Recenzując książkę Stephena Kinga pt. Instytut wspominałem, że temat idealnie nadaje się na serialową adaptację. Naprzeciw moim oczekiwaniom wyszło HBO, które zapowiedziało szereg jednosezonowych produkcji na podstawie książek mistrza horroru. Na pierwszy ogień idzie jedna z najlepszych książek Kinga jakie w życiu przeczytałem. Recenzja serialu Outsider.

Kto zabił Frankiego Petersona?

W niewielkiej amerykańskiej miejscowości w stanie Georgia zostaje zamordowany chłopiec. Frankie Peterson został brutalnie zgwałcony, a następnie równie bezwzględnie zamordowany. Morderca zostawił na miejscu zbrodni masę śladów, a także nadział się na cały szereg świadków. Sprawcą okazał się lubiany i szanowany trener młodzików Terry Maitland. Szeryf Ralph Anderson rozjuszony całą sprawą decyduje się na zatrzymanie podczas meczu, by maksymalnie dopiec zwyrodnialcowi.

Terry trafia do aresztu, a wyrok dożywocia zdaje się być jedynie kwestią czasu. Bardzo szybko okazuje się, że podejrzany pomimo obciążających go dowodów ma też silne alibi. Terry podczas morderstwa był w zupełnie innym mieście, co potwierdzają nie tylko jego przyjaciele, ale również nagrania z monitoringu. Niemożliwe, aby był w dwóch miejscach jednocześnie, ale jeśli żadne logiczne wytłumaczenie nie ma tutaj zastosowania to może warto przyjrzeć się niemożliwemu…

Dwa oblicza Outsidera

Outsider w swojej pierwszej połowie jest klasycznym thrillerem. Pozornie prosta do rozwiązania sprawa szybko eskaluje do niewyobrażalnych rozmiarów. Podjęta przez Andersona decyzja o publicznym zatrzymaniu ma swoje bardzo bolesne konsekwencje nie tylko dla rodziny Terry’ego, ale także dla najbliższych zabitego chłopca. Gdy pojawia się co raz więcej znaków zapytania rodzina zatrudnia Holly Gibney, prywatną detektyw z Chicago. Holly ma specyficzny sposób bycia, ale jej otwarty i bardzo przenikliwy umysł może poprowadzić śledztwo na zupełnie nowe tory. Tym bardziej, że to nie pierwszy raz, gdy ktoś lubiany dopuszcza się bardzo podobnej zbrodni. 

W drugiej części serialu klimat nieco się zmienia dopuszczając wątki nadprzyrodzone i przekształcając serial w horror. Oczywiście nie mogę zdradzić o co tutaj chodzi, ale osoby znające Kinga wiedzą czego można się spodziewać. Jednakże nie oznacza to, że dostajemy drugie Castle Rock, czy To, ponieważ Outsider robi wiele, by mocno stąpać po ziemi. Duża w tym zasługa scenarzystów, którzy zmodyfikowali niektóre wątki książki (chociażby scenę finałową), by nie uciec od wypracowanej konwencji. Swoje dokłada także Ralph Anderson będący człowiekiem, który nie dopuszcza do siebie niczego niewytłumaczalnego i to on ciągle hamuje pewną swoich racji Holly. 

Dlaczego taki długi?

Outsider składa się z dziesięciu odcinków i stanowi zamkniętą całość. I niestety największy problem serialu tkwi w tych dziesięciu odcinkach właśnie. Zamawiając serial HBO mocno przeszacowało ilość epizodów potrzebnych do odpowiedniego zbudowania napięcia. Wydarzenia z pierwszych dwóch odcinkach przekładają się na ponad 30% książki, co z kolei oznacza, że pozostałą część trzeba było rozciągnąć na kolejne osiem. Dostaliśmy, więc masę niepotrzebnych scen, które nie tylko trwają długo, ale też nic nie wnoszą. Nowe postaci (kilku w ogóle nie było w książce) okazują się zupełnie zbędne i naprawdę trudno zrozumieć jaki sens oprócz rozciągania fabuły miało ich wprowadzenie. Całość można było skrócić o dobre cztery odcinki. Serial mógłby tylko zyskać.

Kilka różnic

Outsider od HBO wprowadza kilka różnic względem książki Stephena Kinga. Oto one:

  • W serialu mamy więcej postaci (m.in. Andy Katcavage, Terry Powell)
  • Imiona niektórych postaci są inne (żona Terry’ego w książce to Marcy, w serialu Glory; córka w książce to Grace, w serialu Jessa)
  • W książce syn Ralpha Andersona, Derek żyje i przebywa na obozie letnim.
  • W książce morderstwa Frankiego Petersona ma miejsce we Flint City w Oklahomie, w serialu jest to miasteczko w stanie Georgia

Podsumowując Outsider okazuje się serialem słabszym niż oczekiwałem. Jest tutaj świetny klimat, są dobrze nakreśleni bohaterowie, jest bardzo emocjonujący finał… jest też jedno wielkie „ale”. Serial jest po prostu za długi. Dziesięć odcinków to duża przesada, a scenarzystom zbrakło pomysłów, by wykorzystać ten czas. Mamy więc nietuzinkową fabułę, gęsty klimat i… wkradającą się nudę. Niemniej warto obejrzeć, ale z odpowiednimi przerwami, bo Outsider może was uśpić.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.