Półmetek dziesiątej serii The Walking Dead za nami. Druga część sezonu dziewiątego zaostrzyła apetyty i zwiastowała renesans skostniałej formuły. Dziś możemy odpowiedzieć na pytanie, czy Daryl, Michonne i Carol na dobre wyszli z kryzysu i odmienili oblicze serialu. Recenzja The Walking Dead Sezon 10A.

 

Przez 10A rozumiem pierwsze osiem odcinków serii. Zgodnie z zapoczątkowaną w trzecim sezonie tradycją seria składa się z ośmiu odcinków emitowanych w okolicach połowy października i ośmiu od lutego następnego roku. Przyjęło się, że część wątków rozgrywających się na przestrzeni tych ośmiu epizodów zamykana jest w ostatnim z nich, a druga połowa otwiera własne. W teorii ma to sprawić, że serial będzie bardziej dynamiczny, ale rzeczywistość już wielokrotnie pokazała, że to tylko teoria.

Jak żyć z Szeptaczami u bram

The Walking Dead 9A
The Walking Dead 9B

W stosunku do znakomitego zamknięcia serii dziewiątej mamy kolejny przeskok w czasie. Tym razem nie jest tak drastyczny, jak rok temu, gdzie od momentu zniknięcia Ricka minęło aż sześć lat. Tutaj mija kilka miesięcy lub tygodni, a wywnioskować to możemy jedynie po fakcie, że Rosita urodziła dziecko.

Mieszkańcy Alexandrii i Wzgórza próbują pozbierać się po wyjątkowo brutalnym ataku Szeptaczy. Wszyscy zgodnie podjęli decyzję, że nie będą łamać narzuconych przez Alfę zasad i starają się nie przekraczać wytyczonych granic. Niestety brak amunicji i kurczące się zapasy zmuszają bohaterów to naginania ustaleń, za które grożą poważne konsekwencje. Ponadto część mieszkańców zaczyna głośno sprzeciwiać się decyzjom rady i żąda krwawego odwetu na Szeptaczach. Wśród osób pragnących zemsty przoduje Carol, dla której śmierć Henry’ego była zbyt potężnym ciosem. Czy uda jej się przekonać Michonne i Daryla do kolejnej walki o przetrwanie?

The Walking… nuuuudaaaa

Dziesiąty sezon w założeniach wygląda bardzo obiecująco. Niestety tylko w założeniach. Od pierwszych minut pierwszego odcinka razi niebywały brak pomysłów. Wygląda na to, że scenarzyści kompletnie nie mają pojęcia jak poprowadzić wątek walki z Szeptaczami. W efekcie mamy całą masę nic nieznaczących wątków, na jakie moglibyśmy trafić w telewizyjnych proceduralach. Drzewo się przewróciło i rozwaliło płot – cały odcinek poświęcony naprawianiu szkód. Carol ma zwidy – prawie cały odcinek zastanawiamy się czy się jej zdawało czy nie. Kelly została gdzieś tam w lesie – oczywiście cały odcinek jej szukamy. Córka Alfy jest traktowana nieufnie i wszyscy są wrogo do niej nastawieni – kolejne niepotrzebne trzydzieści minut. Słowem – nuda.

W sposób, o którym wspomniałem powyżej wypchano praktycznie cały sezon 10A. Wątek główny rozwija się bardzo malutkimi fragmentami. W zasadzie to co działo się pomiędzy Szeptaczami, a głównymi bohaterami można by zamknąć na przestrzeni góra trzech odcinków. A tak zapychacze, zapychacze i raz jeszcze zapychacze. Coś zaczyna się dziać dopiero w końcówce siódmego odcinka i ma mocny wpływ na cały finał jesiennej części. Sam finał zresztą też wypada znośnie i byłby całkiem niezły, gdyby nie jego końcówka. Tak durny, bardzo naiwny i kompletnie nierealistyczny cliffhanger w ogóle nie powinien się tutaj znaleźć. Trzeba się chyba przyzwyczaić, że tak wygląda ten serial…

Promyki w morzy beznadziei

A czy są jakieś pozytywy? A są. Po raz pierwszy od dawien dawna mamy naprawdę dużo scen Daryla z Carol. I co ciekawe to ulubieniec fanów i aktualnie największa gwiazda serialu jest tym razem tym rozsądniejszym. Co prawda głównie się ze sobą sprzeczają, ale wspólny wątek ma kilka naprawdę fajnych momentów. Podobnie wygląda sprawa Negana. Powoli nawracający się zabijaka jest chyba najjaśniejszym punktem tej serii. Gdy zostaje spuszczony ze smyczy to dzieje się naprawdę dużo, a nie zabrakło też jego kapitalnych monologów.

Chciałbym napisać, że nie możecie tego przegapić, ale nie mogę. Mimo kilku dobrych momentów The Walking Dead Sezon 10A nieprawdopodobnie nudzi. Dotychczas działo się dużo, ale większość wydarzeń i decyzji bohaterów były głupotami. Tym razem idiotyzmów jest znacznie mniej, ale za to przez 80% czasu na ekranie nie dzieje się zupełnie nic. Obejrzeć można, ale nic nie stracicie oglądając jedynie odcinek finałowy. Jest aż tak słabo…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.