeniu Ziemii ciąg zdarzeń został mocno zaburzony. W efekcie statek i kapsuła Fitza zostały zniszczone, a on sam błąka się po Wszechświecie razem z Chroniconem.

I na Ziemi

Na Ziemi tymczasem nowy dyrektor S.H.I.E.L.D. Mack wraz z Yoyo i May przywracają agencję do stanu dawnej świetności. I gdy już pogodzili się, ze śmiercią Coulsona, namierzają kosmiczna grupę komandosów, którym przewodzi Sarge, człowiek łudząco podobny do… Coulsona. Kim, a może czym jest ów przybysz? Jakie ma zamiary? A przede wszystkim, dlaczego wygląda jak osoba, której najbardziej wszystkim brakuje?

MCU gdzie jesteś?

Gdy serial prezentował swój najwyższy poziom był mocno powiązany z Kinowym Uniwersum Marvela. Końcówka pierwszej serii związana z filmem Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz wyniosła serię na bardzo wysoki poziom. Drugi sezon lekko podpierał się kolejnymi filmami, ale powiązanie nigdy nie było już tak mocne. Seria czwarta odeszła już bardzo daleko od głównej linii wydarzeń, a piąta rozgrywała się w przyszłości. Sezon szósty już całkowicie odcina się od MCU. Wątek Sagi Nieskończoności (Infinity Saga) tutaj w ogóle nie występuje, podobnie nie mamy absolutnie żadnych odwołań do znanych superbohaterów i filmów. Zapomnijcie więc o pstryknięciu Thanosa, o wielkiej bitwie z Endgame czy wpływie zakończenia filmu na przyszłość serialu. Agents of S.H.I.E.L.D. to już zupełnie inna bajka. Niestety.

Dramat w trzech aktach…

Szósty sezon został skrócony do 13. odcinków. Pomysł jak najbardziej dobry, ponieważ poprzednie dwa sezony okrutnie atakowały fillerami przez brak pomysłów na pełną serię. Pomysł, a wykonanie to jednak dwie różne sprawy. Przez większość sezonu panuje tutaj fabularny chaos. Część rozgrywająca się w przestrzeni kosmicznej to totalne nieporozumienie. Koszmarne rozwiązania fabularne, bardzo niski budżet i operowanie tymi samymi, pięcioma szczelnie zamkniętymi miejscówkami. Zapomnijcie o krajobrazach obcych planet, o tajemniczych lasach, pustyniach, jaskiniach, florze i faunie. W zamian dostaniecie kosmiczny bar dla dziwolągów, jakieś korytarze i maszynownie statków. Wątek kosmiczny można było zamknąć w góra dwóch odcinkach i zapomnieć, a tak musimy wracać do tych korytarzy przez ponad połowę sezonu…

Druga sprawa to Sarge (ten wyglądający jak Couslon). Idea z kosmicznymi komandosami dysponującymi bardzo zaawansowaną technologią jest jak najbardziej w porządku, ale po raz kolejny zawodzi wykonanie. Naprawdę dobre motywy mieszają się ze strasznymi głupotami i debilnymi decyzjami bohaterów. Czasem wygląda to tak, że ktoś wpadł na fantastyczny pomysł, a zadaniem scenarzystów było maksymalnie rozwlec go w czasie. Dodamy tutaj durny zwrot akcji, a tutaj powtórzymy walkę tego i tego, a tutaj to wszystko odwrócimy do góry nogami. Pomieszanie z poplątaniem i aż nadto widoczny brak spójnej koncepcji.

Jakby mało było głupot to trzeba wspomnieć o bohaterach. Fitz i Simmons po raz kolejny nie mogą zaznać spokoju i szczęścia. Mack, żeby uratować jedną osobę woli poświęcić dziesiątki, a może i miliony. Yoyo korzysta ze swoich umiejętności, gdy tylko jest to na rękę scenarzystom, a w przypadkach, gdy każdy jej potrzebuje tępo patrzy się przez siebie. Powraca również Deke, który w ciągu roku stał się wielkim wizjonerem z Doliny Krzemowej.

Tymczasem nad tym wszystkim góruje Izel (w tej roli Karolina Wydra), wielki czarny charakter. Co za głupota… Wszystko co robi pani w obciachowej peruce jest pozbawione sensu. Całe swoje wielkie plany mogła zrealizować dużo prościej, ale ta postanowiła sobie wszystko skomplikować i w odpowiedniej chwili dać znać (oczywiście nie dosłownie) bohaterom: „o teraz możecie mnie powstrzymać, nie zepsujcie tego”. A ci choćby nie wiem jak bardzo mieli wszystko wyłożone na tacy podejmują debilne decyzje i odkładają finał w czasie. Jest naprawdę źle.

Nie mam zupełnie nic na obronę szóstego sezonu Agents of S.H.I.E.L.D. Do tej pory przymykałem oko na różnorakie niedociągnięcia, ale nie tym razem. Wizja tego sezonu zupełnie rozminęła się z dostępnym budżetem. Epickie, w założeniach, sceny wypadły żałośnie. Wystarczyło zmniejszyć skalę, dodać emocjonującą fabułę i mielibyśmy sukces. A mamy spektakularną porażkę.

2/10

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.