I Wojna Kanga

II Wojna Domowa już za nami, czas na kolejne rozdania w poszczególnych seriach. Czas powrócić do historii Marka Waida, który prowadzi odświeżoną drużynę Mścicieli. Recenzja komiksu Avengers Tom 4: I Wojna Kanga.

Mało nas, mało nas…

Po wydarzeniach z II Wojny Domowej szeregi Avengers pod wodzą Sama Wilsona opuścili niedysponowany Iron Man, a także młode wilki, czyli Ms. Marvel, Miles Morales/Spider-Man oraz Nova. W ich miejsce w drużynie zadomowiła się nowa Wasp, a także pojawił się Herkules. Tak, ten Herkules z greckiej mitologii. Pochodzi z Olimpu, wykonał dwanaście prac, a siłą znacznie przewyższa Hulka. Czy to jednak wystarczy, aby pokonać przeciwników i… zadowolić czytelników?

I Wojna Kanga

Seria Avengers Marka Waida:
1. Avengers Tom 1: Siedmiu Wspaniałych
2. Avengers: Impas
3. Avengers Tom 2: Rodzinny Interes
4. Avengers Tom 3: II Wojna Domowa
5. Avengers Tom 4: I Wojna Kanga
6. Avengers Tom 5: Tajne Imperium
7. Avengers Tom 6: Zderzenie Światów (listopad 2020)

Finał poprzedniego tomu przedstawił tajną misję Visiona. Misją tą okazało się porwanie i ukrycie… bobasa Kanga. Vision zrobił to, aby brzdąc w przyszłości nie został Kangiem Zdobywcą i raz na zawsze dał spokój ziemskim superbohaterom. Niestety zamiast zmienić przyszłość akcja wprowadza kolejne paradoksy czasowe i nie tylko rozjusza potężnego podróżnika w czasie, ale tworzy jego kolejne wersje i wprowadza gigantyczny chaos. Jedynym sposobem wydaje się zebranie największej w historii drużyny Avengers rozsianej po wielu liniach czasowych. A pomóc w tym może technologia Parker Industries. Tym samym do Avengers Sama Wilsona dołącza Spider-Man.

Crossover marvelowskich epok

Kang działa jednocześnie w wielu epokach, co zapewnia mu potęgę, władzę i potrzebne do jej sprawowania środki. Avengers postanawiają uderzyć jednocześnie w różnych epokach, a do pomocy skłaniają różne grupy Avengers. Fajnie zobaczyć Iron Mana w swojej kanciastej zbroi, Hanka Pyma w postaci Giant Mana, czy młodego Namora. Wisienką na torcie jest jednak interakcja Spider-Mana z Hulkiem z dawnych czasów. Peter mówi do niego półsłówkami i hasłami („Hulk niszczyć!”) nie mogąc przyjąć do wiadomości, że ma do czynienia z inteligentnym Hulkiem. Sporo tutaj świetnego humoru rozładowującego napięcie. Zresztą fabularnie album wygląda bardzo dobrze od początku do samego finału. Naprawdę angażująca lektura.

Źle to wygląda

Wrażenia psuje oprawa. Rysunki tworzył Mike del Mundo i również on wraz z Marco D’Alfonso nakładał kolory. Zdecydowano się na styl, który kompletnie nie pasuje do tego typu komiksu. Dziwne, niemalże psychodeliczne kadry wyglądają jak zobrazowane majaki odurzonego narkomana. Do tego dochodzą niebywale brzydkie, karykaturalne wyrazy twarzy postaci. A wszystko to ubrane w wyprane i równie brzydkie kolory.

Avengers Tom 4: I Wojna Kanga to dobra historia w brzydkich szatach. Oczywiście mam dość pakowanych do Marvela podróży w czasie robiących za Deus Ex Machina, ale w przypadku Kanga jest to uzasadnione. Gdyby tylko rysunki były ładniejsze…

Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Egmont

29,99
5.7

FABUŁA

7.0/10

RYSUNKI

4.0/10

PRZYSTĘPNOŚĆ

6.0/10

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.