Miasto bezkresnej nocy

Trudno uwierzyć, ale to już 17 książka z Agentem Pendergastem od duetu – Douglas Preston i Lincoln Child. Seria od samego początku jest mi bardzo bliska, dlatego z wielką przyjemnością zasiadłem do najnowszej odsłony, która właśnie zagościła na półkach księgarni. Recenzja książki Miasto bezkresnej nocy.

Od wydarzeń w Obsydianowej Komnacie minęło zaledwie kilka tygodni. Constance wyjechała zostawiają pogrążonego w smutku Pendergasta. Ponadto Aloysius swoimi działaniami naraził się władzom FBI i stracił wszystkie swoje przywileje. Teraz chcąc pracować dla Biura musi zajmować się przydzielonymi mu sprawami, a nie tylko tymi, które go zaintrygowały. Szybko okazuje się, że już pierwsza z takich spraw idealnie wpisuje się w jego zainteresowania…

CHRONOLOGICZNE ZESTAWIENIE WSZYSTKICH ODSŁON SERII Z AGENTEM PENDERGASTEM.

Kat w Nowym Jorku

W Nowym Jorku pojawia się, a przynajmniej wszystko na to wskazuje, seryjny morderca. Napastnik w bardzo zuchwały sposób dociera do bogatych i wpływowych nowojorczyków, a następnie morduje i pozbawia ich głów. Odznacza się przy tym wyjątkową inteligencją i przebiegłością. Policja nie ma żadnych tropów, a sekcja behawioralna Qunatico rozkłada bezradnie ręce. Przed D’Agostą najtrudniejsze śledztwo w karierze, a przed Pendergastem szansa na odkupienie swoich win.

Powiew świeżości?

Miasto bezkresnej nocy to spora zmiana klimatu względem poprzednich książek. Może nie jest to restart serii, ale historia odcina się zarówno od poprzednich wydarzeń, jak i od przewijających się od lat bohaterów. Oprócz zaznaczonej jedynie obecności Proctora i Laury Hayward książka skupia się na D’Agoście i Pendergaście. Panowie znają się wiele lat, wiele razem przeszli i są najjaśniejszymi punktami całej serii. Dobrze, więc powrócić do korzeni i być świadkiem ich kolejnego wspólnego śledztwa. Również takim powrotem do korzeni jest obecność dziennikarza New York Posta – Bryce’a Harrimana. Harrimana poznaliśmy lata temu, gdy rywalizował z Billem Smithbackiem. Tym razem znienawidzony dziennikarz przeżywa swoje pięć minut sławy rozpisując się o serii morderstw i skutecznie komplikując dochodzenie D’Agosty i Pendergasta.

Mroczne Miasto bezkresnej nocy

Miasto bezkresnej nocy dotychczasową gatunkową mieszankę zmienia w klasyczny thriller. Nie licząc tajemniczych okoliczności śmierci ofiar fabuła jest bardzo przyziemna i w dużej mierze skupia się na robocie detektywów. Mamy tutaj trzymające w napięciu śledztwo, szukanie poszlak i nieustanne mylenie tropów. Próżno szukać nadprzyrodzonych zdarzeń, długowiecznych ludzi, czy zaginionych miast. Jedynie zakończenie to ukłon w stronę wieloletnich fanów Pendergasta. Finał skonstruowany jest niczym pojedynek Sherlocka z Moriartym, co dla jednych będzie sporym zawodem, a dla drugich fantastycznym mrugnięciem okiem.

Jak zdążyliście się domyślić Miasto bezkresnej nocy to książka zupełnie inna niż kilka, a nawet kilkanaście poprzednich odsłon. Moim skromnym zdaniem jest to bardzo dobra odskocznia od pełnych zależności i trudnych w odbiorze wydarzeń z dwóch ostatnich tomów. Tę historię mogą czytać nawet osoby nie znające Pendergasta i to jej największa siła. Wiem, jestem nieobiektywnym, oddanym fanem, ale i tak sprawdźcie. Nie zawiedziecie się.

8/10

Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Agora

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.